piątek, 31 października 2014

*

Witam,

Dziś witam się z wami siedząc u siebie. Dobra, może nie całkiem u siebie, ale tutaj jestem bardziej u siebie niż gdziekolwiek indziej. Jestem tutaj w sumie od czterech dni, nadal mam mieszane uczucia. Myślę, że jednak powoli się przyzwyczaję..do braku kuchni, zlewu, szafek, łóżka etc. Bywa, przetrwać trzeba. Nie wiem ile tutaj będę, wszystko się może zdarzyć.
Nie wspomnę o kosztach jakie poniosłam w związku z tym usamodzielnieniem. Hm, ale to chyba się nazywa samo życie.

Nie muszę chyba was uświadamiać co jest jutro? Tak, moi drodzy – Dzień Wszystkich Świętych. Jeden z najsmutniejszych dni roku.
Wiecie, za każdym razem jak myślę o tych wszystkich którzy odeszli nadal mam ich przed oczami i powtarzam sobie „mogli nadal tutaj być” ale życie jest jakie jest i nie da się nic zrobić. Wierzę, że tam gdzie są jest im dobrze.

Dziś wybrałam się na zakupy ( to już trzecie w tym tygodniu), jestem zadowolona. Przy okazji spędziłam czas z P. - od tygodnia moją dalszą sąsiadką oraz koleżanką ze szkoły średniej. W poniedziałek też jadę, muszę odwiedzić salon orange, umowa mi się skończyła. Może przy okazji kupię buty których dziś nie udało mi się kupić.

Trzymajcie się! <3





czwartek, 23 października 2014

Powrót

Witam,


Wróciłam. Nie dzisiaj co prawda a we wtorek, ale już jestem.
Wytrzymałam tam osiem dni, brawa dla mnie. Miałam wrócić wcześniej, ale sytuacja mi nie pozwoliła. Tęsknie za małym O., za M. także. Byłam na grobach, umyłam pomnik, zapaliłam znicze. Nie wiem czy pojadę tam 1.11, bo to różnie może być. Co do czasu spędzonego z M., co tu mówic? było miło, chociaż czasem strasznie mi się nudziło. Tak już mam, myślę, że to kwestia przyzwyczajenia do innego stylu życia. Oczywiście O. też nie dał się mi za długo nudzić, bo ciągle chciał się bawić, co było miłą odskocznią.

Wczoraj stał się c u d moi kochani! Kilka razy wspominałam, że razem z koleżanką ( ok, p r z y j a c i ó ł k ą (?!))  szukamy mieszkania na wynajem. Było kilka ogłoszeń, ale niestety nie wypaliły, bo albo ktoś inny był pierwszy albo wynajmujący unikał kontaktu i inne tego typu rzeczy. Wróćmy do wczoraj hm, albo do przedwczoraj. Ok, to przedwczoraj (to był zdaje się wtorek?) zadzwoniła do mnie moja koleżanka i powiedziała, że znalazła mieszkanie za 950 zł , że to okazja, że ładne i że idzie na spotkanie. Za bardzo to nie miałam nic w tej kwestii do powiedzenia, ale trzymałam kciuki żeby spotkanie wypaliło i aby mieszkanie było nasze.
Wczoraj ok 19 zadzwoniła do mnie i oznajmiła, że jeśli wpłacimy na już pieniądze to podpisuje umowę i dostajemy klucze. Wszystko musiało dziać się natychmiast, ponieważ na spotkanie przyszła też inna osoba zdecydowana na wynajem. Na nasze szczęście tamta nie miała potrzebnej kwoty pieniędzy i w taki o to sposób UDAŁO SIĘ i idziemy na "nasze".
Co do samego mieszkania -  jest to a'la kawalerka na poddaszu ( albo jak to ujęła właścicielka na strychu)w pięciopiętrowym bloku, o powierzchni ok 22m2. Malutkie, ale póki co wystarczy. Dodam, że ściany są koloru fioletowego i nie ma kuchni, co jest największym minusem. Trzeba będzie coś wymyślić. Lokalizacja mi odpowiada, blisko jest przystanek autobusowy, a na parterze znajduje się "pasaż" sklepów, a więc z zakupami nie będzie problemów.


Z innych rzeczy ; jestem szczęśliwa, bo zaczął się trzeci sezon "Arrow" <3 i dziesiąty Supernatural <3 Tyle szczęścia!


Kolejny powód do szczęścia : ostatnio zrobiłam sobie mały zakup, który planowałam od dawna.


TADAM!
Takie cudo.

Tak ogólnie to nie powinno mnie tu być, bo mam do napisania pracę na sobotę, a dopiero mam dziesięć linijek tekstu.


Trzymajcie się! <3

środa, 8 października 2014

Utrata

Witam,

Straciłam motywację. Do wszystkiego.
Najchętniej to zamieniłabym się w jakiś kokon i przespała kilka miesięcy. Chociaż można powiedzieć, że nic innego nie robię.
Wrócę do formy. Wrócę. Potrzebuję chwili czasu i wrócę.

Jeśli tym razem plany wypalą to w poniedziałek jadę do M. Oby znowu się nie okazało, że na drugi dzień muszę wracać. Może ten wyjazd jakoś mnie rozrusza. No nic, zobaczymy.

Trzymajcie się. <3

***

 Witam,  Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....