Witam,
Nie odzywałam się tyle czasu, a tu już nowy rok nadchodzi.
Życzę Wam aby 2016 był pełen dobrych chwil ! :)
Brak planów na Sylwestra. Na życie chyba też...
środa, 30 grudnia 2015
niedziela, 15 listopada 2015
***
Witam,
Znowu gdzieś zabłądziłam. Kilkakrotnie wpisywałam adres bloga w wyszukiwarkę, logowałam się i zamykałam kartę.
Tyle się ostatnio wydarzyło. Dokąd ten świat zmierza? Na usta ciśnie mi się słowo samozagłada. Nastały czasy do których mało ludzi było przygotowanych, czasy w których ludzie boją się patrzec w oczy innych.
Ucząc się historii świata, kraju często myślałam o tych wszystkich okrucieństwach które się kiedyś wydarzyły i dziękowałam, że urodziłam się w późniejszym czasie. Jednak już dawno się przekonałam, że na świecie jest nadal zło, które ciągle się gdzieś pojawia...
Czytam książkę, temat II wojny światowej, głodu, bólu, śmierci, walk, strachu. Jestem pełna podziwu dla ludzi którzy walczyli, którzy przeżyli to wszystko. Myślę sobie : co to były za okrutne, ciężkie czasy.
Włączam internet i czytam o Paryżu, o Ukrainie, o terrorystach, o bólu, o śmierci i dociera do mnie, że to się dzieje tu i teraz. Dlaczego?
Ten świat nie powstał po to aby go niszczyć. Człowiek nie po to się rodzi aby zabijać. Czemu tak trudno to zrozumieć tak wielu ludziom?
Wierzę jednak, że będzie dobrze. Wierzę w szczęśliwe zakończenie...
Wierzę w czasy, gdzie ludzie będą sobie podawać ręce, a nie broń.
Trzymajcie się.
Znowu gdzieś zabłądziłam. Kilkakrotnie wpisywałam adres bloga w wyszukiwarkę, logowałam się i zamykałam kartę.
Tyle się ostatnio wydarzyło. Dokąd ten świat zmierza? Na usta ciśnie mi się słowo samozagłada. Nastały czasy do których mało ludzi było przygotowanych, czasy w których ludzie boją się patrzec w oczy innych.
Ucząc się historii świata, kraju często myślałam o tych wszystkich okrucieństwach które się kiedyś wydarzyły i dziękowałam, że urodziłam się w późniejszym czasie. Jednak już dawno się przekonałam, że na świecie jest nadal zło, które ciągle się gdzieś pojawia...
Czytam książkę, temat II wojny światowej, głodu, bólu, śmierci, walk, strachu. Jestem pełna podziwu dla ludzi którzy walczyli, którzy przeżyli to wszystko. Myślę sobie : co to były za okrutne, ciężkie czasy.
Włączam internet i czytam o Paryżu, o Ukrainie, o terrorystach, o bólu, o śmierci i dociera do mnie, że to się dzieje tu i teraz. Dlaczego?
Ten świat nie powstał po to aby go niszczyć. Człowiek nie po to się rodzi aby zabijać. Czemu tak trudno to zrozumieć tak wielu ludziom?
Wierzę jednak, że będzie dobrze. Wierzę w szczęśliwe zakończenie...
Wierzę w czasy, gdzie ludzie będą sobie podawać ręce, a nie broń.
Trzymajcie się.
środa, 28 października 2015
*
Witam,
Zapuściłam się. Miesiąc nieobecności...
Nadeszła piękna polska jesień. Słońce świeci za dnia i wszystko wydaje się być takie piękne. Szkoda, że wieczory robią się już takie chłodne...
Szkołą zaczęła się już na dobre. Potrzebuję mobilizacji. Na myśl o zimowej sesji już czuję niechęć. Dlatego też miło ( chociaż to niekoniecznie odpowiednie słowo chyba) mi, że w niedzielę mam wolne. Na grobach byłam przy okazji wizyty u M., a więc wybiorę się tylko do ciotecznego brata.
Niesamowicie szybko ten czas leci. Dzień za dniem. Jeszcze moment i będę obchodziła 23 urodziny. Niedawno wspominałam dawne czasy, szalone nastoletnie czasy. Inaczej się żyło, inaczej myślało. Każdy chyba przechodził coś takiego. Jednak w tamtych czasach była jakaś magia, coś co ciekawiło człowieka. Teraz ogarnia mnie monotonia. Chyba muszę coś z tym zrobić... Nie wiem, wyznaczyć sobie jakiś cel, znaleźć większy sens życia.
Może niebawem nadejdą kolejne zmiany. Nie wiem. Póki co waham się. Siostrzeniec zaproponował mi wynajmowanie razem mieszkania. Niby to młody chłopak, bo 18 lat, ale jest dość samodzielny. Póki co tylko wspomniał, że do grudnia chciałby coś znaleźć. Muszę pomyśleć nad tym, czasu zostało nie wiele, a przecież muszę uprzedzić moją współlokatorkę w razie coś. I chyba tej rozmowy się trochę boję.
Czas nadrobić seriale. To jest jeden z bardzo dobrych plusów jesieni :)
Postaram się częściej odzywać, znaleźć więcej czasu. Byc systematyczna.
Trzymajcie się! <3
Zapuściłam się. Miesiąc nieobecności...
Nadeszła piękna polska jesień. Słońce świeci za dnia i wszystko wydaje się być takie piękne. Szkoda, że wieczory robią się już takie chłodne...
Szkołą zaczęła się już na dobre. Potrzebuję mobilizacji. Na myśl o zimowej sesji już czuję niechęć. Dlatego też miło ( chociaż to niekoniecznie odpowiednie słowo chyba) mi, że w niedzielę mam wolne. Na grobach byłam przy okazji wizyty u M., a więc wybiorę się tylko do ciotecznego brata.
Niesamowicie szybko ten czas leci. Dzień za dniem. Jeszcze moment i będę obchodziła 23 urodziny. Niedawno wspominałam dawne czasy, szalone nastoletnie czasy. Inaczej się żyło, inaczej myślało. Każdy chyba przechodził coś takiego. Jednak w tamtych czasach była jakaś magia, coś co ciekawiło człowieka. Teraz ogarnia mnie monotonia. Chyba muszę coś z tym zrobić... Nie wiem, wyznaczyć sobie jakiś cel, znaleźć większy sens życia.
Może niebawem nadejdą kolejne zmiany. Nie wiem. Póki co waham się. Siostrzeniec zaproponował mi wynajmowanie razem mieszkania. Niby to młody chłopak, bo 18 lat, ale jest dość samodzielny. Póki co tylko wspomniał, że do grudnia chciałby coś znaleźć. Muszę pomyśleć nad tym, czasu zostało nie wiele, a przecież muszę uprzedzić moją współlokatorkę w razie coś. I chyba tej rozmowy się trochę boję.
Czas nadrobić seriale. To jest jeden z bardzo dobrych plusów jesieni :)
Postaram się częściej odzywać, znaleźć więcej czasu. Byc systematyczna.
Trzymajcie się! <3
niedziela, 27 września 2015
*
Witam,
Co u Was słychać?
U mnie jakoś leci. Właściwie bez większych zmian.
Nadal jestem u brata, ale jutro raczej wrócę do siebie. Najgorsze jest to, że nie mam na to ochoty.Tak trudno uciec od wygodnego życia.
Jednak jeśli mam płacić to nie mogę odpuścić. Miło jest oglądać filmy w rodzinnym gronie, ale dorosłość ma swoje zasady. Jutro jeszcze zostanę, bo moja sześcioletnia chrześnica ma na 11.45 do szkoły i musi ją ktoś zaprowadzić. Spełnię swój'matczyny' obowiązek.
Miałam mieć urlop. Miałam spotkać się z moją M. Niestety od około miesiąca czasu spotkanie nie może dojść do skutku. Trochę mi przykro. Nie, właściwie to bardzo mi przykro. Naprawdę miałam ochotę się z nią spotkać. Przecież tak dawno się nie widziałyśmy. Byłaby to miła odmiana.
Wiecie... przegięłam. Teoretycznie miałam wszystko pod kontrolą, a jednak przekroczyłam pewne granice. Nie sądziłam, że kiedyś dojdzie do takich rzeczy. Stało się. Teraz muszę walczyć. Muszę się zmienić. Pewne liczby muszę odjąć.
Miałam nie być prosiakiem. Trzymajcie kciuki. Czas się ogarnąć. Po raz kolejny.
Gdy wrócę na swoje to będzie mi łatwiej to kontrolować.
Pozdrawiam! <3
Co u Was słychać?
U mnie jakoś leci. Właściwie bez większych zmian.
Nadal jestem u brata, ale jutro raczej wrócę do siebie. Najgorsze jest to, że nie mam na to ochoty.Tak trudno uciec od wygodnego życia.
Jednak jeśli mam płacić to nie mogę odpuścić. Miło jest oglądać filmy w rodzinnym gronie, ale dorosłość ma swoje zasady. Jutro jeszcze zostanę, bo moja sześcioletnia chrześnica ma na 11.45 do szkoły i musi ją ktoś zaprowadzić. Spełnię swój'matczyny' obowiązek.
Miałam mieć urlop. Miałam spotkać się z moją M. Niestety od około miesiąca czasu spotkanie nie może dojść do skutku. Trochę mi przykro. Nie, właściwie to bardzo mi przykro. Naprawdę miałam ochotę się z nią spotkać. Przecież tak dawno się nie widziałyśmy. Byłaby to miła odmiana.
Wiecie... przegięłam. Teoretycznie miałam wszystko pod kontrolą, a jednak przekroczyłam pewne granice. Nie sądziłam, że kiedyś dojdzie do takich rzeczy. Stało się. Teraz muszę walczyć. Muszę się zmienić. Pewne liczby muszę odjąć.
Miałam nie być prosiakiem. Trzymajcie kciuki. Czas się ogarnąć. Po raz kolejny.
Gdy wrócę na swoje to będzie mi łatwiej to kontrolować.
Pozdrawiam! <3
czwartek, 17 września 2015
*
Witam,
No i tyle.
Przyszła jesień, czas się odezwać.
Choruje sobie, coś się do mnie przyczepiło. Walczę z tym, mam nadzieje, że odniosę zwycięstwo.
Jeszcze miesiąc temu miałam tak wiele planów dotyczących tej jesieni, a póki co nic nie wyszło. chyba za bardzo popłynęłam w marzeniach. Może innym razem.
Tymczasowo uciekłam z domu. Może nie uciekłam, ale wyprowadziłam się. Obecnie przesiaduje u brata, który wyjechał do pracy w innym mieście. Trzeba było się zająć dziećmi, a przy okazji dotrzymać towarzystwa bratowej. Niestety lub stety jutro czeka mnie powrót do 'swoich' czterech ścian. Jednak tylko na chwilę, ponieważ w weekend mam zjazd szkolny. W poniedziałek wyjeżdżam odwiedzić koleżankę i wracam w piątek.
Zastanawiam się czy zrobić coś z włosami. Na pewno muszę je podciąć lub obciąć.. hm. Z jednej strony mam wielką ochotę na zmianę a z drugiej nawet podoba mi się obecny stan moich włosów. Dylematy, kobiece dylematy.
Wrócę do pisania. Wrócę tutaj.
Z tego się chyba nie wyrasta.
Pozdrawiam <3
No i tyle.
Przyszła jesień, czas się odezwać.
Choruje sobie, coś się do mnie przyczepiło. Walczę z tym, mam nadzieje, że odniosę zwycięstwo.
Jeszcze miesiąc temu miałam tak wiele planów dotyczących tej jesieni, a póki co nic nie wyszło. chyba za bardzo popłynęłam w marzeniach. Może innym razem.
Tymczasowo uciekłam z domu. Może nie uciekłam, ale wyprowadziłam się. Obecnie przesiaduje u brata, który wyjechał do pracy w innym mieście. Trzeba było się zająć dziećmi, a przy okazji dotrzymać towarzystwa bratowej. Niestety lub stety jutro czeka mnie powrót do 'swoich' czterech ścian. Jednak tylko na chwilę, ponieważ w weekend mam zjazd szkolny. W poniedziałek wyjeżdżam odwiedzić koleżankę i wracam w piątek.
Zastanawiam się czy zrobić coś z włosami. Na pewno muszę je podciąć lub obciąć.. hm. Z jednej strony mam wielką ochotę na zmianę a z drugiej nawet podoba mi się obecny stan moich włosów. Dylematy, kobiece dylematy.
Wrócę do pisania. Wrócę tutaj.
Z tego się chyba nie wyrasta.
Pozdrawiam <3
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
środa, 29 lipca 2015
*
Witam,
Jak widać nie zapomniałam o blogu i o Was. Trochę mnie nie było, ale dwie notki w miesiącu to i tak cud. Wiecie, ja jeszcze nie do końca czuję potrzebę pisania. Nie wiem, może ta pora roku tak działa czy coś...
Jednak... co u mnie...
Weekend był dosyć chaotyczny. Nie był zły, w końcu spontany są najlepsze. Trochę posiedziałam z ludźmi. Niestety w sobotę rano moje samopoczucie nie było najlepsze, ale czego się spodziewać po trzech godzinach snu? tak to jest gdy się wraca o 6 rano do domu. Reszta tego dnia była nieco lepsza, przyczyniła się do tego pewna ilość alkoholu którą w siebie wlałam.O dziwo nie czułam się źle. Pewnie wszystko przez ten spontaniczny pięciokilometrowy spacer. Tak, odbyłam taki spacer,bo okazało się,że autobus zmienił trasę i nie da się dojechać do planowanego miejsca spoczynku. W sumie było nawet zabawnie. Oczywiście nie znałam trasy,ale jak się pytałam reszty 'podróżników' czy daleko jeszcze to w sumie ciągle dostawałam odpowiedź "już połowa za nami..." także tego. Ta połowa drogi to się ciągnęła jakiś czas... Jednak nie narzekam. Szkoda tylko, że gdy już dotarliśmy do celu to spędziliśmy tam jakieś 10 minut racząc się napojem bogów i musieliśmy wracać bo zbierało się na burzę i wichurę. Ciąg dalszy soboty zaowocował domówką trwającą dla mnie do 4.30... Niedziela na tzw. luzie. W sumie mało mogę o niej napisać bo, gdy goście wyszli ( impreza przeniosła się do mnie) to poszłam spać, wstałam późnym wieczorem , wzięłam kąpiel i dalej poszłam spac. Był to dzień i d e a l n y.
Pierwsze dwa dni tygodnia były ciekawe. Na dobry początek - domowa pizza na obiad zrobiona przez dobrego kolegę. Faceci zdecydowanie lepiej wyglądają w kuchni niż kobiety! Na gorszy koniec - nieudana wycieczka rowerowa, ale przy tym kupa śmiechu. Nie ma to jak przebić 'oponę' od roweru i prowadzić go przez 2 km.Tylko mnie mogło to spotkać.
Jeśli chodzi o wtorek - miałam wyjść na dziesięć minut, a zrobiło się z tego dwie godziny oglądania jak to panowie kopią piłkę. Tak sobie zleciał dzień.
Dziś... - akurat ten dzień nie powinien się nawet zacząć. Niskie ciśnienie, ból głowy, senność i dziwny stres niczym. Nie był to mój dobry dzień. Ale co się dziwić. Przecież wszędzie musi być równowaga zachowana.
Obym miała jutro co robić w pracy, bo ta bezczynność mnie trochę męczy.
3majcie się!
Jak widać nie zapomniałam o blogu i o Was. Trochę mnie nie było, ale dwie notki w miesiącu to i tak cud. Wiecie, ja jeszcze nie do końca czuję potrzebę pisania. Nie wiem, może ta pora roku tak działa czy coś...
Jednak... co u mnie...
Weekend był dosyć chaotyczny. Nie był zły, w końcu spontany są najlepsze. Trochę posiedziałam z ludźmi. Niestety w sobotę rano moje samopoczucie nie było najlepsze, ale czego się spodziewać po trzech godzinach snu? tak to jest gdy się wraca o 6 rano do domu. Reszta tego dnia była nieco lepsza, przyczyniła się do tego pewna ilość alkoholu którą w siebie wlałam.O dziwo nie czułam się źle. Pewnie wszystko przez ten spontaniczny pięciokilometrowy spacer. Tak, odbyłam taki spacer,bo okazało się,że autobus zmienił trasę i nie da się dojechać do planowanego miejsca spoczynku. W sumie było nawet zabawnie. Oczywiście nie znałam trasy,ale jak się pytałam reszty 'podróżników' czy daleko jeszcze to w sumie ciągle dostawałam odpowiedź "już połowa za nami..." także tego. Ta połowa drogi to się ciągnęła jakiś czas... Jednak nie narzekam. Szkoda tylko, że gdy już dotarliśmy do celu to spędziliśmy tam jakieś 10 minut racząc się napojem bogów i musieliśmy wracać bo zbierało się na burzę i wichurę. Ciąg dalszy soboty zaowocował domówką trwającą dla mnie do 4.30... Niedziela na tzw. luzie. W sumie mało mogę o niej napisać bo, gdy goście wyszli ( impreza przeniosła się do mnie) to poszłam spać, wstałam późnym wieczorem , wzięłam kąpiel i dalej poszłam spac. Był to dzień i d e a l n y.
Pierwsze dwa dni tygodnia były ciekawe. Na dobry początek - domowa pizza na obiad zrobiona przez dobrego kolegę. Faceci zdecydowanie lepiej wyglądają w kuchni niż kobiety! Na gorszy koniec - nieudana wycieczka rowerowa, ale przy tym kupa śmiechu. Nie ma to jak przebić 'oponę' od roweru i prowadzić go przez 2 km.Tylko mnie mogło to spotkać.
Jeśli chodzi o wtorek - miałam wyjść na dziesięć minut, a zrobiło się z tego dwie godziny oglądania jak to panowie kopią piłkę. Tak sobie zleciał dzień.
Dziś... - akurat ten dzień nie powinien się nawet zacząć. Niskie ciśnienie, ból głowy, senność i dziwny stres niczym. Nie był to mój dobry dzień. Ale co się dziwić. Przecież wszędzie musi być równowaga zachowana.
Obym miała jutro co robić w pracy, bo ta bezczynność mnie trochę męczy.
3majcie się!
poniedziałek, 13 lipca 2015
*
Witam,
Nie wiem jak mam zacząć, W sumie nie jestem pewna co chcę tutaj napisać. Może to już nie to samo? może wypaliłam się mimo, że kiedyś uwielbiałam pisać... Nie lubię pisać bzdur, a patrząc na wcześniejsze posty...
Przez ostatnie miesiące nie umiałam sobie zorganizować czasu. Ciągle mi go brakowało, a przecież teoretycznie miałam go tak wiele. Strasznie się rozleniwiłam, nie miałam motywacji do jakichkolwiek działań. Teraz stwierdziłam, że pora przestać żyć biernie. Zrobiłam plan dnia, zamierzam się do niego stosować i ŻYĆ wykorzystując maksimum czasu!
Muszę zadbać o swoje zdrowie i samopoczucie. Nie ma nic cenniejszego przecież. Być może uda mi się gdzieś wyjechać w sierpniu. Naładować baterie.
W przyszłym tygodniu będę opiekowała się moimi bratanicami, będę musiała być kreatywna. Zwłaszcza, że po ostatnich rozmowach z siostrą stwierdziłam, że muszę zaingerować w życie dzieciaków, bo przecież dorosłym brak czasu...
A co ciekawego u Was? :>
P o s t a r a m się (wiem, ciągle to pisze) częściej do Was zaglądać!
Nie wiem jak mam zacząć, W sumie nie jestem pewna co chcę tutaj napisać. Może to już nie to samo? może wypaliłam się mimo, że kiedyś uwielbiałam pisać... Nie lubię pisać bzdur, a patrząc na wcześniejsze posty...
Przez ostatnie miesiące nie umiałam sobie zorganizować czasu. Ciągle mi go brakowało, a przecież teoretycznie miałam go tak wiele. Strasznie się rozleniwiłam, nie miałam motywacji do jakichkolwiek działań. Teraz stwierdziłam, że pora przestać żyć biernie. Zrobiłam plan dnia, zamierzam się do niego stosować i ŻYĆ wykorzystując maksimum czasu!
Muszę zadbać o swoje zdrowie i samopoczucie. Nie ma nic cenniejszego przecież. Być może uda mi się gdzieś wyjechać w sierpniu. Naładować baterie.
W przyszłym tygodniu będę opiekowała się moimi bratanicami, będę musiała być kreatywna. Zwłaszcza, że po ostatnich rozmowach z siostrą stwierdziłam, że muszę zaingerować w życie dzieciaków, bo przecież dorosłym brak czasu...
A co ciekawego u Was? :>
P o s t a r a m się (wiem, ciągle to pisze) częściej do Was zaglądać!
środa, 17 czerwca 2015
Dwa miesiące później...
Witam,
Trochę mnie tutaj nie było - przepraszam, ale ... właśnie jakie ale? generalnie jakoś nie czułam potrzeby pisania. A po co pisać bzdury na siłę, prawda?
Ostatnie miesiące były nieco intensywne. Ciągle coś się działo, czymś byłam zajęta. Wiecie jak to jest : praca, szkoła, znajomi,wakacje... Ap ropo - 9.06 wróciłam z Ibizy. Było całkiem dobrze, wydałam wszystkie oszczędności,ale nie żałuję. Piękne widoki, niebieska woda, cudna temperatura (a tym samym opalenizna)! Chociaż chyba z tego całego wyjazdu największym dla mnie przeżyciem był lot samolotem! Leciałam pierwszy raz, nawet sobie nie wyobrażacie jak byłam spanikowana. Na szczęście nie było tak źle, start i lądowanie najgorsze, reszta lotu całkiem znośna. A! Drineczki były pyyszne! Szkoda tylko,że takie drogie.
Rok szkolny dobiega końca, w niedzielę mam ostatni egzamin,a potem boski chillout! Co prawda 22,23.06 mam egzamin zawodowy, którym się za bardzo nie przejmuję po tym jak nauczycielka stwierdziła, że mamy marne szanse go zdać w pierwszym terminie. Najwyżej spróbuję zaliczyć w sesji zimowej lub za rok.
Nadal mieszkam na swoim, z koleżanką. W sumie to naprawdę polubiłam takie życie. Wolność jest taka cudowna, a przy okazji relacje z rodziną znacznie się poprawiły.
3majcie się!
Postaram się tutaj zaglądać częściej...
Kilka fotek z Ibizy :
Trochę mnie tutaj nie było - przepraszam, ale ... właśnie jakie ale? generalnie jakoś nie czułam potrzeby pisania. A po co pisać bzdury na siłę, prawda?
Ostatnie miesiące były nieco intensywne. Ciągle coś się działo, czymś byłam zajęta. Wiecie jak to jest : praca, szkoła, znajomi,wakacje... Ap ropo - 9.06 wróciłam z Ibizy. Było całkiem dobrze, wydałam wszystkie oszczędności,ale nie żałuję. Piękne widoki, niebieska woda, cudna temperatura (a tym samym opalenizna)! Chociaż chyba z tego całego wyjazdu największym dla mnie przeżyciem był lot samolotem! Leciałam pierwszy raz, nawet sobie nie wyobrażacie jak byłam spanikowana. Na szczęście nie było tak źle, start i lądowanie najgorsze, reszta lotu całkiem znośna. A! Drineczki były pyyszne! Szkoda tylko,że takie drogie.
Rok szkolny dobiega końca, w niedzielę mam ostatni egzamin,a potem boski chillout! Co prawda 22,23.06 mam egzamin zawodowy, którym się za bardzo nie przejmuję po tym jak nauczycielka stwierdziła, że mamy marne szanse go zdać w pierwszym terminie. Najwyżej spróbuję zaliczyć w sesji zimowej lub za rok.
Nadal mieszkam na swoim, z koleżanką. W sumie to naprawdę polubiłam takie życie. Wolność jest taka cudowna, a przy okazji relacje z rodziną znacznie się poprawiły.
3majcie się!
Postaram się tutaj zaglądać częściej...
Kilka fotek z Ibizy :
czwartek, 16 kwietnia 2015
*
Witam,
Mam tyle wolnego czasu, a tak trudno mi tutaj cokolwiek napisać.
Tempo mojego życia wzrosło, dziwnym sposobem tydzień roboczy płynie bardzo szybko i nadchodzi weekend. A jeśli chodzi o weekend... w sumie od kilku tygodni każdy przynosi za sobą coś ciekawego.
W ostatni miałam co prawda szkołę, ale że w niedzielę miałam na 14 to w sobotę pojechałam nad Wisłę, potem na burgery i na koniec jeszcze latałam po osiedlu ze znajomymi. Niedziela była spokojniejsza, taka typowa niedziela.
Poza tym mam przestój z pracą, czekam na telefon. Mam nadzieje, że siostra coś wymyśli, bo dostaje świra w domu.
Niestety kasa ucieka jak szalona, a to na szkołę,a to na rachunki... masakra. A w mojej szafie takie duże braki panują, że płakać się chce.
Poza tym miałam ładne plany na majówkę, ale niestety nie dam rady przez brak kasy. W wakacje to muszę nadrobić.
Iiii.. Ibiza coraz bliżej! <3
Trzymajcie się !!! <3
Mam tyle wolnego czasu, a tak trudno mi tutaj cokolwiek napisać.
Tempo mojego życia wzrosło, dziwnym sposobem tydzień roboczy płynie bardzo szybko i nadchodzi weekend. A jeśli chodzi o weekend... w sumie od kilku tygodni każdy przynosi za sobą coś ciekawego.
W ostatni miałam co prawda szkołę, ale że w niedzielę miałam na 14 to w sobotę pojechałam nad Wisłę, potem na burgery i na koniec jeszcze latałam po osiedlu ze znajomymi. Niedziela była spokojniejsza, taka typowa niedziela.
Poza tym mam przestój z pracą, czekam na telefon. Mam nadzieje, że siostra coś wymyśli, bo dostaje świra w domu.
Niestety kasa ucieka jak szalona, a to na szkołę,a to na rachunki... masakra. A w mojej szafie takie duże braki panują, że płakać się chce.
Poza tym miałam ładne plany na majówkę, ale niestety nie dam rady przez brak kasy. W wakacje to muszę nadrobić.
Iiii.. Ibiza coraz bliżej! <3
Trzymajcie się !!! <3
środa, 25 marca 2015
*
Witam,
Chyba czas się odezwać i oznajmić, że życie jest piękne.
Ostatnio wszędzie panuje totalnie wiosenne szaleństwo. Wszystko nabiera nowych energii, uśmiechy na twarzach i radość w oczach stają się bardziej widoczne u ludzi. Wiecie jakie to piękne?
Pogoda także robi się coraz lepsza. Ostatnio doszło do +17 stopni! Nie od dziś wiadomo, że przy słonecznej i cieplejszej pogodzie humor staje się lepszy. Mam nadzieje, że ta pogoda utrzyma się długo.
Lada moment święta wielkanocne. W związku z moją samodzielnością - nic nie robię. Ok, tyko porządki.Dni świąteczne spędzie z rodziną. Trochę obawiam się Lanego Poniedziałku, bo mam dziwne przeczucia, że będzie nalot znajomych. Jednak nic nie wiadomo jeszcze.
Wracając co weekendu - co to był za... kosmos! W związku z piękną pogodą wylądowałam z 'ekipą'na Wisłą, gdzie było pięknie! Oczywiście w ramach rozrywki trochę się 'przybalowało' i w rezultacie wychodząc z domu o godzinie 14.30 wróciłam do niego w niedziele o 5! Po Wiśle wylądowaliśmy w centrum w Pijalni Wódki i Piwa, gdzie siedzieliśmy do późna aby na koniec wylądować u nas. Mimo, że miało być spokojnie to oczywiście cała reszta wpadła i siedziałam z nimi do szóstej.Nie powiem, mimo strasznego zmęczenia nawet mi się podobało. To było zupełnie szaleństwo, ale czy młodość nie jest po to by szaleć? :)
To był dobrze wykorzystany weekend.
Ten będzie mniej cudowny, bo szkolny, ale w końcu mózg trzeba zapełnić jakimiś informacjami.
Trzymajcie się!
Chyba czas się odezwać i oznajmić, że życie jest piękne.
Ostatnio wszędzie panuje totalnie wiosenne szaleństwo. Wszystko nabiera nowych energii, uśmiechy na twarzach i radość w oczach stają się bardziej widoczne u ludzi. Wiecie jakie to piękne?
Pogoda także robi się coraz lepsza. Ostatnio doszło do +17 stopni! Nie od dziś wiadomo, że przy słonecznej i cieplejszej pogodzie humor staje się lepszy. Mam nadzieje, że ta pogoda utrzyma się długo.
Lada moment święta wielkanocne. W związku z moją samodzielnością - nic nie robię. Ok, tyko porządki.Dni świąteczne spędzie z rodziną. Trochę obawiam się Lanego Poniedziałku, bo mam dziwne przeczucia, że będzie nalot znajomych. Jednak nic nie wiadomo jeszcze.
Wracając co weekendu - co to był za... kosmos! W związku z piękną pogodą wylądowałam z 'ekipą'na Wisłą, gdzie było pięknie! Oczywiście w ramach rozrywki trochę się 'przybalowało' i w rezultacie wychodząc z domu o godzinie 14.30 wróciłam do niego w niedziele o 5! Po Wiśle wylądowaliśmy w centrum w Pijalni Wódki i Piwa, gdzie siedzieliśmy do późna aby na koniec wylądować u nas. Mimo, że miało być spokojnie to oczywiście cała reszta wpadła i siedziałam z nimi do szóstej.Nie powiem, mimo strasznego zmęczenia nawet mi się podobało. To było zupełnie szaleństwo, ale czy młodość nie jest po to by szaleć? :)
To był dobrze wykorzystany weekend.
Ten będzie mniej cudowny, bo szkolny, ale w końcu mózg trzeba zapełnić jakimiś informacjami.
Trzymajcie się!
poniedziałek, 9 marca 2015
*
Witam,
W powietrzu czuć wiosnę, nadchodzą piękne dni. Wraz z wdychanym powietrzem napełniam się pozytywną energią.
Rozpoczął się nowy tydzień,który będzie regeneracją po szkolnym weekendzie. Nie że by był ten weekend jakiś straszny, bo zajęcia do 13.55, ale jednak musiałam dotrzeć na 7.40. Wiecie jaka dla mnie to straszna rzecz wstać ok 6 rano? ciężko było. Potem odsypiałam sobie.
Dziś spotkałam się z P. Jak zwykle ten czas minął szybko, ale cudownie. Pochodziłyśmy po Factory w którym nic fajnego nie było oprócz przecen butów. Potem spacerem wróciłyśmy do P., gdzie wypiłyśmy po piwie i pogadałyśmy sobie. Wstępnie w czwartek też mamy się spotkać. Mam nadzieję, że kasa przyjdzie, bo mam zamiar coś sobie kupić. Niestety w ubraniach mam straszne braki co mnie ogromnie smuci.
Była gadka z M. o wyjeździe na Sunrise Festiwal. Będzie grał Oliver Heldens <3 Planujemy jechać, miło by było gdyby to wypaliło. Może uda się zebrać większą ekipę.
Nigdy nie myślałam, że zaaklimatyzuje się w takim towarzystwie. Cóż, życie bywa zaskakujące.
Ogólnie to trochę już wyzdrowiałam i nie zamierzam więcej chorować.
Trzymajcie się! <3
W powietrzu czuć wiosnę, nadchodzą piękne dni. Wraz z wdychanym powietrzem napełniam się pozytywną energią.
Rozpoczął się nowy tydzień,który będzie regeneracją po szkolnym weekendzie. Nie że by był ten weekend jakiś straszny, bo zajęcia do 13.55, ale jednak musiałam dotrzeć na 7.40. Wiecie jaka dla mnie to straszna rzecz wstać ok 6 rano? ciężko było. Potem odsypiałam sobie.
Dziś spotkałam się z P. Jak zwykle ten czas minął szybko, ale cudownie. Pochodziłyśmy po Factory w którym nic fajnego nie było oprócz przecen butów. Potem spacerem wróciłyśmy do P., gdzie wypiłyśmy po piwie i pogadałyśmy sobie. Wstępnie w czwartek też mamy się spotkać. Mam nadzieję, że kasa przyjdzie, bo mam zamiar coś sobie kupić. Niestety w ubraniach mam straszne braki co mnie ogromnie smuci.
Była gadka z M. o wyjeździe na Sunrise Festiwal. Będzie grał Oliver Heldens <3 Planujemy jechać, miło by było gdyby to wypaliło. Może uda się zebrać większą ekipę.
Nigdy nie myślałam, że zaaklimatyzuje się w takim towarzystwie. Cóż, życie bywa zaskakujące.
Ogólnie to trochę już wyzdrowiałam i nie zamierzam więcej chorować.
Trzymajcie się! <3
piątek, 27 lutego 2015
*
Witam,
Choruje. Niestety. Byłam u lekarza - zaczerwienione gardło. Oprócz tego męczący kaszel,katar i w ogóle. Mam nadzieję, że sobie z tym poradzę.
Dziś przyszłam w odwiedziny do siostry, odpocznę sobie od znajomych. Oczywiście 'impreza' na S. W związku z tym, że o 5 rano dostałam ataku kaszlu, który trwał z godzinę nie wyspałam się i nie mam ochoty na siedzenie w większym gronie. Z resztą jutro odbędzie się impreza-niespodzianka z powodu 40 urodzin szwagra. Wypada iść, dlatego spokojny piątek jest wskazany.
Mam zamiar z siostrą obejrzeć jakiś film.Zobaczymy co z tego będzie. Nawet rosołu dla mnie ugotowała! Taką mam dobrą siostrę.
Mam ochotę żyć. W końcu życie trzeba przeżyć a nie przesiedzieć.
Jak się wykuruję to mam zamiar wyjść na rolki, brakuje mi tego. Jak patrzę na tą pogodę to aż żal mnie za gardło ściska, chodniki takie gładkie, a ja nie mogę tego wykorzystać. Poza tym koniecznie chcę jechać do M! Ostatni raz byłam u niej w październiku. Dawno nie miałyśmy takiej przerwy, zaczynam tęsknić.
Ostatnio niby tyle się dzieje, a ja nie mam nic konkretnego do przekazania.
Już Was nie męczę, 3majcie się ZDROWO! <3
Choruje. Niestety. Byłam u lekarza - zaczerwienione gardło. Oprócz tego męczący kaszel,katar i w ogóle. Mam nadzieję, że sobie z tym poradzę.
Dziś przyszłam w odwiedziny do siostry, odpocznę sobie od znajomych. Oczywiście 'impreza' na S. W związku z tym, że o 5 rano dostałam ataku kaszlu, który trwał z godzinę nie wyspałam się i nie mam ochoty na siedzenie w większym gronie. Z resztą jutro odbędzie się impreza-niespodzianka z powodu 40 urodzin szwagra. Wypada iść, dlatego spokojny piątek jest wskazany.
Mam zamiar z siostrą obejrzeć jakiś film.Zobaczymy co z tego będzie. Nawet rosołu dla mnie ugotowała! Taką mam dobrą siostrę.
Mam ochotę żyć. W końcu życie trzeba przeżyć a nie przesiedzieć.
Jak się wykuruję to mam zamiar wyjść na rolki, brakuje mi tego. Jak patrzę na tą pogodę to aż żal mnie za gardło ściska, chodniki takie gładkie, a ja nie mogę tego wykorzystać. Poza tym koniecznie chcę jechać do M! Ostatni raz byłam u niej w październiku. Dawno nie miałyśmy takiej przerwy, zaczynam tęsknić.
Ostatnio niby tyle się dzieje, a ja nie mam nic konkretnego do przekazania.
Już Was nie męczę, 3majcie się ZDROWO! <3
piątek, 20 lutego 2015
*
Witam,
Ten luty bywa kapryśny. W sumie nie jest zły, ale dobrze, że ma tylko 28 dni. W dodatku już dawno nie miałam tak towarzyskiego miesiąca jak ten.
Dziś jest piątek, a właściwie koniec piątku, ale ja cofnę się kilka dni w tył.
Oczywiście tydzień temu ( jak co piątek - dziś także!) na ulicy S. zjawiła się ekipa. Miało być miło, cicho i kulturalnie, a wyszło jak zwykle. Siedzieliśmy do rana, potem ciężko było się gdzieś ułożyć - na szczęście wcisnęłam się koło kolegi na swoim materacu! Śmiechy, ploty i inne atrakcje. Oczywiście ostatni 'gość' wyszedł od nas o godzinie 15tej następnego dnia. Tak się dzieje od kilku tygodni. W sobotę umówiłam się z moimi dziewczynami na wypad,który skończył się jednak u mnie w kuchni. Posiedziałyśmy w trójkę na spokojnie, opowiadając sobie różne rzeczy i wspominając. Takie spotkania są cudowne i potwierdzają, że nie trzeba znać się x lat żeby czuć się świetnie w swoim towarzystwie. Nasze pogaduchy trwały do 21.30, bo jedna z koleżanek niestety w niedziele szła do pracy i w rezultacie obydwie się zmyły. Ja pobudzona chęcią zabawy wyruszyłam taxi na urodziny jednego kolegi z 'ekipy'. Szału nie było, trochę się potańczyło, wypiło i wróciło do Tesco. Czemu tam - razem z M. (współlokatorka) stwierdziłyśmy, że o 4 rano mamy ochotę na pizze i wyszło jak wyszło. Chyba nikogo nie zdziwi, że całą niedzielę przeleżałyśmy jak dwie kłody w łóżkach przezywając różne 'akcje' z dnia poprzedniego.
Z ciekawszych zdarzeń w tygodniu - w środę o 21 wybrałyśmy się z kolegami na K. - taka mała miejscowość w okolicy. Nic ciekawego, zimno, ciemno, las.W rezultacie postaliśmy tam z 5 minut, a potem usiedliśmy w samochodzie. Po pewnym czasie stwierdziliśmy, że to bez sensu i pojechaliśmy na lotnisko oglądać startowanie i lądowanie samolotów. Niestety mieliśmy pecha i przez ok 40 minut wystartowały dwa małe samoloty. Mimo wszystko takie wypady nie są takie złe.
Poza tym to prawie cały tydzień siedziałam w pracy, robiłam swoje a potem wypoczywałam.
Dziś jak wspomniałam nie jest to spokojny wieczór, bo już się zalęgli w kuchni. Nie wiem czy dołączę do nich, bo mam w planach nadrobić seriale oraz przepisać zagadnienia do niedzielnej kartkówki.
Tak - jutro i w niedzielę będę się edukowała.
Trzymajcie się ciepło!<3
Ten luty bywa kapryśny. W sumie nie jest zły, ale dobrze, że ma tylko 28 dni. W dodatku już dawno nie miałam tak towarzyskiego miesiąca jak ten.
Dziś jest piątek, a właściwie koniec piątku, ale ja cofnę się kilka dni w tył.
Oczywiście tydzień temu ( jak co piątek - dziś także!) na ulicy S. zjawiła się ekipa. Miało być miło, cicho i kulturalnie, a wyszło jak zwykle. Siedzieliśmy do rana, potem ciężko było się gdzieś ułożyć - na szczęście wcisnęłam się koło kolegi na swoim materacu! Śmiechy, ploty i inne atrakcje. Oczywiście ostatni 'gość' wyszedł od nas o godzinie 15tej następnego dnia. Tak się dzieje od kilku tygodni. W sobotę umówiłam się z moimi dziewczynami na wypad,który skończył się jednak u mnie w kuchni. Posiedziałyśmy w trójkę na spokojnie, opowiadając sobie różne rzeczy i wspominając. Takie spotkania są cudowne i potwierdzają, że nie trzeba znać się x lat żeby czuć się świetnie w swoim towarzystwie. Nasze pogaduchy trwały do 21.30, bo jedna z koleżanek niestety w niedziele szła do pracy i w rezultacie obydwie się zmyły. Ja pobudzona chęcią zabawy wyruszyłam taxi na urodziny jednego kolegi z 'ekipy'. Szału nie było, trochę się potańczyło, wypiło i wróciło do Tesco. Czemu tam - razem z M. (współlokatorka) stwierdziłyśmy, że o 4 rano mamy ochotę na pizze i wyszło jak wyszło. Chyba nikogo nie zdziwi, że całą niedzielę przeleżałyśmy jak dwie kłody w łóżkach przezywając różne 'akcje' z dnia poprzedniego.
Z ciekawszych zdarzeń w tygodniu - w środę o 21 wybrałyśmy się z kolegami na K. - taka mała miejscowość w okolicy. Nic ciekawego, zimno, ciemno, las.W rezultacie postaliśmy tam z 5 minut, a potem usiedliśmy w samochodzie. Po pewnym czasie stwierdziliśmy, że to bez sensu i pojechaliśmy na lotnisko oglądać startowanie i lądowanie samolotów. Niestety mieliśmy pecha i przez ok 40 minut wystartowały dwa małe samoloty. Mimo wszystko takie wypady nie są takie złe.
Poza tym to prawie cały tydzień siedziałam w pracy, robiłam swoje a potem wypoczywałam.
Dziś jak wspomniałam nie jest to spokojny wieczór, bo już się zalęgli w kuchni. Nie wiem czy dołączę do nich, bo mam w planach nadrobić seriale oraz przepisać zagadnienia do niedzielnej kartkówki.
Tak - jutro i w niedzielę będę się edukowała.
Trzymajcie się ciepło!<3
poniedziałek, 9 lutego 2015
*
Witam,
W sumie nie wiem o czym chce napisać, ale jest we mnie jakaś euforia i chcę się tym podzielić.
Wszystko się układa... dobrze. Może tylko czasem jest pod górę, ale to mało ważne. Pozytywne myślenie i tylko to!
Jestem leniem, w sumie trzy czwarte weekendu przespałam. Nie pojechałam do szkoły, bo w tygodniu choroba mnie dopadła. Co prawda już mi powoli przechodzi, ale bałam się nawrotu i odpuściłam edukacje. Co mi tam! W zamian za to posprzątałam całą kuchnie, takie tam kreatywne zajęcie.
Ogólnie to ten weekend był nawet spokojny, jedynie w piątek wpadli 'znajomi'. Taki spokój był nam ( mi i współlokatorce) wskazany. Nawet wczoraj wspólnie obejrzałyśmy film "Myśl jak Facet" - kwalifikuje się do kategorii 'coś lekkiego do obejrzenia'.
Co do tej euforii ; szykują się małe zakupy jutro, które planuje już od jakiegoś czasu. Miło będzie skreślić podpunkt z listy zakupów. Kolejny skreślę w przeciągu jakiś dwóch tygodni ( mam taką nadzieje) i będzie coraz piękniej!
W ogóle to nie mogę się doczekać jutra i uwolnienia endorfin z Ewką! Tak, tak - ponownie walczę.
Uśmiecham się ciągle.
Wiecie, nastały mnie te dni i za 5 sekund mogłabym skasować notkę czy coś...
Pozdrawiam, 3majcie się!
P.S. Postaram się jutro dodać fotkę z małych zakupów.
P.S 2 Fotki nie będzie, bo większe zakupy się z*ebały (wybaczcie) GRRRRR!!!!!!:(((
W sumie nie wiem o czym chce napisać, ale jest we mnie jakaś euforia i chcę się tym podzielić.
Wszystko się układa... dobrze. Może tylko czasem jest pod górę, ale to mało ważne. Pozytywne myślenie i tylko to!
Jestem leniem, w sumie trzy czwarte weekendu przespałam. Nie pojechałam do szkoły, bo w tygodniu choroba mnie dopadła. Co prawda już mi powoli przechodzi, ale bałam się nawrotu i odpuściłam edukacje. Co mi tam! W zamian za to posprzątałam całą kuchnie, takie tam kreatywne zajęcie.
Ogólnie to ten weekend był nawet spokojny, jedynie w piątek wpadli 'znajomi'. Taki spokój był nam ( mi i współlokatorce) wskazany. Nawet wczoraj wspólnie obejrzałyśmy film "Myśl jak Facet" - kwalifikuje się do kategorii 'coś lekkiego do obejrzenia'.
Co do tej euforii ; szykują się małe zakupy jutro, które planuje już od jakiegoś czasu. Miło będzie skreślić podpunkt z listy zakupów. Kolejny skreślę w przeciągu jakiś dwóch tygodni ( mam taką nadzieje) i będzie coraz piękniej!
W ogóle to nie mogę się doczekać jutra i uwolnienia endorfin z Ewką! Tak, tak - ponownie walczę.
Uśmiecham się ciągle.
Wiecie, nastały mnie te dni i za 5 sekund mogłabym skasować notkę czy coś...
Pozdrawiam, 3majcie się!
P.S. Postaram się jutro dodać fotkę z małych zakupów.
P.S 2 Fotki nie będzie, bo większe zakupy się z*ebały (wybaczcie) GRRRRR!!!!!!:(((
sobota, 31 stycznia 2015
*
Witam,
Jaka ja jestem zmęczona! Nic dziwnego po takiej nocy.Wczoraj wpadło kilkunastu znajomych,którzy są bardziej znajomymi mojej współlokatorki. Nieważne, zaczęło się ok 20 dnia wczorajszego, skończyło (dla mnie) o 13 dziś. Ogólnie było dobrze, niestety nie obyło się bez dziwnych akcji, ale niektórych rzeczy nie da się uniknąć. Muzyka, tańce, wygłupy - nie narzekam, można kiedyś to powtórzyć.
Tak to się ostatnio złożyło, że te weekendy są takie imprezowe. W zeszłą sobotę byłam na spotkaniu klasowym, które było wspaniałe. Miło zobaczyć te wszystkie osoby kolejny raz. Każdy jakoś się zmienił, każdy miał coś ciekawego do powiedzenia. Na początku poszliśmy do pijalni wódki i piwa, ale w związku z tym, że był tam tłum przenieśliśmy się dalej do innego baru/pizzerii. Tam spędziliśmy trochę czasu, a potem jeżdżąc taxi ( burżuazja, haha) po mieście szukaliśmy klubu, gdzie by nas wpuścili. Za trzecim razem się udało! Co za sukces. Niestety poszliśmy w mniejszym gronie, bo niektórzy musieli wracać albo się zgubili ;o Tak czy siak było dosyć ciekawe. Na drugi dzień spałam do 14!
W tygodniu pracuje albo i nie, zależy. Wszystko leci jakoś do przodu.
Komplikacje są ze szkołą,ale jakoś może sobie poradzę.
Trzymajcie się! <3
środa, 21 stycznia 2015
Takie życie.
Witam,
Czas gna do przodu nieubłaganie. Nic na to się nie da poradzić. Plusem tego jednak jest to, że rozpoczęłam ferie i mogę się spokojnie obijać do lutego. Zakończenie semestru pod względem ocen - pozytywne. Inne sprawy nieco mniej. Niestety, setka lasek w jednej sali to za dużo. Ta burza była nieunikniona. Cóż, ja staram się jak najmniej w to wchodzić. Będzie co ma być. Wszystko się okaże w swoim czasie.
Ostatnio stałam się dosyć opanowana. Mniej się stresuje (oprócz zaliczeń w szkole) ,mniej myślę o bzdurach, staram się żyć chwilą. Najważniejsze jest to co tu i teraz. Odpowiada mi to.
Opcja 'ogarnij się do wakacji' jest w trakcie realizacji. Mam nadzieję,że będą dobre efekty! Trzymajcie kciuki!
Chyba podoba mi się moje życie, takie jakie jest teraz. Wiadomo, bywają gorsze chwile, ale nie ma co narzekać.
Pracuję. U siostry. Nic ciekawego, wystawiam rzeczy na allegro. Grunt, że kasa jest. Oczywiście odkładam jak tylko mogę, ponieważ szykuje się tak wiele wydatków. Euforia związana z wyjazdem jeszcze nie minęła. To nie sen i to jest piękne! Wspominałam? lecę na Ibizę w czerwcu. Będzie pięknie, trochę obawiam się lotu, ale raz się żyje.
Co tam u Was? :>
Trzymajcie się! <3
Czas gna do przodu nieubłaganie. Nic na to się nie da poradzić. Plusem tego jednak jest to, że rozpoczęłam ferie i mogę się spokojnie obijać do lutego. Zakończenie semestru pod względem ocen - pozytywne. Inne sprawy nieco mniej. Niestety, setka lasek w jednej sali to za dużo. Ta burza była nieunikniona. Cóż, ja staram się jak najmniej w to wchodzić. Będzie co ma być. Wszystko się okaże w swoim czasie.
Ostatnio stałam się dosyć opanowana. Mniej się stresuje (oprócz zaliczeń w szkole) ,mniej myślę o bzdurach, staram się żyć chwilą. Najważniejsze jest to co tu i teraz. Odpowiada mi to.
Opcja 'ogarnij się do wakacji' jest w trakcie realizacji. Mam nadzieję,że będą dobre efekty! Trzymajcie kciuki!
Chyba podoba mi się moje życie, takie jakie jest teraz. Wiadomo, bywają gorsze chwile, ale nie ma co narzekać.
Pracuję. U siostry. Nic ciekawego, wystawiam rzeczy na allegro. Grunt, że kasa jest. Oczywiście odkładam jak tylko mogę, ponieważ szykuje się tak wiele wydatków. Euforia związana z wyjazdem jeszcze nie minęła. To nie sen i to jest piękne! Wspominałam? lecę na Ibizę w czerwcu. Będzie pięknie, trochę obawiam się lotu, ale raz się żyje.
Co tam u Was? :>
Trzymajcie się! <3
jogurt + banan + kiwi + miód <3
obiad I kurczak z papryką, kukurydzą i przyprawami
obiad II kurczak + warzywa na patelnie
SŁABOŚĆ z Biesiadowej ;)
Takie życie.
wtorek, 6 stycznia 2015
2015
Witam,
Ten rok ma byc inny podobno.
W sumie wszystko zależy ode mnie. Trzeba życ chwilą i działac. Niby postanowień nie miałam, ale w sytuacji gdzie rozumem rządzą promile - cóż, stało się. Teraz postaram się te postanowienia zrealizowac.
Tyle prób na marne ( chociaż nie do końca), może teraz się uda.
Zrozumiałam - świata nie zmienię, ludzi nie zmienię, ale siebie owszem!
Trzymajcie się! ;*
Ten rok ma byc inny podobno.
W sumie wszystko zależy ode mnie. Trzeba życ chwilą i działac. Niby postanowień nie miałam, ale w sytuacji gdzie rozumem rządzą promile - cóż, stało się. Teraz postaram się te postanowienia zrealizowac.
Tyle prób na marne ( chociaż nie do końca), może teraz się uda.
Zrozumiałam - świata nie zmienię, ludzi nie zmienię, ale siebie owszem!
Trzymajcie się! ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
***
Witam, Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....
-
Witam, Początek dnia nie był dla mnie zbyt przyjemny ze względu na wizytę w urzędzie dzielnicy. Oczywiście nic nie załatwiłam, bo niby ...
-
Witam, Chyba już czas na nową notkę. Rzecz jasna nie wiem o czym ma ona być. Nie będzie to jakiś długi, denny wywód, bo jutro muszę zawita...
-
Witam, Można powiedzieć, że połowa września za nami! Jak dobrze, że póki co pogoda dopisuje i mamy piękną złotą jesień. W prawdzie kilka r...








