Witam,
Święta, święta i po świętach.
W tym roku było wyjątkowo spokojnie, pomijając poranną akcję w wigilię. Bądź co bądź jakoś przeżyłam te trzy dni. Urodziny też całkiem spoko, nawet tort miałam! oczywiście sama go robiłam, ale co tam. Najgorszą rzeczą była cyfra utworzona z dwóch świeczek - dwa i zero. Po prostu nadal nie mogę uwierzyć, że jestem takim starociem już, przecież dopiero co miałam piętnastkę, a już minęło pięć lat. Z roku na rok będzie coraz gorzej, będę coraz starsza, a ja wolałabym cofnąć czas... opóźnić maksymalnie wkroczenie w życie.
Pierwszy raz od pięciu lat nie mam planów na sylwestra, chyba spędzę go w pokoju z książką.
Nie wiem jak mam podsumować ten rok, na pewno to był rok dojrzałości, sprawdzenia się i prób. Nie wszystko wyszło tak jak miało wyjść, wiele się zmieniło, dużo ludzi odeszło ode mnie, pojawiło się parę nowych. Jednak czuję, że te osoby nie są "na zawsze", to tymczasowe znajomości, niestety albo i stety.
Nadal jest we mnie dużo sprzecznych uczuć, ale czuję się wolna od demonów przeszłości, może i mam tysiące rożnych wspomnień, tych lepszych i gorszych, ale nie żyję nimi, one po prostu gdzieś tam są.
2013 bądź dla mnie dobrym rokiem. Daj mi więcej wiary i siły. Niczego więcej nie chce.
Pozdrawiam <3
piątek, 28 grudnia 2012
niedziela, 23 grudnia 2012
niedziela, 16 grudnia 2012
*
Zaliczyłam elementy socjologii na piąteczkę !! :))))) Jestem kujonkiem!
Szkolny weekend był całkiem spoko, pozwalniali nas z części zajęć , gitara, dziś byłam tylko na zaliczeniu.
Jutro jadę sobie na kilka dni z miasta, do mojego małego przystojniaka <3
A za 9 dni... będę obchodzić swoją dwudziestkę, ogarniacie to? bo ja chyba jeszcze nie do końca. Za szybko mi to zleciało, za szybko.
Gdybym już nie miała tutaj jak napisać to życzę WESOŁYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT ! <3 :*
Chcę słyszeć la la la la love you! wkręciłam się w to, nie wiem jakim cudem, ale wkręciłam.
Szkolny weekend był całkiem spoko, pozwalniali nas z części zajęć , gitara, dziś byłam tylko na zaliczeniu.
Jutro jadę sobie na kilka dni z miasta, do mojego małego przystojniaka <3
A za 9 dni... będę obchodzić swoją dwudziestkę, ogarniacie to? bo ja chyba jeszcze nie do końca. Za szybko mi to zleciało, za szybko.
Gdybym już nie miała tutaj jak napisać to życzę WESOŁYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT ! <3 :*
Chcę słyszeć la la la la love you! wkręciłam się w to, nie wiem jakim cudem, ale wkręciłam.
środa, 12 grudnia 2012
*
Jakie to głupie, dosyć tego. Czas zakończyć pewne sprawy i przestać żyć złudzeniami.
Nie wiem jak to dalej wszystko się ułoży, ale może kiedyś się jakoś ustabilizuje.
No i znowu namieszałeś , CHOLERNY TY...
Teraz muszę włączyć swój mózg i wkuć kilka cholernych informacji na sobotnią kartkówkę i niedzielne zaliczenie, dodatkowo muszę napisać jeszcze jedną pracę, bo oczywiście nie ogarnęłam sprawy wcześniej i dowiedziałam się o tym na ostatnią chwilę. Mam nadzieję, że mimo spóźnienia babka przyjmie i zaliczy mi semestr.
Potem wyjazd i święta, odpocznę, mam nadzieje!
Biorąc pod uwagę rodzinę to nie mogę być tego pewna, niestety.
Czuję, że zakończę ten rok w okropnym nastroju i nowy rozpocznę tak samo.
Czasem tak trudno mi ze sobą wytrzymać..
Pozdrawiam! <3
P.S. Spróbuję coś tu napisać jeszcze przed świętami, ale nie obiecuję ! :*
poniedziałek, 3 grudnia 2012
*
Witam,
Jak to wszystko się zmienia, jak zwykle wszystko się pomieszało i moja plany na nic się zdały.
Jutro wyruszam na wieś, mimo, że miałam to zrobić w przyszłym tygodniu, jednak okazało się że będę się musiała zająć swoją chrześnicą. Wrócę prawdopodobnie w piątek.
Hm, jeszcze godzinę temu miałam plany na weekend, ale niestety okazało się, że nie wypalą, wielka szkoda, chciałabym się spotkać, pogadać jak za kwiatkowskich czasów.
Dziś położyłam sobie na włosy farbę o odcieniu egzotycznej czerwieni, jakoś dziwnie ją rozłożyłam na włosach i w efekcie na czubku głowy mam ostrzejszy kolor niż na reszcie włosów, trochę to wygląda jak pasemka. Nie jest źle, ale chcę jeszcze raz położyć kolor, żeby jako tako się wyrównało.
Ostatnio czytałam sobie pamiętniki, czasem nie wierzę, że kiedyś tyle się działo w moim życiu i tyle ludzi przez nie przeszło, których już przy mnie nie ma, z którymi już nie utrzymuję kontaktu... Czasem mi szkoda tych straconych znajomości, ale widocznie tak musiało być.
Pozdrawiam, do napisania! <3
Jak to wszystko się zmienia, jak zwykle wszystko się pomieszało i moja plany na nic się zdały.
Jutro wyruszam na wieś, mimo, że miałam to zrobić w przyszłym tygodniu, jednak okazało się że będę się musiała zająć swoją chrześnicą. Wrócę prawdopodobnie w piątek.
Hm, jeszcze godzinę temu miałam plany na weekend, ale niestety okazało się, że nie wypalą, wielka szkoda, chciałabym się spotkać, pogadać jak za kwiatkowskich czasów.
Dziś położyłam sobie na włosy farbę o odcieniu egzotycznej czerwieni, jakoś dziwnie ją rozłożyłam na włosach i w efekcie na czubku głowy mam ostrzejszy kolor niż na reszcie włosów, trochę to wygląda jak pasemka. Nie jest źle, ale chcę jeszcze raz położyć kolor, żeby jako tako się wyrównało.
Ostatnio czytałam sobie pamiętniki, czasem nie wierzę, że kiedyś tyle się działo w moim życiu i tyle ludzi przez nie przeszło, których już przy mnie nie ma, z którymi już nie utrzymuję kontaktu... Czasem mi szkoda tych straconych znajomości, ale widocznie tak musiało być.
Pozdrawiam, do napisania! <3
wtorek, 27 listopada 2012
Choroba mnie dopadła
Witam,
Fatalnie się dziś czuję. Obudziłam się z potwornym bólem gardła i głowy, od rana kuruję się domowymi sposobami. Dobrze, że dziś wolne, nie muszę siedzieć z dziewczynkami, mogę się położyć, odpocząć.
Oczywiście nie mogę sobie za długo odpocząć, bo trzy prace semestralne i zagadnienia na kartkówkę krzyczą na mnie żebym w końcu się za nie zabrała. Wypożyczyłam już książki potrzebne do bibliografii, a więc krok do przodu. Nie wiem jednak czy coś dziś zacznę, bo mój organizm jest osłabiony, nawet ptasie mleczko nie sprawia mi przyjemności.
Tak ogólnie to za tydzień w poniedziałek ruszam na wieś, pewnie zostanę tam kilka dni. Trzeba zmienić trochę klimat. Chociaż w sumie to jadę tam tylko aby zobaczyć Małego, bo tak trochę za nim tęsknie i gdyby nie on to by tam mnie już nic nie trzymało.
Ok, to może pójdę poczytać zagadnienia... albo może lepiej spać?
3majcie się ciepło i nie chorujcie <3
Fatalnie się dziś czuję. Obudziłam się z potwornym bólem gardła i głowy, od rana kuruję się domowymi sposobami. Dobrze, że dziś wolne, nie muszę siedzieć z dziewczynkami, mogę się położyć, odpocząć.
Oczywiście nie mogę sobie za długo odpocząć, bo trzy prace semestralne i zagadnienia na kartkówkę krzyczą na mnie żebym w końcu się za nie zabrała. Wypożyczyłam już książki potrzebne do bibliografii, a więc krok do przodu. Nie wiem jednak czy coś dziś zacznę, bo mój organizm jest osłabiony, nawet ptasie mleczko nie sprawia mi przyjemności.
Tak ogólnie to za tydzień w poniedziałek ruszam na wieś, pewnie zostanę tam kilka dni. Trzeba zmienić trochę klimat. Chociaż w sumie to jadę tam tylko aby zobaczyć Małego, bo tak trochę za nim tęsknie i gdyby nie on to by tam mnie już nic nie trzymało.
Ok, to może pójdę poczytać zagadnienia... albo może lepiej spać?
3majcie się ciepło i nie chorujcie <3
piątek, 16 listopada 2012
K o n i e c
Witam,
Oficjalny koniec - bez wyzwisk, bez żalu, strachu i innych. Dobrze, że tak potoczyło, bo idąc na tą rozmowę miałam zupełny mętlik w głowie i przy okazji tysiąc scenariuszy tej sytuacji. Jednak wszystko skończyło się dobrze, o ile tak można to nazwać.
Od dziś jestem wolna.
Uwalniam się od wszystkich facetów - dość przejmowania się nimi, najważniejsza jestem ja!
A teraz się zabieram za drugą pracę na jutro, nie wiem o której to skończę pisać.
Pozdrawiam <3
Oficjalny koniec - bez wyzwisk, bez żalu, strachu i innych. Dobrze, że tak potoczyło, bo idąc na tą rozmowę miałam zupełny mętlik w głowie i przy okazji tysiąc scenariuszy tej sytuacji. Jednak wszystko skończyło się dobrze, o ile tak można to nazwać.
Od dziś jestem wolna.
Uwalniam się od wszystkich facetów - dość przejmowania się nimi, najważniejsza jestem ja!
A teraz się zabieram za drugą pracę na jutro, nie wiem o której to skończę pisać.
Pozdrawiam <3
poniedziałek, 12 listopada 2012
dziś już wiem, że zabiłam w sobie tamto uczucie
I choćbym lada moment miała tego żałować to i tak chcę to przeżyć.
Tak, wiem, że to dziecinne, nie uczciwe i złe, ale .. to daję nadzieje na jakąś przygodę, zmianę.
Nadzieja jest złudna, wiem. Być może nic się nie wydarzy, może to tylko głupie wyobrażenia, słowa, ale jestem gotowa wejść w to.
Wiele ludzi powie, że jestem najgorszą i najgłupszą jędzą na świecie. Przecież mam niemal anioła tuż obok, który trwa przy mnie prawie dwa lata, który opiekuję się mną i kocha mnie w każdej sekundzie... Ile kobiet by tak chciało? Ile kobiet by mógł uszczęśliwić, wywołać na ich twarzach uśmiech? Myślę, żę dużo ludzi by go doceniło, ale nie ja. Ja chcę czegoś innego. Może to i zły krok w życiu, ale w końcu to moje życie i to ja będę płacić za swoje błędy.
Chęć nowego doznania, przygody jest silniejsza niż wszystko inne, chcę nasz koniec, który będzie jednocześnie naszym nowym początkiem.
wtorek, 30 października 2012
Ciągle miotana ze skrajności w skrajność
Witam,
Nie wiem o czym chcę tutaj napisać.
Napisze jednak o tym, że mam dosyć stać w miejscu, pragnę coś zmienić. To pragnienie nie jest nowe, od dawna pragnę tylko zmian. Chcę pobiec, ruszyć, wystartować i biec razem z pędem życia. Zaczynam się źle czuć w obecnym stanie. Całe to otoczenie mnie irytuje i nudzi. Niemal płaczę jak myślę o tym "stopie" jaki teraz nastał. Chyba nie mogę siedzieć w domu za dużo.
W najbliższym czasie chcę podjąć pewną decyzję, która z punktu widzenia innych może wydawać się błędna, niezrozumiała. jednak ja już nie mogę dalej w tym tkwić. Dla mnie nic się nie zmieni, tylko jak to zrobić?
Nie wiem o czym chcę tutaj napisać.
Napisze jednak o tym, że mam dosyć stać w miejscu, pragnę coś zmienić. To pragnienie nie jest nowe, od dawna pragnę tylko zmian. Chcę pobiec, ruszyć, wystartować i biec razem z pędem życia. Zaczynam się źle czuć w obecnym stanie. Całe to otoczenie mnie irytuje i nudzi. Niemal płaczę jak myślę o tym "stopie" jaki teraz nastał. Chyba nie mogę siedzieć w domu za dużo.
W najbliższym czasie chcę podjąć pewną decyzję, która z punktu widzenia innych może wydawać się błędna, niezrozumiała. jednak ja już nie mogę dalej w tym tkwić. Dla mnie nic się nie zmieni, tylko jak to zrobić?
' - […]
Trzeba przyznać, że jest coś pociągającego w takiej
niezależności, kiedy nie potrzebuje się drugiego człowieka, jest
się całkowicie samowystarczalnym. Wtedy wszystko jest możliwe. To
też swoista wolność.
- I swoiste
piekło. '
wtorek, 23 października 2012
Zjazd
Witam,
Zacznę od głównej sprawy - pierwszym zjeździe. Odbył się on w weekend, jak wspominałam w poprzedniej notce. Pierwszy dzień - sobota, od 13.50 do 20, bo babka wcześniej skończyła. Ogólnie to zawiodłam się, oczekiwałam ( i nie tylko ja ) czegoś innego. Na początek komunikacja interpersonalna na której się "integrowaliśmy" z grupą, prawie jak w gimnazjum. Chyba nikt nie był z tego zadowolony. Trwało to 2h i na drugiej godzinie podano nam tematy prac semestralnych, które mamy oddać 1.12. Kolejna lekcja to była etyka zawodu, która się nie odbyła z powodu nauczyciela, który nie dotarł i w związku z tym mieliśmy 50 minut wolnego w ciągu których lataliśmy prawie całą grupą na dwór, aby palacze się "dotlenili" i do budynku. Potem próbowaliśmy skrócić sobie lekcje i zamiast wejść o czasie do sali to siedzieliśmy cicho dobre 10 minut, aż pani po nas nie wyszła. Hmm.. kolejną lekcją była psychologia ogólna i na starcie pani podała nam 4 tematy z których należy wybrać dwa i napisać prace semestralną również na 1.12. Dobrze chociaż, że podała bibliografię, bo szczerze mówiąc część grupy w ogóle nie wie o co chodzi. Następnie odbyły się zajęcia z elementów socjologii na których nauczycielka tak szybko dyktowała notatkę, że ledwo nadążałam pisać i w 2 h zdążyliśmy zapisać 10 stron w zeszycie oraz zadała pracę domową, która nie może być ściągnięta z internetu, a mają to być informacje o jakimś socjologu i jego nauce. Na sam koniec ponownie zajęcia z psychologii ogólnej, które trwały na szczęście 1,5h. Myślałam, że ten dzień nigdy nie minie!
Niedziela nie była łatwiejsza, ale nie będę opisywała jej całej. Były trzy nowe przedmioty - psychologia kliniczna, psychologia społeczna z elementami uwarunkowań uzależnień, procesy pamięciowe i uczenia się. Oczywiście doszły nam jeszcze dwa zaliczenia, praca semestralna na listopad z procesów pamięci oraz zaliczenie w formie referatu z psychologi społecznej.
Ogółem moja grupa składa się ponoć z 27 osób , a na zjeździe było łącznie ok 16, w tym jest dwóch facetów i reszta kobiet.
Szczerze mówiąc sama nie wiem jak ja się za to wszystko mam zabrać, ale jutro planuję iść do biblioteki,zobaczyć czy książki do prac są dostępne i zacząć działać, bo im bardziej będę zwlekać tym będzie gorzej potem pisać.
Oczywiście dwa dni wolnego minęły niezauważalnie i już jutro połowa tygodnia. Masa roboty przede mną, muszę iść do fryzjera, bo grzywka mi zasłania cały świat!
Pozdrawiam ! ;*
Zacznę od głównej sprawy - pierwszym zjeździe. Odbył się on w weekend, jak wspominałam w poprzedniej notce. Pierwszy dzień - sobota, od 13.50 do 20, bo babka wcześniej skończyła. Ogólnie to zawiodłam się, oczekiwałam ( i nie tylko ja ) czegoś innego. Na początek komunikacja interpersonalna na której się "integrowaliśmy" z grupą, prawie jak w gimnazjum. Chyba nikt nie był z tego zadowolony. Trwało to 2h i na drugiej godzinie podano nam tematy prac semestralnych, które mamy oddać 1.12. Kolejna lekcja to była etyka zawodu, która się nie odbyła z powodu nauczyciela, który nie dotarł i w związku z tym mieliśmy 50 minut wolnego w ciągu których lataliśmy prawie całą grupą na dwór, aby palacze się "dotlenili" i do budynku. Potem próbowaliśmy skrócić sobie lekcje i zamiast wejść o czasie do sali to siedzieliśmy cicho dobre 10 minut, aż pani po nas nie wyszła. Hmm.. kolejną lekcją była psychologia ogólna i na starcie pani podała nam 4 tematy z których należy wybrać dwa i napisać prace semestralną również na 1.12. Dobrze chociaż, że podała bibliografię, bo szczerze mówiąc część grupy w ogóle nie wie o co chodzi. Następnie odbyły się zajęcia z elementów socjologii na których nauczycielka tak szybko dyktowała notatkę, że ledwo nadążałam pisać i w 2 h zdążyliśmy zapisać 10 stron w zeszycie oraz zadała pracę domową, która nie może być ściągnięta z internetu, a mają to być informacje o jakimś socjologu i jego nauce. Na sam koniec ponownie zajęcia z psychologii ogólnej, które trwały na szczęście 1,5h. Myślałam, że ten dzień nigdy nie minie!
Niedziela nie była łatwiejsza, ale nie będę opisywała jej całej. Były trzy nowe przedmioty - psychologia kliniczna, psychologia społeczna z elementami uwarunkowań uzależnień, procesy pamięciowe i uczenia się. Oczywiście doszły nam jeszcze dwa zaliczenia, praca semestralna na listopad z procesów pamięci oraz zaliczenie w formie referatu z psychologi społecznej.
Ogółem moja grupa składa się ponoć z 27 osób , a na zjeździe było łącznie ok 16, w tym jest dwóch facetów i reszta kobiet.
Szczerze mówiąc sama nie wiem jak ja się za to wszystko mam zabrać, ale jutro planuję iść do biblioteki,zobaczyć czy książki do prac są dostępne i zacząć działać, bo im bardziej będę zwlekać tym będzie gorzej potem pisać.
Oczywiście dwa dni wolnego minęły niezauważalnie i już jutro połowa tygodnia. Masa roboty przede mną, muszę iść do fryzjera, bo grzywka mi zasłania cały świat!
Pozdrawiam ! ;*
piątek, 19 października 2012
Nie będziem płakać
Witam,
Mam wrażenie, że w tym roku mam jakiegoś pecha.
Zajęcia na drugim końcu miasta do godziny 20.30 to jest to o czym zawsze marzyłam, nie ma co! Boję się pomyśleć o której będę w domu, a w niedziele rozpoczynam o 8.50.
Wyczuwam ciężki weekend.
3majcie się, miłego odpoczynku w weekend ( możecie odpoczywać też za mnie!) :* <3
P.S. Chciałabym powiedzieć, że mimo porażki z dachem stadionu jestem zadowolona z gry naszej reprezentacji. Może remis to nie to czego oczekiwaliśmy, ale grunt, że nie przegrali. :))
Mam wrażenie, że w tym roku mam jakiegoś pecha.
Zajęcia na drugim końcu miasta do godziny 20.30 to jest to o czym zawsze marzyłam, nie ma co! Boję się pomyśleć o której będę w domu, a w niedziele rozpoczynam o 8.50.
Wyczuwam ciężki weekend.
3majcie się, miłego odpoczynku w weekend ( możecie odpoczywać też za mnie!) :* <3
P.S. Chciałabym powiedzieć, że mimo porażki z dachem stadionu jestem zadowolona z gry naszej reprezentacji. Może remis to nie to czego oczekiwaliśmy, ale grunt, że nie przegrali. :))
sobota, 13 października 2012
Witam,
Byłam dzisiaj na spotkaniu organizacyjnym w szkole o którym dowiedziałam się wczoraj. Okazało się, że na zajęcia w trybie dziennym nie ma tylu chętnych i będzie tylko tryb zaoczny weekendowy. Miło mi bardzo! Na szczęście zajęcia będą co drugi weekend i w jednym semestrze będzie ich tylko 8. Planu nie mam póki co, ma być po weekendzie, obdarzono mnie tylko harmonogramem.. Ogółem nic ciekawego się nie dowiedziałam, oprócz tego, że w jednym budynku będzie jedna część sal, a w innym druga.
Wparowała we mnie czysta niechęć, całe szczęście, że to TYLKO rok, potem zamierzam jakimś cudem dostać się na studia.
Wracając do koncertu - było całkiem spoko. Jak zawsze byłam oczarowana centrum wieczorem!
Ogółem to cieszę się, że mogłam tam być i ich słuchać na żywo.
W ciągu tygodnia nic ciekawego się nie wydarzyło, a więc nie będę nic pisać ;-)
Żegnam ;*
Byłam dzisiaj na spotkaniu organizacyjnym w szkole o którym dowiedziałam się wczoraj. Okazało się, że na zajęcia w trybie dziennym nie ma tylu chętnych i będzie tylko tryb zaoczny weekendowy. Miło mi bardzo! Na szczęście zajęcia będą co drugi weekend i w jednym semestrze będzie ich tylko 8. Planu nie mam póki co, ma być po weekendzie, obdarzono mnie tylko harmonogramem.. Ogółem nic ciekawego się nie dowiedziałam, oprócz tego, że w jednym budynku będzie jedna część sal, a w innym druga.
Wparowała we mnie czysta niechęć, całe szczęście, że to TYLKO rok, potem zamierzam jakimś cudem dostać się na studia.
Wracając do koncertu - było całkiem spoko. Jak zawsze byłam oczarowana centrum wieczorem!
Ogółem to cieszę się, że mogłam tam być i ich słuchać na żywo.
W ciągu tygodnia nic ciekawego się nie wydarzyło, a więc nie będę nic pisać ;-)
Żegnam ;*
niedziela, 7 października 2012
"Jak na deszczu łza, cały ten świat nie znaczy nic"
Witam,
Dziś wieczorem spełnię jedno z największych marzeń!!!
Jadę na koncert zespołu DŻEM z orkiestrą symfoniczną !!!!
DZIEŃ JAK NAJBARDZIEJ NA TAK !!!!!!
Od jutra kolejny leniwy tydzień ;)
Miłej niedzieli! :*
Pozdrawiam.
Dziś wieczorem spełnię jedno z największych marzeń!!!
Jadę na koncert zespołu DŻEM z orkiestrą symfoniczną !!!!
DZIEŃ JAK NAJBARDZIEJ NA TAK !!!!!!
Od jutra kolejny leniwy tydzień ;)
Miłej niedzieli! :*
Pozdrawiam.
sobota, 6 października 2012
6.10.2004 - 6.10.2012
Witam,
Dziś mija 8 lat odkąd odeszłeś.
Mimo czasu jaki upływa wciąż jesteś w moim sercu, wciąż pamiętam Twoją twarz, niezależnie w jakim stanie. Wybaczyłam Ci wszystko już dawno temu, w sercu pozostały tylko dobre wspomnienia.
Kocham Cię Tato, do końca moich dni będziesz w moim sercu.
Tak, to właśnie moja rzeczywistość.
Dziś mija 8 lat odkąd odeszłeś.
Mimo czasu jaki upływa wciąż jesteś w moim sercu, wciąż pamiętam Twoją twarz, niezależnie w jakim stanie. Wybaczyłam Ci wszystko już dawno temu, w sercu pozostały tylko dobre wspomnienia.
Kocham Cię Tato, do końca moich dni będziesz w moim sercu.
Tak, to właśnie moja rzeczywistość.
środa, 3 października 2012
Październikowe powitanie.
Witam,
Październiku ? już jesteś? miło mi bardzo!
Pogoda nie za dobra, zimno jest, ale ja się uśmiecham. Lubię jesień. W dodatku ciepło dają mi swetry oraz już lada moment ogrzewanie centralne, chyba nawet od dziś.
Siedzę w domu, nic nie robię. Oszaleć można!
Pierwsze spotkanie w sprawie nowej szkoły mam dopiero 16.10 ! Co ja mam do tego czasu robić?!?! Oprócz załatwiania spraw z kasą, mieszkaniem i motywacją do ćwiczenia testów na prawko? Serio, zaczyna mi się to wolne nudzić. Wszyscy wokół już się edukują, wstają rano, jeżdżą do szkoły, wracają do domu. Coś się w nich życiu dzieje, a ja? cięgle jestem w tym samym miejscu w jakim byłam 5 miesięcy temu.
Ostatnio wpadłam na pomysł, że dla zabicia monotonni zacznę uważać na to co jem i rozpocznę zdrowe odżywianie tzn.
- wyrzucić białe pieczywo
- odrzucić słodycze ( co jest najtrudniejsze!)
- nie pić słodkich i gazowanych napojów
- jeść do 19 ( a 10 minut temu zjadłam porcję lecza)
Póki co nieźle mi idzie, chociaż dziś miałam taki nieudany dzień, bo zjadłam ciastka i kolację po 19, ale będę się strać uważać i dostosować do powyższych punktów.
Hm, tak w ogóle chcę się powiedzieć, że 1.10 minęło 10 miesięcy odkąd jestem z M. Szczerze mówiąc nie wiem kiedy to zleciało i.. jakim cudem to się jeszcze nie rozpadło biorąc pod uwagę moją osobę.
Trzymajcie się!
Pozdrawiam :*
Październiku ? już jesteś? miło mi bardzo!
Pogoda nie za dobra, zimno jest, ale ja się uśmiecham. Lubię jesień. W dodatku ciepło dają mi swetry oraz już lada moment ogrzewanie centralne, chyba nawet od dziś.
Siedzę w domu, nic nie robię. Oszaleć można!
Pierwsze spotkanie w sprawie nowej szkoły mam dopiero 16.10 ! Co ja mam do tego czasu robić?!?! Oprócz załatwiania spraw z kasą, mieszkaniem i motywacją do ćwiczenia testów na prawko? Serio, zaczyna mi się to wolne nudzić. Wszyscy wokół już się edukują, wstają rano, jeżdżą do szkoły, wracają do domu. Coś się w nich życiu dzieje, a ja? cięgle jestem w tym samym miejscu w jakim byłam 5 miesięcy temu.
Ostatnio wpadłam na pomysł, że dla zabicia monotonni zacznę uważać na to co jem i rozpocznę zdrowe odżywianie tzn.
- wyrzucić białe pieczywo
- odrzucić słodycze ( co jest najtrudniejsze!)
- nie pić słodkich i gazowanych napojów
- jeść do 19 ( a 10 minut temu zjadłam porcję lecza)
Póki co nieźle mi idzie, chociaż dziś miałam taki nieudany dzień, bo zjadłam ciastka i kolację po 19, ale będę się strać uważać i dostosować do powyższych punktów.
Hm, tak w ogóle chcę się powiedzieć, że 1.10 minęło 10 miesięcy odkąd jestem z M. Szczerze mówiąc nie wiem kiedy to zleciało i.. jakim cudem to się jeszcze nie rozpadło biorąc pod uwagę moją osobę.
Trzymajcie się!
Pozdrawiam :*
niedziela, 30 września 2012
Bez Znieczulenia
Witam,
Dzisiaj Dzień Chłopaka. Spełniłam swój obowiązek i wysłałam życzenia do swojego. Lepszy by był jakiś mały prezent, zwłaszcza, że na urodziny i imieniny też został poczęstowany tylko życzeniami w formie pisemnej, niestety brak mi funduszy na cokolwiek, jestem całkowicie na minusie.
Lekka lipa wyszła ze szkołą. Dzwoniłam tam wczoraj i pani powiedziała, że raczej nie otworzą mojego kierunku w tym roku, wkurzyłam się. Od razu zaczęłam działać i szukać innej szkoły dla siebie. Na szczęście znalazłam i załapałam się na ostatni dzień rekrutacji, jutro tylko muszę dokonać formalności papierkowych i zapłacić ratę. Z tego co dowiedziałam się od pani z tej drugiej szkoły, spotkanie dla słuchaczy na mój kierunek odbędzie się 16.10, wolę nie wiedzieć od kiedy ruszą z zajęciami. W każdym bądź razie chcąc nie chcą przedłużą mi się "wakacje" jeszcze o pół miesiąca.
Cóż tu począć? Trzeba czekać.
Coraz bardziej smętne te dni i coraz zimniejsze!
Jak dobrze, że ostatnio zaopatrzyłam się w dwie pary spodni i w dwa sweterki.
Pozdrawiam ciepło! :*
Nutka do przesłuchania. ♥
Dzisiaj Dzień Chłopaka. Spełniłam swój obowiązek i wysłałam życzenia do swojego. Lepszy by był jakiś mały prezent, zwłaszcza, że na urodziny i imieniny też został poczęstowany tylko życzeniami w formie pisemnej, niestety brak mi funduszy na cokolwiek, jestem całkowicie na minusie.
Lekka lipa wyszła ze szkołą. Dzwoniłam tam wczoraj i pani powiedziała, że raczej nie otworzą mojego kierunku w tym roku, wkurzyłam się. Od razu zaczęłam działać i szukać innej szkoły dla siebie. Na szczęście znalazłam i załapałam się na ostatni dzień rekrutacji, jutro tylko muszę dokonać formalności papierkowych i zapłacić ratę. Z tego co dowiedziałam się od pani z tej drugiej szkoły, spotkanie dla słuchaczy na mój kierunek odbędzie się 16.10, wolę nie wiedzieć od kiedy ruszą z zajęciami. W każdym bądź razie chcąc nie chcą przedłużą mi się "wakacje" jeszcze o pół miesiąca.
Cóż tu począć? Trzeba czekać.
Coraz bardziej smętne te dni i coraz zimniejsze!
Jak dobrze, że ostatnio zaopatrzyłam się w dwie pary spodni i w dwa sweterki.
Pozdrawiam ciepło! :*
Nutka do przesłuchania. ♥
czwartek, 27 września 2012
Ciepło - Zimno
Witam,
Boli mnie głowa, mam cholerne wahania nastrojów. Jesienny klimat, jesienna chandra.
Wracają do poprzedniej notki - na koncercie było wspaniale, spełniłam jedno z marzeń. Teraz czekam do 7.10 i spełnię jeszcze jedno.
Zakochałam się w nowej płycie Happysad ! <3
Czuję, że moje najbliższe wieczory będą przepełnione słowami ich piosenek. Znowu wchodzę w ich klimat całą sobą i się zatracam. To jest wspaniałe, odizoluję się od wszystkiego, od tej codzienności chociaż na moment.
Nadal czekam na jakąkolwiek informację ze szkoły, na plan zajęć i terminy. Mogłoby się już zacząć, bo ile można siedzieć w domu? zawsze to jakaś odmiana, coś nowego, nieznanego. Nawet jeśli będę musiała tam kwitnąć 8h to i tak lepsze od nic nie robienia.
Strasznie mnie muli, chyba zrobię sobie gorącą herbatę i pójdę spać.
:*
wtorek, 18 września 2012
O Ciebie wołam znów
Witam,
Ten czas szybko leci, zdecydowanie za szybko. Prawdopodobnie za tydzień zaczynam całkiem nową szkolę poznam nowych ludzi i jednocześnie zakończę kolejny etap życia.
Najgorzej człowiek zawodzi się na samym sobie, przekonałam się o tym wczoraj. Hmm, a może po prostu za dużo sobie wyobrażałam? Sama nie wiem, liczyłam na coś więcej, a tu taki psikus. Powątpiewam w siebie, kolejny raz.
Zawsze chciałam być inna od reszty, a jednak ten wir codzienności i społeczeństwa za bardzo wciąga, szarzeje wśród tych ludzi. Wtapiam w tło, działam według tego chorego mechanizmu.
Czasami chciałabym cofnąć czas do lat wczesnego dzieciństwa, gdy byłam nieświadoma tak wielu przykrych rzeczy.
Byłam silna, byłam twarda i już ogarnęłam swoje chore myśli, już zaczynałam żyć standardowym rytmem, a Ty nagle pojawiasz się?jeśli tak, to ja w to wchodzę, mimo wszystko. Może i znowu będę za dużo myślała, złościła się na siebie i Ciebie, poddawała się, wyzywała, ale wchodzę w to i w ten cały bałagan dla jednej bądź paru nic nieznaczących chwil.
Jutro koncert!!
COLDPLAY <3
Ten czas szybko leci, zdecydowanie za szybko. Prawdopodobnie za tydzień zaczynam całkiem nową szkolę poznam nowych ludzi i jednocześnie zakończę kolejny etap życia.
Najgorzej człowiek zawodzi się na samym sobie, przekonałam się o tym wczoraj. Hmm, a może po prostu za dużo sobie wyobrażałam? Sama nie wiem, liczyłam na coś więcej, a tu taki psikus. Powątpiewam w siebie, kolejny raz.
Zawsze chciałam być inna od reszty, a jednak ten wir codzienności i społeczeństwa za bardzo wciąga, szarzeje wśród tych ludzi. Wtapiam w tło, działam według tego chorego mechanizmu.
Czasami chciałabym cofnąć czas do lat wczesnego dzieciństwa, gdy byłam nieświadoma tak wielu przykrych rzeczy.
Byłam silna, byłam twarda i już ogarnęłam swoje chore myśli, już zaczynałam żyć standardowym rytmem, a Ty nagle pojawiasz się?jeśli tak, to ja w to wchodzę, mimo wszystko. Może i znowu będę za dużo myślała, złościła się na siebie i Ciebie, poddawała się, wyzywała, ale wchodzę w to i w ten cały bałagan dla jednej bądź paru nic nieznaczących chwil.
Jutro koncert!!
COLDPLAY <3
środa, 29 sierpnia 2012
nad przepaścią
Witam,
Wszystko jakoś się układa. Raz lepiej, raz gorzej, ale jakoś to jest. Dziś w końcu załatwiłam szkołę i mam to z głowy. Trochę głupio, że zaświadczenia wydają dopiero od 5.09, ale jakoś sobie poradzę. Co prawda nic jeszcze nie wiem o tej szkole oprócz kierunku i faktu, że jestem zapisana. Większość informacji dostanę w piątek przez e-mail. Zapisałam się na zajęcia w trybie dziennych, które są trzy razy w tygodniu, normalnie bajka! Z innej beczki, zamierzam ponownie podejść do matury, tyle, że tym razem z samej historii! Nie wiem czy mi się uda osiągnąć wysoki wynik lub w ogóle zdać, ale chcę spróbować, bo otworzy mi to drogę na studia.
Co do tegorocznej matury, jestem strasznie ciekawa wyników! Jeszcze jednak trochę muszę poczekać. Hmm, jak jestem jeszcze przy temacie szkoły, w niedziele ma sie odbyć spotkanie klasowe mojej byłej klasy. Nie wiem czy pojadę, to zależy od obecności paru osób.
Jestem zła, nie.. jestem okropna. Można powiedzieć, że mam wszystko co najlepsze, a nie potrafię tego docenić. Ile osób by chciało się znaleźć na moim miejscu? nie wiem, ale na pewno tacy by się znaleźli i radowali tym, ale ja oczywiście muszę być inna. Muszę chcieć czegoś "innego", czegoś z tzw. kopem. Będę tego żałować kiedyś, wiem o tym, ale ta walka z samą sobą mnie wykończy, coś muszę w końcu postanowić... Mimo to na razie wszystko przeczekam.
Czekam, ciągle na coś czekam. Czasami mam wrażenie, że moje całe życie opiera się na ciągłym czekaniu, pojawianiu i znikaniu głupiej nadziei oraz ciągłych rozczarowaniach.
Chciałabym wierzyć w te słowa, ale nie umiem... ryzyko było by duże i nawet nie wiem czy warte.
Dawno tak dużo nie pisałam, wena wraca?
Pozdrawiam ;*
Wszystko jakoś się układa. Raz lepiej, raz gorzej, ale jakoś to jest. Dziś w końcu załatwiłam szkołę i mam to z głowy. Trochę głupio, że zaświadczenia wydają dopiero od 5.09, ale jakoś sobie poradzę. Co prawda nic jeszcze nie wiem o tej szkole oprócz kierunku i faktu, że jestem zapisana. Większość informacji dostanę w piątek przez e-mail. Zapisałam się na zajęcia w trybie dziennych, które są trzy razy w tygodniu, normalnie bajka! Z innej beczki, zamierzam ponownie podejść do matury, tyle, że tym razem z samej historii! Nie wiem czy mi się uda osiągnąć wysoki wynik lub w ogóle zdać, ale chcę spróbować, bo otworzy mi to drogę na studia.
Co do tegorocznej matury, jestem strasznie ciekawa wyników! Jeszcze jednak trochę muszę poczekać. Hmm, jak jestem jeszcze przy temacie szkoły, w niedziele ma sie odbyć spotkanie klasowe mojej byłej klasy. Nie wiem czy pojadę, to zależy od obecności paru osób.
Jestem zła, nie.. jestem okropna. Można powiedzieć, że mam wszystko co najlepsze, a nie potrafię tego docenić. Ile osób by chciało się znaleźć na moim miejscu? nie wiem, ale na pewno tacy by się znaleźli i radowali tym, ale ja oczywiście muszę być inna. Muszę chcieć czegoś "innego", czegoś z tzw. kopem. Będę tego żałować kiedyś, wiem o tym, ale ta walka z samą sobą mnie wykończy, coś muszę w końcu postanowić... Mimo to na razie wszystko przeczekam.
Czekam, ciągle na coś czekam. Czasami mam wrażenie, że moje całe życie opiera się na ciągłym czekaniu, pojawianiu i znikaniu głupiej nadziei oraz ciągłych rozczarowaniach.
Chciałabym wierzyć w te słowa, ale nie umiem... ryzyko było by duże i nawet nie wiem czy warte.
Dawno tak dużo nie pisałam, wena wraca?
Pozdrawiam ;*
środa, 22 sierpnia 2012
środa, 8 sierpnia 2012
poniedziałek, 23 lipca 2012
Wypalam się.
Boję się, że nie sprostam, że nie dam rady.
Codziennie kłamanie sobie w twarz tylko mnie odwodzi od prawdy, cholera.
Wszyscy kłamią, wszyscy.
Mimo, że mam już swoje lata to czuję się jak mała, zagubiona dziewczynka.
Boję się.
Nadzieja matką głupich, chcę być głupia!
Czekanie nie zna granic.
środa, 11 lipca 2012
Witam,
Jestem w kropce, nie mam czasu na nic.
Nie wiem co dalej. Same znaki zapytania.
W sierpniu poprawka, uczę się pilnie! W piątek działka, szkoda, że ma być lipna pogoda, ale myślę , że nawet to nie pokrzyżuje nam planów. Potem może na trochę do pracy, następnie jakieś mały wypad na wieś.
W międzyczasie muszę zabrać się za testy i do września(!) opanować teorię!!
Oczywiście jeszcze trzeba ogarnąć szkoły, a tutaj to mam lipę, bo nie znam moich wyników z matury pisemnej, chyba będę musiała ruszyć się jutro do szkoły i jakoś dowiedzieć się od dyra, może przy okazji będę już wiedziała kiedy dokładnie mam poprawkę.
Ostatnio wróciła mi wena na czytanie książek! Dziś skończę "Jedenaście minut" P. Coelho.
Świetna książka, tyle, że trzeba do niej dorosnąć. Już raz próbowałam ją przeczytać jakoś w gimnazjum, ale zainteresowała mnie i nie skończyłam. Teraz już mam trochę inne spojrzenie na świat i dlatego mnie wciągnęła.
Stwierdziłam, że muszę dużo czytać i pisać, bo czasem głupieje aż! Jakby mój umysł zastygł. Tyle wolnego mi chyba nie służy.
Pozdrawiam :*
Jestem w kropce, nie mam czasu na nic.
Nie wiem co dalej. Same znaki zapytania.
W sierpniu poprawka, uczę się pilnie! W piątek działka, szkoda, że ma być lipna pogoda, ale myślę , że nawet to nie pokrzyżuje nam planów. Potem może na trochę do pracy, następnie jakieś mały wypad na wieś.
W międzyczasie muszę zabrać się za testy i do września(!) opanować teorię!!
Oczywiście jeszcze trzeba ogarnąć szkoły, a tutaj to mam lipę, bo nie znam moich wyników z matury pisemnej, chyba będę musiała ruszyć się jutro do szkoły i jakoś dowiedzieć się od dyra, może przy okazji będę już wiedziała kiedy dokładnie mam poprawkę.
Ostatnio wróciła mi wena na czytanie książek! Dziś skończę "Jedenaście minut" P. Coelho.
Świetna książka, tyle, że trzeba do niej dorosnąć. Już raz próbowałam ją przeczytać jakoś w gimnazjum, ale zainteresowała mnie i nie skończyłam. Teraz już mam trochę inne spojrzenie na świat i dlatego mnie wciągnęła.
Stwierdziłam, że muszę dużo czytać i pisać, bo czasem głupieje aż! Jakby mój umysł zastygł. Tyle wolnego mi chyba nie służy.
Pozdrawiam :*
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Na najtrudniejszych skrzyżowaniach życiowych, nie ma żadnych drogowskazów.
Witam,
Weekend spędziłam nudno, nic nie robiłam, serio. Zupełnie nic.
Co prawda w piątek miałam udany dzień, bo spędziłam go z bratanicami i moim M., jakie to są trzy cudaki , normalnie nie wierzę. Najpierw młodsza, 3 letnia ( w sierpniu dopiero 3 lata skończy) wstydziła się M. i nie chciała przebywać w tym samym pomieszczeniu co on i ja musiałam się nią zajmować, bawić itd, potem jednak minęła jej faza nieśmiałości i bawiła się wspólnie z M. i swoją starszą siostrą. Starsza bratanica uwielbia mojego M! Zawsze, gdy do nich chodzę w odwiedziny to pierwsze pytanie z jej ust brzmi czy jest ze mną M. :) Ogólnie dziewczyny bawiły się w fotomodelki i nastrzelały ok 100 fotek telefonem M. Było ciekawie, nie powiem.
Chcę już 14.07 - wyjazd na działkę z ekipą, mam nadzieję, ze będzie miło. Szkoda tylko, że nie wszyscy mają chęci jechać i zrezygnowali, ale cóż - ich sprawa. potem pewnie wybiję na kilka dni na wieś :)
Co do egzaminów zawodowych, z jednego wyszłam po ok. 50 minutach, a z drugiego po ok godzinie. Wyniki w sierpniu, ale i tak mi to "zwisa".
W piątek będą wyniki z matur! To będzie dopiero jeden wielki żart !! Póki co nie stresuje się, nie mam czym.
Niebawem muszę jechać i zobaczyć szkoły, ogarnąć zasady rekrutacji etc. Planuję też ponownie rozpocząć naukę testów do egzaminu z prawa jazdy, być może się uda i będę miała to za sobą! Nie dają mi żyć, każdy mi przypomina o tym prawku, trochę mam wyrzuty sumienia, że odpuściłam, może nie powinnam się od razu poddawać, ale wtedy miałam o wiele ważniejsze rzeczy do roboty.
Pozdrawiam :*
Weekend spędziłam nudno, nic nie robiłam, serio. Zupełnie nic.
Co prawda w piątek miałam udany dzień, bo spędziłam go z bratanicami i moim M., jakie to są trzy cudaki , normalnie nie wierzę. Najpierw młodsza, 3 letnia ( w sierpniu dopiero 3 lata skończy) wstydziła się M. i nie chciała przebywać w tym samym pomieszczeniu co on i ja musiałam się nią zajmować, bawić itd, potem jednak minęła jej faza nieśmiałości i bawiła się wspólnie z M. i swoją starszą siostrą. Starsza bratanica uwielbia mojego M! Zawsze, gdy do nich chodzę w odwiedziny to pierwsze pytanie z jej ust brzmi czy jest ze mną M. :) Ogólnie dziewczyny bawiły się w fotomodelki i nastrzelały ok 100 fotek telefonem M. Było ciekawie, nie powiem.
Chcę już 14.07 - wyjazd na działkę z ekipą, mam nadzieję, ze będzie miło. Szkoda tylko, że nie wszyscy mają chęci jechać i zrezygnowali, ale cóż - ich sprawa. potem pewnie wybiję na kilka dni na wieś :)
Co do egzaminów zawodowych, z jednego wyszłam po ok. 50 minutach, a z drugiego po ok godzinie. Wyniki w sierpniu, ale i tak mi to "zwisa".
W piątek będą wyniki z matur! To będzie dopiero jeden wielki żart !! Póki co nie stresuje się, nie mam czym.
Niebawem muszę jechać i zobaczyć szkoły, ogarnąć zasady rekrutacji etc. Planuję też ponownie rozpocząć naukę testów do egzaminu z prawa jazdy, być może się uda i będę miała to za sobą! Nie dają mi żyć, każdy mi przypomina o tym prawku, trochę mam wyrzuty sumienia, że odpuściłam, może nie powinnam się od razu poddawać, ale wtedy miałam o wiele ważniejsze rzeczy do roboty.
Pozdrawiam :*
wtorek, 19 czerwca 2012
I chociaż dużo się stało to.. "nic się nie stało" :)
Witam,
Hmm.. już wtorek?Kolejny tydzień leci. Ostatnio czas mi leci jak głupi i powoli się nie odnajduję. Dopiero co był początek czerwca, a już prawie miesiąc minął.
Oczywiście ostatnio towarzyszyły mi wielkie emocje związane z meczami Polskiej Reprezentacji, która niestety nie wyszła z grupy, ale moim zdaniem chłopaki dzielnie walczyli i za to im się należy szacunek. Ogromna szkoda, że przez ten jeden gol stało się co się stało, ale nawet w takim żalu powinniśmy wszyscy zaśpiewać "Polacy nic się nie stało" .
W sobotę byłam z moim M. i jego rodziną na pizzy. Nie powiem, spotkało mnie duże zaskoczenie, było naprawdę miło i sympatycznie. Dużo śmiechu i radości nam towarzyszyło choćby z powodu iż mojego M. przejechałby z trzy razy rowerzysta. Umówiliśmy się, że we czwórkę pojedziemy któregoś dnia na Twierdza Modlin pochodzić. Wydaje mi się, że to ciekawy pomysł. Hm, będę musiała w najbliższym czasie kupić jakieś dobre buty, bo nie posiadam żadnych dobrych do chodzenia.
W czasie powrotu do domu poczułam się po prostu maksymalnie zażenowana zachowanie polskich "kibiców", którzy wybierali się do Wrocławia na mecz. Normalnie nie mogłam uwierzyć jak można być tak głupim i ograniczonym, zero dobrego zachowania, kultury. Na peronie stały dwie czy trzy grupki ludzi ubranych w barwy narodowe z dosyć dużym zaopatrzeniem wyrobów alkoholowych, którzy przeklinali oraz krzyczeli różne nie koniecznie miłe komentarze w kierunku Czech. To było po prostu żenujące! Myślę, że chłopaki z Polskiej Reprezentacji nie na takich kibiców liczyli. W pociągach było to samo, wielu już podchmielonych ludzi nic sobą konkretnego nie reprezentujących.
Jak wróciłam do domu to oczywiście tylko wyczekiwałam na mecz, który z początku miałam oglądać sama, ale potem ogarnęłam się i poszłam do brata, żeby oglądać wspólnie z całą rodziną. Oczywiście też było dużo krzyków, nerwów i w ogóle. Jak wracaliśmy to śpiewaliśmy wspólnie z innymi ludźmi z osiedla "Polacy nic się nie stało" . Atmosfera ogólnie była straszna, nie to co przy pierwszym i drugim meczu. Tutaj było więcej ciszy i głuchej rozpaczy.
Co do niedzieli... rodzinne spotkanie u brata na ogrodzie. Dużo zabawy, śmiechu i wody! Mój mądry brat wpadł na genialny pomysł wrzucania wszystkich do basenu, co niestety mu się udało. W związku z tą zabawą wszyscy byliśmy mokrzy od stóp do głów, a bratowa nie nadążała nowych ubrań przynosić. Na szczęście wszyscy mieszkamy dosyć blisko, więc mogliśmy wracać w jakichkolwiek ubraniach.
Wczoraj za to na piękny początek tygodnia - test zawodowy teoretyczny. Wyszłam już po niecałej godzinie, chociaż obstawiałam, że zajmie mi to 30 minut, haha. Malowanie kratek mi zajmowało czas, ogólnie byłam tam, bo musiałam. Potem wspólnie z M. i koleżankami poszłam na piwo do parku i potem pojechałam do domu. Z powodu upału nie miałam na nic siły i nigdzie już nie wychodziłam.
Jutro część praktyczna testu zawodowego trwająca 4 h! Ja tam wyjdę po godzinie max :D
Dobra, mogę powiedzieć, że zaakceptowałam blogspot.
Hmm.. już wtorek?Kolejny tydzień leci. Ostatnio czas mi leci jak głupi i powoli się nie odnajduję. Dopiero co był początek czerwca, a już prawie miesiąc minął.
Oczywiście ostatnio towarzyszyły mi wielkie emocje związane z meczami Polskiej Reprezentacji, która niestety nie wyszła z grupy, ale moim zdaniem chłopaki dzielnie walczyli i za to im się należy szacunek. Ogromna szkoda, że przez ten jeden gol stało się co się stało, ale nawet w takim żalu powinniśmy wszyscy zaśpiewać "Polacy nic się nie stało" .
W sobotę byłam z moim M. i jego rodziną na pizzy. Nie powiem, spotkało mnie duże zaskoczenie, było naprawdę miło i sympatycznie. Dużo śmiechu i radości nam towarzyszyło choćby z powodu iż mojego M. przejechałby z trzy razy rowerzysta. Umówiliśmy się, że we czwórkę pojedziemy któregoś dnia na Twierdza Modlin pochodzić. Wydaje mi się, że to ciekawy pomysł. Hm, będę musiała w najbliższym czasie kupić jakieś dobre buty, bo nie posiadam żadnych dobrych do chodzenia.
W czasie powrotu do domu poczułam się po prostu maksymalnie zażenowana zachowanie polskich "kibiców", którzy wybierali się do Wrocławia na mecz. Normalnie nie mogłam uwierzyć jak można być tak głupim i ograniczonym, zero dobrego zachowania, kultury. Na peronie stały dwie czy trzy grupki ludzi ubranych w barwy narodowe z dosyć dużym zaopatrzeniem wyrobów alkoholowych, którzy przeklinali oraz krzyczeli różne nie koniecznie miłe komentarze w kierunku Czech. To było po prostu żenujące! Myślę, że chłopaki z Polskiej Reprezentacji nie na takich kibiców liczyli. W pociągach było to samo, wielu już podchmielonych ludzi nic sobą konkretnego nie reprezentujących.
Jak wróciłam do domu to oczywiście tylko wyczekiwałam na mecz, który z początku miałam oglądać sama, ale potem ogarnęłam się i poszłam do brata, żeby oglądać wspólnie z całą rodziną. Oczywiście też było dużo krzyków, nerwów i w ogóle. Jak wracaliśmy to śpiewaliśmy wspólnie z innymi ludźmi z osiedla "Polacy nic się nie stało" . Atmosfera ogólnie była straszna, nie to co przy pierwszym i drugim meczu. Tutaj było więcej ciszy i głuchej rozpaczy.
Co do niedzieli... rodzinne spotkanie u brata na ogrodzie. Dużo zabawy, śmiechu i wody! Mój mądry brat wpadł na genialny pomysł wrzucania wszystkich do basenu, co niestety mu się udało. W związku z tą zabawą wszyscy byliśmy mokrzy od stóp do głów, a bratowa nie nadążała nowych ubrań przynosić. Na szczęście wszyscy mieszkamy dosyć blisko, więc mogliśmy wracać w jakichkolwiek ubraniach.
Wczoraj za to na piękny początek tygodnia - test zawodowy teoretyczny. Wyszłam już po niecałej godzinie, chociaż obstawiałam, że zajmie mi to 30 minut, haha. Malowanie kratek mi zajmowało czas, ogólnie byłam tam, bo musiałam. Potem wspólnie z M. i koleżankami poszłam na piwo do parku i potem pojechałam do domu. Z powodu upału nie miałam na nic siły i nigdzie już nie wychodziłam.
Jutro część praktyczna testu zawodowego trwająca 4 h! Ja tam wyjdę po godzinie max :D
Dobra, mogę powiedzieć, że zaakceptowałam blogspot.
poniedziałek, 11 czerwca 2012
` Chciałabym uciec od samej siebie `
Cześć :)
Stało się. Niestety skasowali portal tenbit.pl. Cholerka, a już miałam nadzieję, że tego nie zrobią. Teraz już nie mam niestety wyboru, muszę jakoś się odnaleźć tutaj bądź może na innym portalu. Kiedyś miałam bloga na mylog.pl, ale teraz jakoś nie umiem tam się zarejestrować. Póki co zostanę na blogspocie, ale nie wiem ile i jak często będę tutaj pisała.
Powracając do świata realnego wczoraj wróciłam z działki u siostry. Spędziłam tam pięć dni i mogę spokojnie powiedzieć, że nawdychałam się świeżego powietrza na dłuższy czas :) Było dość miło, ale tęskniłam za moim miastem, ogółem strasznie miastowa się w ostatnich czasach zrobiłam. Kiedyś marzyłam o tym, że wrócę na wieś, jakoś mnie tam ciągnęło, wydawało się inaczej, ale teraz zdecydowanie wolę miasto. Hm, w końcu już siedzę tutaj ok 10 lat, można się przyzwyczaić, mimo, że początki były ciężkie.
Niby teraz trochę narzekam na wieś, ale mam zamiar pojechać jeszcze w te wakacje kolejny raz na działkę, tylko teraz z paczką znajomych. Może być ciekawiej niż było teraz.
Jestem w trakcie poszukiwania pracy, ale nigdzie nie mogę niczego odnaleźć. Chyba będę musiała w tej sprawie ruszyć w teren, bo czarno to widzę. Trudno jest załapać się gdzieś do pracy absolwentowi szkoły, potrzebują doświadczenia zwykle, ale skąd je wziąć? Chora rzeczywistość. Nie wiem jak to będzie, ale może coś znajdę. Jeszcze do tego wszystkiego czekam na wyniki matury, choć i tak mi na nic się nie zdadzą, bo spaprałam ustny angielski i postanowiłam iść do studium w kierunku psychologii, socjologii bądź pedagogiki. Liczę, że mi się uda. Być może wciągu roku przygotuję się do poprawki z matury i podejdę po raz drugi, a potem uda mi się gdzieś na studia iść. chociaż tak serio to nie wiem czy chcę iść... niby w tych czasach to taki priorytet, ale jakbym miała dobrą pracę to chyba bym odrzuciła edukację. Nigdy specjalnie nie przepadałam za szkołą, niezależnie czy to była podstawówka, gimnazjum czy technikum. Nie wiele było przedmiotów które lubiłam, a więc reszta była zawsze dla mnie marnotrawstwem czasu. Może moje podejście wynika z faktu, że tak serio to nie mam zielonego pojęcia co bym chciała kiedyś robić... a już przecież weszłam w całkiem dorosłe, szare życie i na coś trzeba się zdecydować.
W kwestiach uczuć też nie jestem niczego pewna. Niby cieszę się, że mam kogoś kto mnie kocha, dba o mnie i poświęca mi czas, ale z drugiej strony czuję się jak w klatce. Nie wynika to z jakieś zazdrości czy natarczywości, a z mojej psychiki. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć i co zrobić. Poczekam na samodzielny rozwój wydarzeń, może coś się zmieni.
Hm...a mówiłam, że nie będę potrafiła tutaj pisać.
Pozdrawiam :):*
Stało się. Niestety skasowali portal tenbit.pl. Cholerka, a już miałam nadzieję, że tego nie zrobią. Teraz już nie mam niestety wyboru, muszę jakoś się odnaleźć tutaj bądź może na innym portalu. Kiedyś miałam bloga na mylog.pl, ale teraz jakoś nie umiem tam się zarejestrować. Póki co zostanę na blogspocie, ale nie wiem ile i jak często będę tutaj pisała.
Powracając do świata realnego wczoraj wróciłam z działki u siostry. Spędziłam tam pięć dni i mogę spokojnie powiedzieć, że nawdychałam się świeżego powietrza na dłuższy czas :) Było dość miło, ale tęskniłam za moim miastem, ogółem strasznie miastowa się w ostatnich czasach zrobiłam. Kiedyś marzyłam o tym, że wrócę na wieś, jakoś mnie tam ciągnęło, wydawało się inaczej, ale teraz zdecydowanie wolę miasto. Hm, w końcu już siedzę tutaj ok 10 lat, można się przyzwyczaić, mimo, że początki były ciężkie.
Niby teraz trochę narzekam na wieś, ale mam zamiar pojechać jeszcze w te wakacje kolejny raz na działkę, tylko teraz z paczką znajomych. Może być ciekawiej niż było teraz.
Jestem w trakcie poszukiwania pracy, ale nigdzie nie mogę niczego odnaleźć. Chyba będę musiała w tej sprawie ruszyć w teren, bo czarno to widzę. Trudno jest załapać się gdzieś do pracy absolwentowi szkoły, potrzebują doświadczenia zwykle, ale skąd je wziąć? Chora rzeczywistość. Nie wiem jak to będzie, ale może coś znajdę. Jeszcze do tego wszystkiego czekam na wyniki matury, choć i tak mi na nic się nie zdadzą, bo spaprałam ustny angielski i postanowiłam iść do studium w kierunku psychologii, socjologii bądź pedagogiki. Liczę, że mi się uda. Być może wciągu roku przygotuję się do poprawki z matury i podejdę po raz drugi, a potem uda mi się gdzieś na studia iść. chociaż tak serio to nie wiem czy chcę iść... niby w tych czasach to taki priorytet, ale jakbym miała dobrą pracę to chyba bym odrzuciła edukację. Nigdy specjalnie nie przepadałam za szkołą, niezależnie czy to była podstawówka, gimnazjum czy technikum. Nie wiele było przedmiotów które lubiłam, a więc reszta była zawsze dla mnie marnotrawstwem czasu. Może moje podejście wynika z faktu, że tak serio to nie mam zielonego pojęcia co bym chciała kiedyś robić... a już przecież weszłam w całkiem dorosłe, szare życie i na coś trzeba się zdecydować.
W kwestiach uczuć też nie jestem niczego pewna. Niby cieszę się, że mam kogoś kto mnie kocha, dba o mnie i poświęca mi czas, ale z drugiej strony czuję się jak w klatce. Nie wynika to z jakieś zazdrości czy natarczywości, a z mojej psychiki. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć i co zrobić. Poczekam na samodzielny rozwój wydarzeń, może coś się zmieni.
Hm...a mówiłam, że nie będę potrafiła tutaj pisać.
Pozdrawiam :):*
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Od nowa?
Witam,
Z racji, że mają kasować portal tenbit.pl spróbuję pisać od nowa tutaj.
Mam nadzieję, że przyzwyczaję się tutaj jakoś, chociaż może być dosyć ciężko.
Jestem chora, wszystko mnie boli i zaraz idę spać.
Cholerka, nie wiem czy będę umiała tutaj pisać...
Pozdrawiam ;*
Z racji, że mają kasować portal tenbit.pl spróbuję pisać od nowa tutaj.
Mam nadzieję, że przyzwyczaję się tutaj jakoś, chociaż może być dosyć ciężko.
Jestem chora, wszystko mnie boli i zaraz idę spać.
Cholerka, nie wiem czy będę umiała tutaj pisać...
Pozdrawiam ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
***
Witam, Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....
-
Witam, Początek dnia nie był dla mnie zbyt przyjemny ze względu na wizytę w urzędzie dzielnicy. Oczywiście nic nie załatwiłam, bo niby ...
-
Witam, Chyba już czas na nową notkę. Rzecz jasna nie wiem o czym ma ona być. Nie będzie to jakiś długi, denny wywód, bo jutro muszę zawita...
-
Witam, Można powiedzieć, że połowa września za nami! Jak dobrze, że póki co pogoda dopisuje i mamy piękną złotą jesień. W prawdzie kilka r...
