poniedziałek, 29 grudnia 2014

Witam,


Po świętach. Po urodzinach. Przed sylwestrem. W starym roku.

Ostatnie dni były dosyć chaotyczne. Wiecie - to całe świąteczne szaleństwo i jeszcze do tego ekspresowa przeprowadzka. Czemu akurat taka? ponieważ w czasie ostatnich deszczowych dni w poprzednim mieszkaniu doszło do zalania. Nie było to miłe. Na szczęście już po wszystkim. Teraz już jestem w innym mieszkaniu, może nieco "starszym", ale jest ciepło, sucho i... uwaga - jest kuchnia!!

Co do samych świąt : spędziłam je trochę tu i tam. Właściwie przez całe trzy dni biegałam po osiedlu odwiedzając poszczególnych członków rodziny. W nocy z wigilii na pierwszy dzień świąt wylądowałam u obcych ludzi na imprezie z moją cioteczną siostrą i bratową. Było sympatycznie. Na drugi dzień tj. 25.12 posiedziałam trochę u siostry a potem poszłam do brata, gdzie było sporo śmiechu, tańców i zabawy. Do siebie wróciłam ok 2 w nocy, a tu co, bo siedzą oby ludzie. Znajomi mojej współlokatorki. Nie lubię tego towarzystwa, ale byłam już w takim stanie, że nie zwracałam na nich uwagi. Żeby było zabawniej - ok 5 rano całą ekipą wyszliśmy żeby iść do innego typka na 'melanż' -nie żeby coś, ale mam wrażenie, że ci ludzie znają inną definicje tego słowa... Wróciłam ok 7.30, a na 12 byłam na 'śniadaniu' u brata. Następnie udałam się do siostry z którą kulturalnie wypiłyśmy wino i powróciłam.
Nic w tym wszystkim nie byłoby nadzwyczajnego gdyby nie to, że jestem chora. Dziś nieco mi się polepszyło, ale ostatnie dwa dni i noce były okropne.

Co do sylwestra ; chyba będzie u mnie, chyba w rodzinnym gronie.

ap ropo czwartkowego szaleństwa o którym wspominałam w poprzedniej notce 
rzęsy metoda 1:1 
[ wybaczcie jakość zdjęcia i w ogóle mój wygląd, ale robione rano, na szybko i z telefonu ]

Szczęśliwego Nowego Roku!!! <3

Trzymajcie się! ;*
Do napisania w 2015! :D

sobota, 13 grudnia 2014

Mimo wszystko coś optymistycznego.

Witam,

Napisanie tej notki siedzi mi w głowie od jakiś dwóch dni. Niestety w wyniku różnych sytuacji nie mogłam działać według planu i realizuję go teraz. Na wasze szczęście! Zapewne nie chcielibyście przeczytać zdań jakie panowały w mojej głowie przez ostatnie dwa dni. Nie będę do tego wracała, ale przyznam, że to nie były optymistyczne i miłe zdania.

Jak już zauważyliście po tym "tanim" wstępie - obecny tydzień był dosyć chaotyczny, ale dałam radę. W sumie można uznać, że był także owocny. Jak już wspominałam kilkanaście razy, w różnych notkach - rozglądałam się za pracą. Informacja miesiąca : udało mi się znaleźć zatrudnienie. Po trzech dniach szkolenia uczucia mam nadal mieszane. Nie jest to na pewno praca moich marzeń ( o ile taka w ogóle istnieje), ale na początek "zawsze coś". Nie wiem czy jesteście ciekawi czy też nie, ale wspomnę, że będę pracowała w callcenter : projekt ING życie. Zaskoczeni? cóż, realia naszego kraju. Inni "pracodawcy" nie byli zainteresowani moim CV - niestety.
Jednak idąc tropem optymisty - będę miała doświadczenie, potem będzie lepiej.   To wszystko stoi pod wielkim znakiem zapytania!
[edytowane]Nie wiem co dalej, wyszło na to, że za bardzo się rozradowałam propozycją pracy i jednak nic z tego nie wyszło. Z resztą jednak bym nie chciała tam pracować. Koniec tematu.

Zmiany lokum stają się już u mnie "tradycją". Niestety obecne mieszkanie nie spełnia warunków i dlatego trzeba się "ewakuować". Nie wiem jeszcze dokładnie gdzie, jutro ma odbyć się spotkanie z jednym z ogłoszeniodawców( chyba jest takie słowo). Tutaj też liczę na pozytywne rezultaty.

Jutro ostatni dzień szkoły i mam przerwę do stycznia. Jakie to cudowne. Chyba, że jutro się potknę i będzie mniej cudownie. Trzymajcie kciuki mocno, aby wszystko się udało!

[edytowane] W szkole wpadło parę pozytywnych ocen. Jest dobrze.
W czwartek poszaleje, szczegóły w następnej notce!

Trzymajcie się  <3



piątek, 5 grudnia 2014

Ciężko lekko żyć.

Witam,

Nie chcę narzekać. Nie będę narzekać. Zamierzam pogodzić się z tym co jest, zaakceptować ten świat. Czasem bywa ciężej, trudniej, ale przecież wiele człowiek da radę przetrzymać.

Wspomnę (przy okazji niestety narzekania) tylko, że czasem denerwuje mnie moja obecna sytuacja, to mieszkanie, kran w łazience i inne, ale staram się dostrzegać jakieś plusy. W końcu należy się cieszyć z małych rzeczy.
Ostatnio często obserwuję ludzi i dochodzę do różnych wniosków. Sporo ludzi z mojego otoczenia jest próżnych. To najgorsze. Chcą więcej materialnych rzeczy, nie zwracają uwagi na całą resztę. Najważniejsza jest "otoczka". Nie ważne, że są klonami innych, ważne, że są tak "fajni" jak reszta. Osobiście uważam, że to głupie. Fakt, w tych czasach ludzie dążą do idealnego życia, ale często tracą przez to siebie. Szkoda, bo ze wspaniałych ludzi zmieniają się w bezwartościowych. Nic na to nie poradzę - ich życie, ich sprawa. Ja nie chcę być koleją kopią tysiąca innych ludzi, wolę być sobą. Taką zwyczajną i szarą. Nawet jeśli to oznacza drogę w przeciwnym kierunku.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze z planem to nadejdą w moim życiu małe zmiany. To chyba będzie dobre.

Pozdrawiam! <3

***

 Witam,  Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....