Witam,
Jadę pociągiem, zwyczajnym, miejskim pociągiem. Przedziały są prawie puste, jest tylko kilkoro ludzi włącznie ze mną. Dwóch mężczyzn rozmawia, grupa młodych ludzi głośno się śmieje, wymieniają się informacjami na temat codzienności, dwa miejsca dalej siedzi kobieta w średnim wieku. Owa kobieta jest wpatrzona w swoje buty, wygląda na nieśmiałą osobę. W pewnym momencie naprzeciw mnie siada chłopak i dziewczyna. Nie wyglądają na zbyt szczęśliwych. Dziewczyna rozmawia przez telefon i płacze. Nie może się uspokoić. Rozmawiają. Nie słyszę ich rozmowy, uciekam wzrokiem, staram się im nie przyglądać, mimo, że to trudne. Wiem, że coś się stało, zerkam na dziewczynę, ma rozmazany makijaż od płaczu, jest smutna. Mam ochotę ją pocieszyć. Spuszczam wzrok, myślę o ludziach. Moja podróż trwa pół godziny, tyle czasu spędzam z obcymi ludźmi, nie znam ich, ale wiem, że każda z tych osób ma swoją historię, swoje problemy, radości, każda gdzieś jedzie... Dla każdej z nich, tak jak dla mnie ta jazda jest krótką chwilą w życiu, nikt nikogo nie zna, a coś nas łączy. Ten pociąg, suma oddechów w jednym miejscu.
Moja stacja. Wychodzę, zostawiam ich, tych podróżników i zajmuję myśli czymś innym. Nie, jednak nie. Wciąż przed oczami mam obraz zapłakanej dziewczyny, wciąż próbuje wyobrazić sobie to co ją spotkało. Chciałabym jej pomóc, niezależnie czy jej tragedia dotyczyła błahostki czy poważnej sprawy.
Jaka ja jestem dziwna.
Taka chwila obserwacji, opisanie tego co wokół. Jedna jazda pociągiem, a tyle można z niej wyciągnąć.
Nie umiem pisać, to słowa jakie przychodziły mi na myśl, gdy tam byłam. Pisałam w smsie, tak po prostu.
Byłam, posiedziałam, wróciłam.
Nie powiem, że było JAK ZWYKLE SUPER, bo skłamałabym. Ja i M. M i Ja. Niby nie wydarzyło się nic takiego, ale było jakoś dziwnie. To chyba z mojego powodu. Popatrzyłam na nasza znajomość z innej perspektywy, nasunęło mi się pytanie - w jaki sposób ta przyjaźń funkcjonuje? jesteśmy tak różne, mamy zupełnie odmienne zdania na bardzo wiele tematów. W sumie to nie mamy w ogóle wspólnych tematów. Jakbyśmy urwały się z innych światów. Zrobiła się między nami przepaść, ona inaczej funkcjonuje w swoim życiu a ja inaczej.Nie jestem matką, nie mam męża, nie mam własnego domu, nie prowadzę trybu "rodzina". Trudniej nam się porozumieć, kiedyś było znacznie łatwiej.
Jutro zjazd, na szczęście niedziela wolna!
NIE MOGĘ SIĘ PODDAĆ !!!(nie zwracajcie na to uwagi, muszę to gdzieś napisać, żeby to zapamiętać )
Pozdrawiam! <3
piątek, 28 marca 2014
czwartek, 20 marca 2014
*
Witam,
Mogę uznać dzisiejszy dzień za dobry. Dopadła mnie dziś motywacja, mobilizacja i chęć. Nie zmarnowałam tego dnia, co ostatnio mam w zwyczaju.
Ćwiczenia zaliczone, wiedza poszerzona, cera odświeżona. Uśmiech na stanowisku jest!
Czekam na informacje od koleżanki, prawdopodobnie w sobotę znowu szykuję się wyjście na miasto i przy okazji zapoznanie nowych ludzi, czego mi potrzeba. Po weekendzie wyjeżdżam za miasto, do mojej M.i małego. Znowu spędzimy tydzień razem, lubię to.
Jestem w trakcie poszukiwania mieszkania, razem z przyjaciółką. Mam nadzieję, że już w maju będę "na swoim", szczerze mówiąc - nie mogę się doczekać. Może nie całkiem u siebie, ale grunt, że będę żyła za swoje.
Koniec tego jakże dobrego dnia spędzę na oglądaniu odcinka Supernatural.
Jeszcze jak już jestem przy serialach to wspomnę, że ostatnio włączyłam Pamiętniki Wampirów i niestety nie dotrwałam do końca pierwszego odcinka. Może drugie podejście będzie bardziej udane. Nieco lepiej poszło mi Plotkarą, bo obejrzałam dwa pierwsze odcinki i już miałam rozpocząć trzeci, ale limit się skończył. Cóż, być może do nich wrócę, w końcu udało mi się obejrzeć serial o 440 odcinkach.
Pozdrawiam, 3majcie się! <3
Mogę uznać dzisiejszy dzień za dobry. Dopadła mnie dziś motywacja, mobilizacja i chęć. Nie zmarnowałam tego dnia, co ostatnio mam w zwyczaju.
Ćwiczenia zaliczone, wiedza poszerzona, cera odświeżona. Uśmiech na stanowisku jest!
Czekam na informacje od koleżanki, prawdopodobnie w sobotę znowu szykuję się wyjście na miasto i przy okazji zapoznanie nowych ludzi, czego mi potrzeba. Po weekendzie wyjeżdżam za miasto, do mojej M.i małego. Znowu spędzimy tydzień razem, lubię to.
Jestem w trakcie poszukiwania mieszkania, razem z przyjaciółką. Mam nadzieję, że już w maju będę "na swoim", szczerze mówiąc - nie mogę się doczekać. Może nie całkiem u siebie, ale grunt, że będę żyła za swoje.
Koniec tego jakże dobrego dnia spędzę na oglądaniu odcinka Supernatural.
Jeszcze jak już jestem przy serialach to wspomnę, że ostatnio włączyłam Pamiętniki Wampirów i niestety nie dotrwałam do końca pierwszego odcinka. Może drugie podejście będzie bardziej udane. Nieco lepiej poszło mi Plotkarą, bo obejrzałam dwa pierwsze odcinki i już miałam rozpocząć trzeci, ale limit się skończył. Cóż, być może do nich wrócę, w końcu udało mi się obejrzeć serial o 440 odcinkach.
Pozdrawiam, 3majcie się! <3
niedziela, 9 marca 2014
*
Witam,
Jest jak jest - nie jest źle.
Co do poprzedniej notki to stwierdziłam, że nie będę zamartwiała się rzeczami na które nie mam wpływu. Prawdy nigdy się nie dowiem, a więc po co w tym siedzieć?
Piękna, wiosenna pogoda wprawia mnie w bardzo miły nastrój. Uśmiecham się i żyję chwilą.
Wczoraj (w końcu!) pojechałam z koleżankami do klubu w mieście. Stwierdziłyśmy, że nie będziemy marnowały Dnia Kobiet i trochę zmienimy atmosferę. Było... dosyć miło. Na dobry początek wypiłyśmy po piwie przed klubem. Dużym plusem był fakt, że wejście było darmowe, zaoszczędziłyśmy dwie dychy. Z początku siedziałyśmy przy stoliku, piłyśmy piwo, gadałyśmy. Potem dziewczyny poszły zapalić, a ja zostałam pilnować stolika i...przeżyłam chwilę grozy! Mianowicie - siedzę spokojnie, rozglądam się ,a tu nagle podchodzi jakiś facet (ok 30lat) i zaczyna do mnie gadać, że ma dar od Boga, że jestem ładna etc. Pouśmiechałam się, pokiwałam głową i na szczęście odszedł. Chwilę potem podchodzi kolejny, dużo starszy i siada obok mnie. Kompletnie pijany, ledwo na oczy widział, ale ciągle się gapił jak zahipnotyzowany... Sparaliżowało mnie totalnie! Szybko zadzwoniłam do dziewczyn, które chwilę potem przyszły i natręt odszedł. Po tej akcji wszędzie chodziłyśmy we trzy.
Trochę pobujałyśmy się na parkiecie, gdzie również było kilka nie miłych akcji, bo kolesie ciągle się wciskali i naskakiwali. Trochę to denerwujące, musiałam dosyć chamsko dawać im do zrozumienia, żeby odczepili się od nas, bo inaczej nie dało rady. Doszło nawet do sytuacji, gdzie jakiś chłopak na chama ciągnął moją koleżankę do tańca i musiałam go siłą odpychać....
Prostactwo totalne.
Do domu przyjechałam samochodem z kolegą tej mojej koleżanki tzn. on mnie podwiózł przy okazji jak odbierał K. Było ok. 3.30 jak dotarłam.
Muszę dziś zabrać się za ćwiczenia, bo z powodu wyjazdu miałam przerwę.
Jeszcze mam do napisania dwie prace do szkoły, tym też postaram się najbliższych dniach zająć.
Trzymajcie się, pozdrawiam! ;*
Jest jak jest - nie jest źle.
Co do poprzedniej notki to stwierdziłam, że nie będę zamartwiała się rzeczami na które nie mam wpływu. Prawdy nigdy się nie dowiem, a więc po co w tym siedzieć?
Piękna, wiosenna pogoda wprawia mnie w bardzo miły nastrój. Uśmiecham się i żyję chwilą.
Wczoraj (w końcu!) pojechałam z koleżankami do klubu w mieście. Stwierdziłyśmy, że nie będziemy marnowały Dnia Kobiet i trochę zmienimy atmosferę. Było... dosyć miło. Na dobry początek wypiłyśmy po piwie przed klubem. Dużym plusem był fakt, że wejście było darmowe, zaoszczędziłyśmy dwie dychy. Z początku siedziałyśmy przy stoliku, piłyśmy piwo, gadałyśmy. Potem dziewczyny poszły zapalić, a ja zostałam pilnować stolika i...przeżyłam chwilę grozy! Mianowicie - siedzę spokojnie, rozglądam się ,a tu nagle podchodzi jakiś facet (ok 30lat) i zaczyna do mnie gadać, że ma dar od Boga, że jestem ładna etc. Pouśmiechałam się, pokiwałam głową i na szczęście odszedł. Chwilę potem podchodzi kolejny, dużo starszy i siada obok mnie. Kompletnie pijany, ledwo na oczy widział, ale ciągle się gapił jak zahipnotyzowany... Sparaliżowało mnie totalnie! Szybko zadzwoniłam do dziewczyn, które chwilę potem przyszły i natręt odszedł. Po tej akcji wszędzie chodziłyśmy we trzy.
Trochę pobujałyśmy się na parkiecie, gdzie również było kilka nie miłych akcji, bo kolesie ciągle się wciskali i naskakiwali. Trochę to denerwujące, musiałam dosyć chamsko dawać im do zrozumienia, żeby odczepili się od nas, bo inaczej nie dało rady. Doszło nawet do sytuacji, gdzie jakiś chłopak na chama ciągnął moją koleżankę do tańca i musiałam go siłą odpychać....
Prostactwo totalne.
Do domu przyjechałam samochodem z kolegą tej mojej koleżanki tzn. on mnie podwiózł przy okazji jak odbierał K. Było ok. 3.30 jak dotarłam.
Muszę dziś zabrać się za ćwiczenia, bo z powodu wyjazdu miałam przerwę.
Jeszcze mam do napisania dwie prace do szkoły, tym też postaram się najbliższych dniach zająć.
Trzymajcie się, pozdrawiam! ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
***
Witam, Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....
-
Witam, Początek dnia nie był dla mnie zbyt przyjemny ze względu na wizytę w urzędzie dzielnicy. Oczywiście nic nie załatwiłam, bo niby ...
-
Witam, Chyba już czas na nową notkę. Rzecz jasna nie wiem o czym ma ona być. Nie będzie to jakiś długi, denny wywód, bo jutro muszę zawita...
-
Witam, Można powiedzieć, że połowa września za nami! Jak dobrze, że póki co pogoda dopisuje i mamy piękną złotą jesień. W prawdzie kilka r...