wtorek, 29 stycznia 2013

Wszystko zmierza w dobrym kierunku

Witam,

Właśnie jestem po ćwiczeniach z Ewą, ostatnio nie ćwiczyłam, bo siedziałam 3/4 dni weekendu  ( biorąc pod uwagę drogę) w szkole na zaliczeniach. Trzy egzaminy zaliczyłam na czwórki, nie jest źle, nawet wyszła mi 4,5 średnia, co jest ogólnie wielkim żartem, bo ta szkoła nie jest za specjalnie trudna, wystarczy tylko chcieć się pouczyć. Ogólnie jestem zadowolona, chociaż pani profesor nie zbyt, bo przecież jestem jej najlepszą uczennicą! Kazała mi się porządnie przyłożyć w drugim semestrze i nadrobić straty z tego co się da. Także nie mam wyjścia, babka jest strasznie w porządku i nie chce jej i siebie przy okazji zawieść :)

Co do wyjazdu.. zostałam jednak w domu i wybywam za tydzień. Powodem tych zmian jest fakt iż moja przyjaciółka i jej synek są chorzy, a ja nie chce żeby to na mnie przeszło. Wolę żeby się wykurowali i dopiero pojadę. Przyznam, ze moja przyjaciółka nie była  z tego zadowolona i z smsów wyczytać można a'la focha... Tylko, że nie rozumie, że to ja muszę przebyć długą ( niby ok 1,5h jazdy, ale jednak) drogę i to w nie zbyt sprzyjającą pogodę, posiedzieć tam parę dni i wrócić w takich samych warunkach. Nie martwię się jednak, bo wiem, że jak wpadnę w poniedziałek to wszystkie  złości jej minął jak zawsze.

Byłam dziś w sklepie po pieczywo i zobaczyłam czekoladę Wedla z nadzieniem kokosowym! Normalnie naszła mnie taka na nią ochota, że myślałam, że nie wytrzymam i zaraz ją wezmę, ale opanowałam się. Co prawda chodziła za mną przez resztę dnia i już myślałam o tym czy by nie pójść do sklepu i kupić, bo co to jedna czekolada, ale padający śnieg rozwiał moje myśli i stwierdziłam  że zostanę w domu, a zamiast czekolady zjem jabłko :)
Co do zakupów - kupiłam sobie wodę i dwie herbaty ; zieloną, która piję już jakiś czas tak po prostu, bo lubię, jest smaczna i zdrowa i czerwoną; piłam ją jakiś czas temu, ale zrezygnowałam, a teraz znowu mnie naszło. Dziś wypiłam przed ćwiczeniami.

Dobra, kończę, 3majcie się !!! :*

środa, 23 stycznia 2013

Za horyzontem przyzwyczajeń znajdę drogę.

Witam,

Przede mną leżą sobie notatki z trzech przedmiotów, które muszę zaliczyć w weekend. Oczywiście musiałam sobie znaleźć inne zajęcie aby tylko do nich nie zajrzeć i nie pouczyć się. Przeraża mnie fakt przyswojenia tak wielkiej ilości wiedzy w tak krótkim czasie. Wyczuwam naukowy nocny romans. Czasem nie mogę spać  w nocy, to chociaż będę miała zajęcie, oby tylko coś do głowy weszło.

Co do treningów z Ewą Chodakowską - daję radę, aż sam siebie zadziwiam. Dziś miałam przerwę, ale to przez plan, który nam udostępnili i zorientowania się w porę, że mam na zaliczenia trzy, a nie jak wcześniej myślałam dwa przedmioty. Z resztą chyba jeden dzień odpoczynku dobrze mi zrobi. Jutro nadrobię te straty.

Przyznam się bez bicia, że nigdy bym nie przypuszczała, że ćwiczenia mogą dać tyle zadowolenia i satysfakcji. Oprócz ćwiczeń fizycznych, w moim przypadku ćwiczę wytrzymałość mojej psychiki. Czasem jest lepiej, czasem gorzej, ale jakoś sobie radzę. A! Coraz lepiej uodparniam się na słodkości!!! Dziś co prawda zjadłam Kinder Bueno, ale od niedzieli nie miałam nic słodkiego w ustach.

To ja już kończę i lecę do moich kolorowych notatek !
3majcie się wszyscy ciepło ! :*

piątek, 18 stycznia 2013

nic nie przychodzi łatwo

Witam,

Jak zwykle u mnie nic się nie dzieje.
Ostatnio, tydzień temu miałam zjazd. Wpadła piąteczka z psychologii społecznej. Dobry fart, nie ma co. Mam jeszcze do zaliczenia dwa przedmioty. Musze zrobić notatki jutro i zacząć się uczyć, bo jest naprawdę dużo materiału.

Od dwóch dni szukałam mobilizacji do ćwiczeń, wstawałam z myślą " dziś będę ćwiczyła", a w rezultacie nic z tego nie wyszło. Sama siebie zirytowałam. Dziś jednak znalazłam ducha wali i zrobiłam "Skalpel" z Ewą Chodakowską. Trochę ciężko było i musiałam wolniej robić niekiedy, bo nie mam niestety kondycji jeszcze, ale zrobiłam całość! Sama sobie udowodniłam, że potrafię i mogę, co dało mobilizację aby ćwiczyć dalej.
Jutro tez zamierzam przećwiczyć "skalpel", mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie mi szło lepiej i osiągnę rezultaty.
Do tego "rzucam" słodycze. Raczej nie na zawsze, bo bym nie dała rady, ale na jakieś, nieokreślony czas. Chcę też zmienić swój tryb żywieniowy, więcej zdrowego jedzenia - mniej tego "złego". Z niecierpliwością czekam na wiosnę, słońce i zamierzam chodzić na basen, na rolki.
Wiem, że jeszcze czeka mnie długa droga do sukcesu, ale zamierzam osiągnąć cel, którym jest zdrowa jakość życia i ładna figura ;)


Pozdrawiam! <3

środa, 9 stycznia 2013

nie da się mieć wszystkiego na raz

Witam,

Jestem totalnie do tyły jeśli chodzi o prowadzenie bloga i aktywność w blogowaniu. Tak właściwie nie mam na nic czasu, lada moment koniec semestru i muszę wkuć dużo rzeczy.

Co prawda już dawno po sylwestrowym szaleństwie, ale ja jeszcze na chwilę wrócę.
W przeddzień sylwestra, wieczorem zostałam zaproszona do koleżanki z byłej klasy na zabawę. Lekko się zdziwiłam, bo nie utrzymujemy kontaktu, ale przystałam na propozycję i właśnie tam wylądowałam 31.12.
Było dosyć znośnie, kulturalnie i nawet miło. W sumie znałam tylko kilka osób i to tak ogólnikowo bardzo, ale dało się przeżyć.

Liczę, że ten 2013 przyniesie coś nowego i dobrego. Co roku żyje taką nadzieją w pierwszych miesiącach kolejnego roku, potem wracam w ramiona rzeczywistości i żyje tym co jest.

Wracam już do moim kolorowych ( co drugie słowo jest zakreślone kolorowym zakreślaczem ) notatek i zamierzam się ich wyuczyć na blaszkę, chociaż nie wiem jak mi to wyjdzie skoro mam czas do soboty a notatki są aż z trzech przedmiotów.
Co prawda ostatnio się udało i wleciała piękna piąteczka z procesów pamięci, może i tym razem tak będzie.


Żegnam <3

***

 Witam,  Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....