Witam,
Zacznę od głównej sprawy - pierwszym zjeździe. Odbył się on w weekend, jak wspominałam w poprzedniej notce. Pierwszy dzień - sobota, od 13.50 do 20, bo babka wcześniej skończyła. Ogólnie to zawiodłam się, oczekiwałam ( i nie tylko ja ) czegoś innego. Na początek
komunikacja interpersonalna na której się "integrowaliśmy" z grupą, prawie jak w gimnazjum. Chyba nikt nie był z tego zadowolony. Trwało to 2h i na drugiej godzinie podano nam tematy prac semestralnych, które mamy oddać 1.12. Kolejna lekcja to była
etyka zawodu, która się nie odbyła z powodu nauczyciela, który nie dotarł i w związku z tym mieliśmy 50 minut wolnego w ciągu których lataliśmy prawie całą grupą na dwór, aby palacze się "dotlenili" i do budynku. Potem próbowaliśmy skrócić sobie lekcje i zamiast wejść o czasie do sali to siedzieliśmy cicho dobre 10 minut, aż pani po nas nie wyszła. Hmm.. kolejną lekcją była
psychologia ogólna i na starcie pani podała nam 4 tematy z których należy wybrać dwa i napisać prace semestralną również na 1.12. Dobrze chociaż, że podała bibliografię, bo szczerze mówiąc część grupy w ogóle nie wie o co chodzi. Następnie odbyły się zajęcia z
elementów socjologii na których nauczycielka tak szybko dyktowała notatkę, że ledwo nadążałam pisać i w 2 h zdążyliśmy zapisać 10 stron w zeszycie oraz zadała pracę domową, która nie może być ściągnięta z internetu, a mają to być informacje o jakimś socjologu i jego nauce. Na sam koniec ponownie zajęcia z
psychologii ogólnej, które trwały na szczęście 1,5h. Myślałam, że ten dzień nigdy nie minie!
Niedziela nie była łatwiejsza, ale nie będę opisywała jej całej. Były trzy nowe przedmioty -
psychologia kliniczna,
psychologia społeczna z elementami uwarunkowań uzależnień, procesy pamięciowe i uczenia się. Oczywiście doszły nam jeszcze dwa zaliczenia, praca semestralna na listopad z procesów pamięci oraz zaliczenie w formie referatu z psychologi społecznej.
Ogółem moja grupa składa się ponoć z 27 osób , a na zjeździe było łącznie ok 16, w tym jest dwóch facetów i reszta kobiet.
Szczerze mówiąc sama nie wiem jak ja się za to wszystko mam zabrać, ale jutro planuję iść do biblioteki,zobaczyć czy książki do prac są dostępne i zacząć działać, bo im bardziej będę zwlekać tym będzie gorzej potem pisać.
Oczywiście dwa dni wolnego minęły niezauważalnie i już jutro połowa tygodnia. Masa roboty przede mną, muszę iść do fryzjera, bo grzywka mi zasłania cały świat!
Pozdrawiam ! ;*