piątek, 27 lutego 2015

*

Witam,

Choruje. Niestety. Byłam u lekarza - zaczerwienione gardło. Oprócz tego męczący kaszel,katar i w ogóle. Mam nadzieję, że sobie z tym poradzę.

Dziś przyszłam w odwiedziny do siostry, odpocznę sobie od znajomych. Oczywiście 'impreza' na S. W związku z tym, że o 5 rano dostałam ataku kaszlu, który trwał z godzinę nie wyspałam się i nie mam ochoty na siedzenie w większym gronie. Z resztą jutro odbędzie się impreza-niespodzianka z powodu 40 urodzin szwagra. Wypada iść, dlatego spokojny piątek jest wskazany.
Mam zamiar z siostrą obejrzeć jakiś film.Zobaczymy co z tego będzie. Nawet rosołu dla mnie ugotowała! Taką mam dobrą siostrę.

Mam ochotę żyć. W końcu życie trzeba przeżyć a nie przesiedzieć.

Jak się wykuruję to mam zamiar wyjść na rolki, brakuje mi tego. Jak patrzę na tą pogodę to aż żal mnie za gardło ściska, chodniki takie gładkie, a ja nie mogę tego wykorzystać. Poza tym koniecznie chcę jechać do M! Ostatni raz byłam u niej w październiku. Dawno nie miałyśmy takiej przerwy, zaczynam tęsknić.

Ostatnio niby tyle się dzieje, a ja nie mam nic konkretnego do przekazania.


Już Was nie męczę, 3majcie się ZDROWO! <3

piątek, 20 lutego 2015

*

Witam,

Ten luty bywa kapryśny. W sumie nie jest zły, ale dobrze, że ma tylko 28 dni. W dodatku już dawno nie miałam tak towarzyskiego miesiąca jak ten.
Dziś jest piątek, a właściwie koniec piątku, ale ja cofnę się kilka dni w tył.

Oczywiście tydzień temu ( jak co piątek - dziś także!) na ulicy S. zjawiła się ekipa. Miało być miło, cicho i kulturalnie, a wyszło jak zwykle. Siedzieliśmy do rana, potem ciężko było się gdzieś ułożyć - na szczęście wcisnęłam się koło kolegi na swoim materacu! Śmiechy, ploty i inne atrakcje. Oczywiście ostatni 'gość' wyszedł od nas o godzinie 15tej następnego dnia. Tak się dzieje od kilku tygodni. W sobotę umówiłam się z moimi dziewczynami na wypad,który skończył się jednak u mnie w kuchni. Posiedziałyśmy w trójkę na spokojnie, opowiadając sobie różne rzeczy i wspominając. Takie spotkania są cudowne i potwierdzają, że nie trzeba znać się x lat żeby czuć się świetnie w swoim towarzystwie. Nasze pogaduchy trwały do 21.30, bo jedna z koleżanek niestety w niedziele szła do pracy i w rezultacie obydwie się zmyły. Ja pobudzona chęcią zabawy wyruszyłam taxi na urodziny jednego kolegi z 'ekipy'. Szału nie było, trochę się potańczyło, wypiło i wróciło do Tesco. Czemu tam - razem z M. (współlokatorka) stwierdziłyśmy, że o 4 rano mamy ochotę na pizze i wyszło jak wyszło. Chyba nikogo nie zdziwi, że całą niedzielę przeleżałyśmy jak dwie kłody w łóżkach przezywając różne 'akcje' z dnia poprzedniego.
Z ciekawszych zdarzeń w tygodniu - w środę o 21 wybrałyśmy się z kolegami na K. - taka mała miejscowość w okolicy. Nic ciekawego, zimno, ciemno, las.W rezultacie postaliśmy tam z 5 minut, a potem usiedliśmy w samochodzie. Po pewnym czasie stwierdziliśmy, że to bez sensu i pojechaliśmy na lotnisko oglądać startowanie i lądowanie samolotów. Niestety mieliśmy pecha i przez ok 40 minut wystartowały dwa małe samoloty. Mimo wszystko takie wypady nie są takie złe.
Poza tym to prawie cały tydzień siedziałam w pracy, robiłam swoje a potem wypoczywałam.

Dziś jak wspomniałam nie jest to spokojny wieczór, bo już się zalęgli w kuchni. Nie wiem czy dołączę do nich, bo mam w planach nadrobić seriale oraz przepisać zagadnienia do niedzielnej kartkówki.
Tak - jutro i w niedzielę będę się edukowała.


Trzymajcie się ciepło!<3

poniedziałek, 9 lutego 2015

*

Witam,


W sumie nie wiem o czym chce napisać, ale jest we mnie jakaś euforia i chcę się tym podzielić.
Wszystko się układa... dobrze. Może tylko czasem jest pod górę, ale to mało ważne. Pozytywne myślenie i tylko to!
Jestem leniem, w sumie trzy czwarte weekendu przespałam. Nie pojechałam do szkoły, bo w tygodniu choroba mnie dopadła. Co prawda już mi powoli przechodzi, ale bałam się nawrotu i odpuściłam edukacje. Co mi tam! W zamian za to posprzątałam całą kuchnie, takie tam kreatywne zajęcie.
Ogólnie to ten weekend był nawet spokojny, jedynie w piątek wpadli 'znajomi'. Taki spokój był nam ( mi i współlokatorce) wskazany. Nawet wczoraj wspólnie obejrzałyśmy film "Myśl jak Facet" - kwalifikuje się do kategorii 'coś lekkiego do obejrzenia'.

Co do tej euforii ; szykują się małe zakupy jutro, które planuje już od jakiegoś czasu. Miło będzie skreślić podpunkt z listy zakupów. Kolejny skreślę w przeciągu jakiś dwóch tygodni ( mam taką nadzieje) i będzie coraz piękniej!

W ogóle to nie mogę się doczekać jutra i uwolnienia endorfin z Ewką! Tak, tak - ponownie walczę.

Uśmiecham się ciągle.
Wiecie, nastały mnie te dni i za 5 sekund mogłabym skasować notkę czy coś...

Pozdrawiam,  3majcie się!


P.S. Postaram się jutro dodać fotkę z małych zakupów.
P.S 2 Fotki nie będzie, bo większe zakupy się z*ebały (wybaczcie) GRRRRR!!!!!!:(((

***

 Witam,  Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....