Witam,
Dziś witam się z wami siedząc u
siebie. Dobra, może nie całkiem u siebie, ale tutaj jestem bardziej
u siebie niż gdziekolwiek indziej. Jestem tutaj w sumie od czterech
dni, nadal mam mieszane uczucia. Myślę, że jednak powoli się
przyzwyczaję..do braku kuchni, zlewu, szafek, łóżka etc. Bywa,
przetrwać trzeba. Nie wiem ile tutaj będę, wszystko się może
zdarzyć.
Nie wspomnę o kosztach jakie poniosłam
w związku z tym usamodzielnieniem. Hm, ale to chyba się nazywa samo
życie.
Nie muszę chyba was uświadamiać co
jest jutro? Tak, moi drodzy – Dzień Wszystkich Świętych. Jeden z
najsmutniejszych dni roku.
Wiecie, za każdym razem jak myślę o
tych wszystkich którzy odeszli nadal mam ich przed oczami i
powtarzam sobie „mogli nadal tutaj być” ale życie jest jakie
jest i nie da się nic zrobić. Wierzę, że tam gdzie są jest im
dobrze.
Dziś wybrałam się na zakupy ( to
już trzecie w tym tygodniu), jestem zadowolona. Przy okazji
spędziłam czas z P. - od tygodnia moją dalszą sąsiadką oraz
koleżanką ze szkoły średniej. W poniedziałek też jadę, muszę
odwiedzić salon orange, umowa mi się skończyła. Może przy okazji
kupię buty których dziś nie udało mi się kupić.
Trzymajcie się! <3
