Witam,
Jak ja się cieszę na ten weekend! W końcu będę mogła sobie trochę odespać. Przyzwyczaiłam się już do wstawania o 7, ale snu nigdy nie za wiele.
Ten tydzień nie należał do najlepszych, był dosyć pechowy. Na początku tzn. w sumie to tydzień temu w piątek zgubiłam swoje wszystkie dokumenty. Do wczoraj miałam nadzieję, że gdzieś je znajdę, ale niestety nie udało się. W związku z tym dziś ruszyłam do urzędu załatwić formalności z tym związane.
Humor miałam dość zmienny, często coś mnie irytowało i wpadałam w złość. Nie umiałam nad sobą zapanować, nie raz aż miałam łzy w oczach. Na szczęście już mi przeszło. W dodatku dziś wywróciłam się na lodzie i trochę się obiłam. To chyba złośliwość losu, bo przez dwa tygodnie cieszyłam się sama do siebie, że jeszcze się nie poślizgnęłam a tyle chodżę... i stało się. Hm, żeby było ciekawiej, choroba mnie próbuje rozłożyć, ale walczę dzielnie.
Wspomnę jeszcze o jednej sprawie. Ostatnio w efekcie nudnego wieczoru razem z bratem postanowiliśmy obejrzeć jakąś komedię. Po przeczytaniu opinii włączyliśmy film "Dyktator" - dawno nie oglądałam tak zrytego filmu, trochę głupi, ale jeżeli ktoś ma dystans to można naprawdę się pośmiać.
Przy okazji - ktoś zna jakieś śmieszne komedie? chętnie bym się 'odmóżdżyła'. Może trafię na coś czego jeszcze nie widziałam.
Chyba moich wielkich planów znowu nic nie wyjdzie. Miał był wyjazd, ale organizatorzy chyba olali sprawę. Szkoda, szkoda, szkoda....
Może wakacje będą udane.
Mam nadzieje, że dziś skończę czytać "Życie Pi" i wezmę się za czwartą cześć Pottera!
Nie mogę przeglądać nowości książkowych ani wchodzić do księgarni - grozi to utratą wszystkich oszczędności!
Trzymajcie się!