Zabierałam się do tego posta już od tygodnia...Niestety wyszło jak wyszło i piszę dzisiaj.
Tydzień temu zrobiłam sobie dłuższy weekend i wyjechałam w odwiedziny do koleżanki. Trafiłam do Częstochowy. Jednak w związku z tym, że mamy różne szalone pomysły to w niedzielę trafiłyśmy do Zakopanego. Z rana zrobiłyśmy sobie wycieczkę na Morskie Oko (piękne widoki!), szybki obiad i powrót do domu. Mój powrót był atrakcyjny, ponieważ jechałam przez Kraków i na początek pociąg miał czterdzieści minut opóźnienia a później staliśmy z powodu wypadku jakieś 3 h w polu.W rezultacie byłam po drugiej w nocy w domu także pozdrawiam!
Reszta tygodnia jakoś zleciała.... Trochę luzu w pracy miałam, a więc nie ma co narzekać. Prezenty robiłam tylko dla dzieci, a wielkich przygotowań do świąt też nie było.
Tylko wczoraj był dzień pełen wrażeń. Spędziłam większą jego część na SORze. Rano obudziłam się z bólem szyi tzn. nie mogłam w ogóle przekręcić głowy w lewą stronę, bo pojawiał sie silny ból. Na szczęście po kilku dobrych godzinach zostałam przyjęta i dostałam leki przeciwbólwe. Ból nieco zelżał, ale przy przekręcaniu nadal mnie boli.
Resztę dni świątecznych zamierzam spędzić bez szaleństw.
Na te święta życzę wszystkim spełnienia marzeń, dużo zdrowia i pogody ducha! <3
Kochani ważna sprawa!
Ania walczy o życie męża! Przekazujecie dalej, udostępniajcie, kto ma ochotę niech pomoże! Nie bądźmy obojętni, każdy zasługuje na szansę!
Wchodźcie w link!



























