piątek, 25 kwietnia 2014

*

Witam,

Szczerze mówiąc nie wiem czemu tutaj piszę o tej porze, w ogóle nie powinnam używać komputera teraz. Najrozsądniej byłoby położyć  się spać, bo niestety rano czeka mnie pobudka ( za jakie grzechy?!). Nie wiem jak przeżyje te dwa dni, jestem jakoś negatywnie nastawiona do siedzenia w szkole. Jeszcze po tyle godzin! To będzie katastrofa.

Święta - wrócę do nich na moment. Były pełne lenistwa,jedzenia oraz serialu. Oczywiście z rana w sobotę poleciałam z koszyczkiem, jak co roku. Potem były wielkie przygotowania, gotowanie, krojenie sałatki i inne. Za to niedziela i poniedziałek tak szybko minęły, że w sumie nawet tego nie odczułam ( oprócz faktu, że byłam najedzona ). Mój Lany Poniedziałek był zupełnie suchy, cóż, jakoś na to nie narzekam.

Chyba staje się serialomaniaczką. Przez dwa dni obejrzałam 23 odcinki. Kolejne uzależnienie, nie za dobre, bo nie ograniczyłam kompa,ale i tak to uwielbiam. O jakim serialu mowa? ARROW <3 Pewnie nie każdemu przypadnie do gustu, ale ja lubię seriale tego typu, dużo akcji, dużo bohaterstwa, dobro i zło. Genialne. Jestem już w połowie drugiego sezonu.
Zaraził mnie tym mój piętnastoletni siostrzeniec, na początku byłam na nie, ale po obejrzeniu pierwszego odcinka zakochałam się.

Dziś się przemogłam i zrobiłam "Killera". Nie wiem czego się tak bałam. To jest genialne.

Trzymajcie się <3


wtorek, 15 kwietnia 2014

Nadzieja pomaga iść naprzód, wytrwałość - stać, a odwaga wracać.

Witam,

Zbliżające wolne dni uczniów to najgorsze co może być. Ogłuchnę albo wybuchnę. Serio, a już ból głowy to mam murowany! To wszystko za sprawą mojego siostrzeńca, który aktualnie ma fazę na skype'a i wielogodzinne rozmowy z kolegami. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie fakt, że on nie rozmawia, a WYDZIERA się. Nie wiem dlaczego, może przez słuchawki wydaje mu się, że za cicho gada, ale bądź co bądź to strasznie drażni.

Już minęło pół miesiąca, ale jak to?
Nie wierzę. Chyba pożegnam się z komputerem na jakiś czas. Tak, to dobry pomysł. Najlepszy.
Nie. Nie dam rady, to nierealne.

Dobry trening z rana nie jest zły. Lubię to. W sumie dobry trening na zakończenie dnia też nie jest zły. Także to lubię. Póki co miałam dzień przerwy w ćwiczeniach, ale to ze względu na szkołę. Nadrobiłam ten dzień.
Siostra mnie ostatnio bardziej zmobilizowała, jakie to miłe. Ta walka ciągle trwa, ale mam nadzieje na jej pozytywne zakończenie, oczywiście dla mnie.
Nie wiem czy wspominałam, ale ograniczyłam słodycze. Naprawdę udało mi się to. Do tej pory uważałam, że to niemożliwe, że ja taki łasuch nie będę zdolna do takiego czynu, a jednak. Co prawda czasem zjem jakąś bułkę czy coś podobnego ( mam słabość do warkoczy z cynamonem <3), ale od 2.04 nie miałam w ustach nic czekoladowego.

Jutro z rana czeka mnie kolejna przeprawa w urzędzie... „Życiorys” napisałam, mam nadzieję, że jutro odnajdę potrzebne papiery. W sumie to byłoby wszystko co mam złożyć, ciekawe do czego jeszcze się przyczepią...

Czekam z niecierpliwością na czerwiec, mam zamiar powrócić do czytania. Na pierwszy ogień pójdzie ukochany Harry Potter, tyle ostatnio się naczytałam o nim, że mam ogromną ochotę na trochę magii.

Zawsze gdy nie są potrzebni to się pojawiają, a jak już przyjdzie co do czego to nie ma ani jednego... kto? Faceci oczywiście.
Jestem zołzą, mimo że nie wyglądam. Jestem, tak po prostu. Powinnam pognać ich wszystkich do diabła, ale po co jeśli można umilić sobie chwile albo dwie...
Jestem zołzą.



Pozdrawiam <3  

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Największa siła tkwi w środku. Chcieć to móc.

Witam,

Początek dnia nie był dla mnie zbyt przyjemny ze względu na wizytę w urzędzie dzielnicy. Oczywiście nic nie załatwiłam, bo niby jakim cudem? Przecież trzeba zszarpać ludziom nerwy durnymi przepisami zmieniającymi się co pięć minut oraz masą beznadziejnych dokumentów.
Mniejsza o to, narzekanie mi tutaj nic nie da, bo tak czy siak będę to musiała załatwić.

Mimo tego porannego incydentu reszta dnia nie była taka najgorsza. Zrobiłam kilka rzeczy, a więc mam mniej pracy. Napisałam jedną pracę do szkoły, drugą zaczęłam, więc nie jest źle. Poza tym w końcu posprzątałam bałagan w szafce z ubraniami, który zapewne lada moment znowu się tam utworzy.

Postanowiłam ograniczyć facebooka( dziś tam byłam już z piętnaście razy...), bo przeczytałam, że zabija szare komórki czy coś w tym stylu. Muszę dbać o moje szare komórki dopóki jeszcze mogę. Ogólnie muszę ograniczyć użytkowanie internetu, komputera co jest cholernie trudne, bo przecież jest tyle rzeczy które trzeba zobaczyć, sprawdzić...

Ćwiczę. Naprawdę ćwiczę. Niedawno zakończyłam „Skalpel” plus kilka innych ćwiczeń. Nawet mam mobilizacje, nadal. Nie mam już żadnych przeszkód, zero słabości. W piątek postaram się ( o ile nie zapomnę) zmierzyć, zważyć a po miesiącu porównam wyniki. Teraz nie mogę tego zrobić, bo akurat trafiły mnie kobiece dni, a podobno w tym czasie ciało jest nieco opuchnięte, a więc wolę poczekać.
Ap ropo ćwiczeń jeszcze to chciałabym Wam polecić stronę Tips For Women (link) – myślę, że autorka robi kawał dobrej roboty ( pewnie większość z Was o niej słyszało).
Jeszcze przy okazji podsyłam Wam 10 minutowy trening na płaski brzuch (link może nie działać, jeżeli tak jest to proponuję wpisać na YT "TrenerkaINFO" i tam znaleźć to ćwiczenie) - jutro zamierzam go zrobić, dziś zabrakło mi czasu.

Tymczasem – czas na wiedzę, a potem film.


Pozdrawiam, trzymajcie się! <3  

czwartek, 3 kwietnia 2014

Kwiecień Plecień

Witam,

Kwiecień. Mamy kwiecień, co pewnie wszyscy już zdążyli zauważyć. Nie tak dawno był luty, a tu już kwiecień.
Nie ukrywam, że to będzie intensywny miesiąc, nawet bardzo intensywny. W planach jest Komunia i masa nauki. Ap ropo Komunii - nie jestem pewna czy pojawię się na niej ze względu na zjazd szkolny. Czas pokaże.
Nie marnuje czasu, znowu nie marnuje czasu. Wielce mnie to cieszy! Coś robię, staram się być cały czas w ruchu, nie stoję w miejscu tak jak jakiś czas temu. To dobrze, nawet bardzo. W końcu życie trzeba przeżyć, a nie przesiedzieć. Humor ostatnio nawet mi dopisuje, co prawda miałam gorszą chwilę,wspomnienia rzuciły się na mnie, ale jakoś wybrnęłam. Cóż, to co było już nie wróci, nie ma co żałować, trzeba iść na przód.

Pokrótce powiem tak : postanowiłam sobie coś. Wymaga to ode mnie ciężkiej pracy, a więc trzymajcie kciuki! Od tego postanowienia a nawet postanowień zależy bardzo wiele w moim życiu.
Oby się udało, zależy mi na tym. Nie chcę przegrać.
Może kiedyś podzielę się z Wami tymi informacjami, ale póki co wolę zachować je dla siebie.


Trzymajcie się <3

***

 Witam,  Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....