Witam,
Weekend spędziłam nudno, nic nie robiłam, serio. Zupełnie nic.
Co prawda w piątek miałam udany dzień, bo spędziłam go z bratanicami i moim M., jakie to są trzy cudaki , normalnie nie wierzę. Najpierw młodsza, 3 letnia ( w sierpniu dopiero 3 lata skończy) wstydziła się M. i nie chciała przebywać w tym samym pomieszczeniu co on i ja musiałam się nią zajmować, bawić itd, potem jednak minęła jej faza nieśmiałości i bawiła się wspólnie z M. i swoją starszą siostrą. Starsza bratanica uwielbia mojego M! Zawsze, gdy do nich chodzę w odwiedziny to pierwsze pytanie z jej ust brzmi czy jest ze mną M. :) Ogólnie dziewczyny bawiły się w fotomodelki i nastrzelały ok 100 fotek telefonem M. Było ciekawie, nie powiem.
Chcę już 14.07 - wyjazd na działkę z ekipą, mam nadzieję, ze będzie miło. Szkoda tylko, że nie wszyscy mają chęci jechać i zrezygnowali, ale cóż - ich sprawa. potem pewnie wybiję na kilka dni na wieś :)
Co do egzaminów zawodowych, z jednego wyszłam po ok. 50 minutach, a z drugiego po ok godzinie. Wyniki w sierpniu, ale i tak mi to "zwisa".
W piątek będą wyniki z matur! To będzie dopiero jeden wielki żart !! Póki co nie stresuje się, nie mam czym.
Niebawem muszę jechać i zobaczyć szkoły, ogarnąć zasady rekrutacji etc. Planuję też ponownie rozpocząć naukę testów do egzaminu z prawa jazdy, być może się uda i będę miała to za sobą! Nie dają mi żyć, każdy mi przypomina o tym prawku, trochę mam wyrzuty sumienia, że odpuściłam, może nie powinnam się od razu poddawać, ale wtedy miałam o wiele ważniejsze rzeczy do roboty.
Pozdrawiam :*
poniedziałek, 25 czerwca 2012
wtorek, 19 czerwca 2012
I chociaż dużo się stało to.. "nic się nie stało" :)
Witam,
Hmm.. już wtorek?Kolejny tydzień leci. Ostatnio czas mi leci jak głupi i powoli się nie odnajduję. Dopiero co był początek czerwca, a już prawie miesiąc minął.
Oczywiście ostatnio towarzyszyły mi wielkie emocje związane z meczami Polskiej Reprezentacji, która niestety nie wyszła z grupy, ale moim zdaniem chłopaki dzielnie walczyli i za to im się należy szacunek. Ogromna szkoda, że przez ten jeden gol stało się co się stało, ale nawet w takim żalu powinniśmy wszyscy zaśpiewać "Polacy nic się nie stało" .
W sobotę byłam z moim M. i jego rodziną na pizzy. Nie powiem, spotkało mnie duże zaskoczenie, było naprawdę miło i sympatycznie. Dużo śmiechu i radości nam towarzyszyło choćby z powodu iż mojego M. przejechałby z trzy razy rowerzysta. Umówiliśmy się, że we czwórkę pojedziemy któregoś dnia na Twierdza Modlin pochodzić. Wydaje mi się, że to ciekawy pomysł. Hm, będę musiała w najbliższym czasie kupić jakieś dobre buty, bo nie posiadam żadnych dobrych do chodzenia.
W czasie powrotu do domu poczułam się po prostu maksymalnie zażenowana zachowanie polskich "kibiców", którzy wybierali się do Wrocławia na mecz. Normalnie nie mogłam uwierzyć jak można być tak głupim i ograniczonym, zero dobrego zachowania, kultury. Na peronie stały dwie czy trzy grupki ludzi ubranych w barwy narodowe z dosyć dużym zaopatrzeniem wyrobów alkoholowych, którzy przeklinali oraz krzyczeli różne nie koniecznie miłe komentarze w kierunku Czech. To było po prostu żenujące! Myślę, że chłopaki z Polskiej Reprezentacji nie na takich kibiców liczyli. W pociągach było to samo, wielu już podchmielonych ludzi nic sobą konkretnego nie reprezentujących.
Jak wróciłam do domu to oczywiście tylko wyczekiwałam na mecz, który z początku miałam oglądać sama, ale potem ogarnęłam się i poszłam do brata, żeby oglądać wspólnie z całą rodziną. Oczywiście też było dużo krzyków, nerwów i w ogóle. Jak wracaliśmy to śpiewaliśmy wspólnie z innymi ludźmi z osiedla "Polacy nic się nie stało" . Atmosfera ogólnie była straszna, nie to co przy pierwszym i drugim meczu. Tutaj było więcej ciszy i głuchej rozpaczy.
Co do niedzieli... rodzinne spotkanie u brata na ogrodzie. Dużo zabawy, śmiechu i wody! Mój mądry brat wpadł na genialny pomysł wrzucania wszystkich do basenu, co niestety mu się udało. W związku z tą zabawą wszyscy byliśmy mokrzy od stóp do głów, a bratowa nie nadążała nowych ubrań przynosić. Na szczęście wszyscy mieszkamy dosyć blisko, więc mogliśmy wracać w jakichkolwiek ubraniach.
Wczoraj za to na piękny początek tygodnia - test zawodowy teoretyczny. Wyszłam już po niecałej godzinie, chociaż obstawiałam, że zajmie mi to 30 minut, haha. Malowanie kratek mi zajmowało czas, ogólnie byłam tam, bo musiałam. Potem wspólnie z M. i koleżankami poszłam na piwo do parku i potem pojechałam do domu. Z powodu upału nie miałam na nic siły i nigdzie już nie wychodziłam.
Jutro część praktyczna testu zawodowego trwająca 4 h! Ja tam wyjdę po godzinie max :D
Dobra, mogę powiedzieć, że zaakceptowałam blogspot.
Hmm.. już wtorek?Kolejny tydzień leci. Ostatnio czas mi leci jak głupi i powoli się nie odnajduję. Dopiero co był początek czerwca, a już prawie miesiąc minął.
Oczywiście ostatnio towarzyszyły mi wielkie emocje związane z meczami Polskiej Reprezentacji, która niestety nie wyszła z grupy, ale moim zdaniem chłopaki dzielnie walczyli i za to im się należy szacunek. Ogromna szkoda, że przez ten jeden gol stało się co się stało, ale nawet w takim żalu powinniśmy wszyscy zaśpiewać "Polacy nic się nie stało" .
W sobotę byłam z moim M. i jego rodziną na pizzy. Nie powiem, spotkało mnie duże zaskoczenie, było naprawdę miło i sympatycznie. Dużo śmiechu i radości nam towarzyszyło choćby z powodu iż mojego M. przejechałby z trzy razy rowerzysta. Umówiliśmy się, że we czwórkę pojedziemy któregoś dnia na Twierdza Modlin pochodzić. Wydaje mi się, że to ciekawy pomysł. Hm, będę musiała w najbliższym czasie kupić jakieś dobre buty, bo nie posiadam żadnych dobrych do chodzenia.
W czasie powrotu do domu poczułam się po prostu maksymalnie zażenowana zachowanie polskich "kibiców", którzy wybierali się do Wrocławia na mecz. Normalnie nie mogłam uwierzyć jak można być tak głupim i ograniczonym, zero dobrego zachowania, kultury. Na peronie stały dwie czy trzy grupki ludzi ubranych w barwy narodowe z dosyć dużym zaopatrzeniem wyrobów alkoholowych, którzy przeklinali oraz krzyczeli różne nie koniecznie miłe komentarze w kierunku Czech. To było po prostu żenujące! Myślę, że chłopaki z Polskiej Reprezentacji nie na takich kibiców liczyli. W pociągach było to samo, wielu już podchmielonych ludzi nic sobą konkretnego nie reprezentujących.
Jak wróciłam do domu to oczywiście tylko wyczekiwałam na mecz, który z początku miałam oglądać sama, ale potem ogarnęłam się i poszłam do brata, żeby oglądać wspólnie z całą rodziną. Oczywiście też było dużo krzyków, nerwów i w ogóle. Jak wracaliśmy to śpiewaliśmy wspólnie z innymi ludźmi z osiedla "Polacy nic się nie stało" . Atmosfera ogólnie była straszna, nie to co przy pierwszym i drugim meczu. Tutaj było więcej ciszy i głuchej rozpaczy.
Co do niedzieli... rodzinne spotkanie u brata na ogrodzie. Dużo zabawy, śmiechu i wody! Mój mądry brat wpadł na genialny pomysł wrzucania wszystkich do basenu, co niestety mu się udało. W związku z tą zabawą wszyscy byliśmy mokrzy od stóp do głów, a bratowa nie nadążała nowych ubrań przynosić. Na szczęście wszyscy mieszkamy dosyć blisko, więc mogliśmy wracać w jakichkolwiek ubraniach.
Wczoraj za to na piękny początek tygodnia - test zawodowy teoretyczny. Wyszłam już po niecałej godzinie, chociaż obstawiałam, że zajmie mi to 30 minut, haha. Malowanie kratek mi zajmowało czas, ogólnie byłam tam, bo musiałam. Potem wspólnie z M. i koleżankami poszłam na piwo do parku i potem pojechałam do domu. Z powodu upału nie miałam na nic siły i nigdzie już nie wychodziłam.
Jutro część praktyczna testu zawodowego trwająca 4 h! Ja tam wyjdę po godzinie max :D
Dobra, mogę powiedzieć, że zaakceptowałam blogspot.
poniedziałek, 11 czerwca 2012
` Chciałabym uciec od samej siebie `
Cześć :)
Stało się. Niestety skasowali portal tenbit.pl. Cholerka, a już miałam nadzieję, że tego nie zrobią. Teraz już nie mam niestety wyboru, muszę jakoś się odnaleźć tutaj bądź może na innym portalu. Kiedyś miałam bloga na mylog.pl, ale teraz jakoś nie umiem tam się zarejestrować. Póki co zostanę na blogspocie, ale nie wiem ile i jak często będę tutaj pisała.
Powracając do świata realnego wczoraj wróciłam z działki u siostry. Spędziłam tam pięć dni i mogę spokojnie powiedzieć, że nawdychałam się świeżego powietrza na dłuższy czas :) Było dość miło, ale tęskniłam za moim miastem, ogółem strasznie miastowa się w ostatnich czasach zrobiłam. Kiedyś marzyłam o tym, że wrócę na wieś, jakoś mnie tam ciągnęło, wydawało się inaczej, ale teraz zdecydowanie wolę miasto. Hm, w końcu już siedzę tutaj ok 10 lat, można się przyzwyczaić, mimo, że początki były ciężkie.
Niby teraz trochę narzekam na wieś, ale mam zamiar pojechać jeszcze w te wakacje kolejny raz na działkę, tylko teraz z paczką znajomych. Może być ciekawiej niż było teraz.
Jestem w trakcie poszukiwania pracy, ale nigdzie nie mogę niczego odnaleźć. Chyba będę musiała w tej sprawie ruszyć w teren, bo czarno to widzę. Trudno jest załapać się gdzieś do pracy absolwentowi szkoły, potrzebują doświadczenia zwykle, ale skąd je wziąć? Chora rzeczywistość. Nie wiem jak to będzie, ale może coś znajdę. Jeszcze do tego wszystkiego czekam na wyniki matury, choć i tak mi na nic się nie zdadzą, bo spaprałam ustny angielski i postanowiłam iść do studium w kierunku psychologii, socjologii bądź pedagogiki. Liczę, że mi się uda. Być może wciągu roku przygotuję się do poprawki z matury i podejdę po raz drugi, a potem uda mi się gdzieś na studia iść. chociaż tak serio to nie wiem czy chcę iść... niby w tych czasach to taki priorytet, ale jakbym miała dobrą pracę to chyba bym odrzuciła edukację. Nigdy specjalnie nie przepadałam za szkołą, niezależnie czy to była podstawówka, gimnazjum czy technikum. Nie wiele było przedmiotów które lubiłam, a więc reszta była zawsze dla mnie marnotrawstwem czasu. Może moje podejście wynika z faktu, że tak serio to nie mam zielonego pojęcia co bym chciała kiedyś robić... a już przecież weszłam w całkiem dorosłe, szare życie i na coś trzeba się zdecydować.
W kwestiach uczuć też nie jestem niczego pewna. Niby cieszę się, że mam kogoś kto mnie kocha, dba o mnie i poświęca mi czas, ale z drugiej strony czuję się jak w klatce. Nie wynika to z jakieś zazdrości czy natarczywości, a z mojej psychiki. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć i co zrobić. Poczekam na samodzielny rozwój wydarzeń, może coś się zmieni.
Hm...a mówiłam, że nie będę potrafiła tutaj pisać.
Pozdrawiam :):*
Stało się. Niestety skasowali portal tenbit.pl. Cholerka, a już miałam nadzieję, że tego nie zrobią. Teraz już nie mam niestety wyboru, muszę jakoś się odnaleźć tutaj bądź może na innym portalu. Kiedyś miałam bloga na mylog.pl, ale teraz jakoś nie umiem tam się zarejestrować. Póki co zostanę na blogspocie, ale nie wiem ile i jak często będę tutaj pisała.
Powracając do świata realnego wczoraj wróciłam z działki u siostry. Spędziłam tam pięć dni i mogę spokojnie powiedzieć, że nawdychałam się świeżego powietrza na dłuższy czas :) Było dość miło, ale tęskniłam za moim miastem, ogółem strasznie miastowa się w ostatnich czasach zrobiłam. Kiedyś marzyłam o tym, że wrócę na wieś, jakoś mnie tam ciągnęło, wydawało się inaczej, ale teraz zdecydowanie wolę miasto. Hm, w końcu już siedzę tutaj ok 10 lat, można się przyzwyczaić, mimo, że początki były ciężkie.
Niby teraz trochę narzekam na wieś, ale mam zamiar pojechać jeszcze w te wakacje kolejny raz na działkę, tylko teraz z paczką znajomych. Może być ciekawiej niż było teraz.
Jestem w trakcie poszukiwania pracy, ale nigdzie nie mogę niczego odnaleźć. Chyba będę musiała w tej sprawie ruszyć w teren, bo czarno to widzę. Trudno jest załapać się gdzieś do pracy absolwentowi szkoły, potrzebują doświadczenia zwykle, ale skąd je wziąć? Chora rzeczywistość. Nie wiem jak to będzie, ale może coś znajdę. Jeszcze do tego wszystkiego czekam na wyniki matury, choć i tak mi na nic się nie zdadzą, bo spaprałam ustny angielski i postanowiłam iść do studium w kierunku psychologii, socjologii bądź pedagogiki. Liczę, że mi się uda. Być może wciągu roku przygotuję się do poprawki z matury i podejdę po raz drugi, a potem uda mi się gdzieś na studia iść. chociaż tak serio to nie wiem czy chcę iść... niby w tych czasach to taki priorytet, ale jakbym miała dobrą pracę to chyba bym odrzuciła edukację. Nigdy specjalnie nie przepadałam za szkołą, niezależnie czy to była podstawówka, gimnazjum czy technikum. Nie wiele było przedmiotów które lubiłam, a więc reszta była zawsze dla mnie marnotrawstwem czasu. Może moje podejście wynika z faktu, że tak serio to nie mam zielonego pojęcia co bym chciała kiedyś robić... a już przecież weszłam w całkiem dorosłe, szare życie i na coś trzeba się zdecydować.
W kwestiach uczuć też nie jestem niczego pewna. Niby cieszę się, że mam kogoś kto mnie kocha, dba o mnie i poświęca mi czas, ale z drugiej strony czuję się jak w klatce. Nie wynika to z jakieś zazdrości czy natarczywości, a z mojej psychiki. Sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć i co zrobić. Poczekam na samodzielny rozwój wydarzeń, może coś się zmieni.
Hm...a mówiłam, że nie będę potrafiła tutaj pisać.
Pozdrawiam :):*
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Od nowa?
Witam,
Z racji, że mają kasować portal tenbit.pl spróbuję pisać od nowa tutaj.
Mam nadzieję, że przyzwyczaję się tutaj jakoś, chociaż może być dosyć ciężko.
Jestem chora, wszystko mnie boli i zaraz idę spać.
Cholerka, nie wiem czy będę umiała tutaj pisać...
Pozdrawiam ;*
Z racji, że mają kasować portal tenbit.pl spróbuję pisać od nowa tutaj.
Mam nadzieję, że przyzwyczaję się tutaj jakoś, chociaż może być dosyć ciężko.
Jestem chora, wszystko mnie boli i zaraz idę spać.
Cholerka, nie wiem czy będę umiała tutaj pisać...
Pozdrawiam ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
***
Witam, Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....
-
Witam, Początek dnia nie był dla mnie zbyt przyjemny ze względu na wizytę w urzędzie dzielnicy. Oczywiście nic nie załatwiłam, bo niby ...
-
Witam, Chyba już czas na nową notkę. Rzecz jasna nie wiem o czym ma ona być. Nie będzie to jakiś długi, denny wywód, bo jutro muszę zawita...
-
Witam, Można powiedzieć, że połowa września za nami! Jak dobrze, że póki co pogoda dopisuje i mamy piękną złotą jesień. W prawdzie kilka r...
