Czas gna do przodu nieubłaganie. Nic na to się nie da poradzić. Plusem tego jednak jest to, że rozpoczęłam ferie i mogę się spokojnie obijać do lutego. Zakończenie semestru pod względem ocen - pozytywne. Inne sprawy nieco mniej. Niestety, setka lasek w jednej sali to za dużo. Ta burza była nieunikniona. Cóż, ja staram się jak najmniej w to wchodzić. Będzie co ma być. Wszystko się okaże w swoim czasie.
Ostatnio stałam się dosyć opanowana. Mniej się stresuje (oprócz zaliczeń w szkole) ,mniej myślę o bzdurach, staram się żyć chwilą. Najważniejsze jest to co tu i teraz. Odpowiada mi to.
Opcja 'ogarnij się do wakacji' jest w trakcie realizacji. Mam nadzieję,że będą dobre efekty! Trzymajcie kciuki!
Chyba podoba mi się moje życie, takie jakie jest teraz. Wiadomo, bywają gorsze chwile, ale nie ma co narzekać.
Pracuję. U siostry. Nic ciekawego, wystawiam rzeczy na allegro. Grunt, że kasa jest. Oczywiście odkładam jak tylko mogę, ponieważ szykuje się tak wiele wydatków. Euforia związana z wyjazdem jeszcze nie minęła. To nie sen i to jest piękne! Wspominałam? lecę na Ibizę w czerwcu. Będzie pięknie, trochę obawiam się lotu, ale raz się żyje.
Co tam u Was? :>
Trzymajcie się! <3
jogurt + banan + kiwi + miód <3
obiad I kurczak z papryką, kukurydzą i przyprawami
obiad II kurczak + warzywa na patelnie
SŁABOŚĆ z Biesiadowej ;)
Takie życie.




jak to na Ibizę?! WEŹ MNIE ZE SOBĄ! ja też chcę! samoloty nie są takie złe, serio, też się bałam, ale jakoś przeżyłam :D
OdpowiedzUsuńcieszę się, że nie marudzisz i przyjmujesz swoje życie takim, jakim jest. i jeszcze się z tego cieszysz! <3
ah i dziękuję za życzenia :D a urodziny miałam 28 grudnia :D
OdpowiedzUsuńZjadłabym wszystko, co jest na tych zdjęciach! Swoją drogą, bardzo uwielbiam koktajle, a takiego jeszcze nie piłam ;) Zazdroszczę wyjazdu na Ibizę, na pewno podróż samolotem będzie świetnym przeżyciem :) Do wakacji jeszcze sporo czasu więc dasz radę się ogarnąć pod jakimkolwiek względem ;) Dobrze, że jesteś zadowolona ze swojego życia, to jest najważniejsze! Oby tak dalej! :)
OdpowiedzUsuńhttp://zakochanaa-w-zyciu.blogspot.com/
Super, że jesteś zadowolona. Tak trzymaj :)
OdpowiedzUsuńOoo, ale wyprawa Ci się w czerwcu szykuje, bardzo fajnie będziesz miała, a lot samolotem to sama przyjemność, a jeszcze jak dojdą turbulencje to jest totalny odlot, ja trzy razy latała i uwielbiam to uczucie szczególnie jak się wznoszę (samolot nabiera prędkości) i ląduje.
Ale pyszności !
tyle dobroci! aż się głodna zrobiłam! :(
OdpowiedzUsuńzazdroszczę wyjazdu, no! ja jadę w marcu do Berlina na weekend, zawsze coś! no i w lutym prawdopodobnie do Krakowa, spotkać się z duń :)
cieszę się, że ze szkołą do przodu, jakie plany na ferie? ;>
polecam spróbować ;>
też mam taką nadzieję, ale najpierw muszę ogarnąć egzaminy, które mam w tym tygodniu :(
zobaczymy, jak to będzie, sytuacja się lekko skomplikowała, ale zobaczymy, A. okazał się mocno wyrozumiały, a tego zdecydowanie potrzebuję w tej chwili..
;*
Cudowna, błoga przerwa ^^ Niby teraz mam takie bardzo długie wakacje, ale jakoś tak nie umiem się już z nich cieszyć. Najpiękniej było na początku, kiedy nie musiałam wstawać o 4 rano i iść do pracy... teraz to już niestety szara monotonnia – nic mnie nie goni, mogę się wylegiwać do woli. Brak motywacji do wszystkiego. Brakuje mi takiej gonitwy :(
OdpowiedzUsuńHa! Bo baby to nie potrafią żyć ze sobą w zgodzie.
Obawiasz się lotu? Przez te ginące samoloty? ;D
/
Żeby zmądrzeć, to trzeba mieć najpierw mózg xD
Najprawdopodobniej jakiś zielony motyw będzie, ale sama jeszcze nie wiem... wszystko zależy od zdjęcia, które będę chciała umieścić w szablonie ;D
A teraz jeszcze mnie zabiła xD Zaproszenie, które jej dałam, prezentuje się dokładnie tak: klik! I wczoraj się obudziła, żebym jej napisała dokładny adres tego urzędu. Zrozumiałabym, jakby nie miała dostępu do komputera itd. (szczególnie, że sama pracuje w urzędzie i ma dostęp do innych urzędów), ale naprawdę tak trudno jest sobie wpisać w Google urząd i dzielnicę? I miałaby od razu mapkę jak tam dojechać. Tak bez pmyślunku w ogóle O.o
Oby! Nie znoszę upałów, a z takim brzuchem to na pewno jest katorga!
Ale sie opalisz! kurcze zazdroszczę! prócz niemiec nie byłam nigdzie dalej, no może z wyjątkiem bułgarii, ale to na obozie, więc się aż tak nie liczy ;)
OdpowiedzUsuńA bo u mamy byłam :) jeżdżę tak raz na miesiąc ją odwiedzać :)
Na basen to ja się teraz średnio nadaję, bo mnie ciągle jakieś paskudztwo łapie. Pół miesiąca byłam zdrowa i znów jestem chora xD Więcej w tej ciąży choruję niż przez całe swoje życie.
OdpowiedzUsuńZnam ból :P Ja mam paniczny lęk wysokości i przyszło mi teraz mieszkać na 7 piętrze ;o
Bo ja w sumie większość życia spędziłam pod stolicą ;D Na początku parę lat mieszkałam w Warszawie, ale rodzice postanowili się przeprowadzić pod - słynny ze swej mafii - Wołomin, a teraz wróciłam z powrotem do korzeni xD
ja od wczoraj postanowiłam wrócić do diety sprzed roku, ciężko jest jednak :(
OdpowiedzUsuńnie byłam nigdy w Krakowie, więc chciałam pojechać, miałam w zeszłym roku z kolegą, ale jakoś nie wypaliło, a teraz jak duń tam mieszka, to okazja nadarzyła się sama! :)
ale i tak fajne momenty są, z tego co piszesz! ;> a na jaką szkołę chcesz zmienić? ;>
wiesz, spodziewałam się, że po tym, co mu napisałam, to mnie zwyzywa albo się obrazi i zerwie kontakt, a wyszło na to, że to on mnie jeszcze wspiera ;o
;*
To mi się właśnie podobało w Bułgarii, że człek się tak ładnie opalał :D
OdpowiedzUsuńNie tak daleko, ale 150km jest ;) więc jak jadę to na kilka dni zazwyczaj, wcześniej jak pracowałam w czasie normowanym to raczej tylko na weekendy jeźdżiłam, teraz mogę pozwolić sobie na te kilka dni ;)
dziewczyny są okropne i nie potrafią się dogadać nigdy haha :D
OdpowiedzUsuńto dobrze,że stałaś się bardziej opanowana, od razu pewnie lepiej się czujesz ;)
o kurcze, Ibiza.. <3
No właśnie bo to się w ogóle na jeden czy dwa dni nie opłaca, nie dość, że kasa za bilet to jeszcze kawałek jednak jest, ja jadę ok 2,5h pociągiem. Poza tym nie ma jak u mamy :)
OdpowiedzUsuńZ opalenizną zawsze u mnie było dość ciężko, ale zauważyłam,że jakoś ściemniała mi skóra ostatnimi miesiącami, nie wiem czy to kwestia wieku i zmiany pigmentacji? Moja mama ma dość ciemną, oliwkową karnację a ja zawsze byłam dziecko młynarza i co prawda opalam się na ładny złocisty, ale trwa to wieki :D nawet w Bułgarii byłam najmniej opaloną na obozie XD ale i tak mi się ten kolor podobał ;)
Tyle, że teraz jest ich dla mnie coraz mniej - wszelkie sporty mi odpadają, bo mogę zrobić krzywdę. Jedynie taki fitness dla ciężarnych wchodzi w rachubę, ale ja nie lubię fitnessu, więc się tam nawet nie pcham ;P Chodziłabym na spacery i zajmowała się robieniem zdjęć, ale jest zimno, a mnie ciągle coś łapie... poza tym Warszawa nie należy do najpiękniejszych miejsc i fotograficznie się tutaj nie wyżyję. Trzeba wymyślić coś innego ;D W ogóle sobie pomyślałam, że może by zorganizować jakieś spotkanie blogerów ze stolicy i okolic... trochę by się ludu poznało ;D Ale na razie mam na głowie ślub. Później się tym zajmę. Jak będę na chodzie ;D
OdpowiedzUsuńDziwnie tak ;D Nie, nie - wolę sobie nie przypominać jak to jest wysoko.
A wolałabym jednak w Gdańsku mieszkać, o!
odstawiam mleko, nie zaprawiam zup i sosów, odstawiam ziemniaki, biały ryż i jasny makaron :)
OdpowiedzUsuńja nigdy nie byłam ani w Krakowie, ani w Warszawie :(
no tak, faktycznie :D zazdroszczę :D ja teraz niby jestem na uczelni 3 razy w tygodniu, więc to tak nie najgorzej, ale jak sesja, egzaminy itd to męczy ;/
a co się dzieje? ;>
no wiesz, nie każdy ma takie podejście, że jest dorosły, to się dorośle zachowuje :D
;**
też mam słabość do pizzy
OdpowiedzUsuńteraz może się częściej zmobilizuję, bo mam więcej wolnego, egzaminy (2 z 3) za mną, pozostaje czekać na wyniki.
OdpowiedzUsuńhahaha, to była ironia :D wcale nie jestem pozytywnie nastawiona, ale na uczelni wyszło zamieszanie i nie wiadomo czy nie będzie trzeba oddać prac w kwietniu, a ja od 2 miesięcy nic nie zrobiłam prawie poza tą jedną stroną, co tu kiedyś napisałam ;/
dobre :D <3
wiesz, o ile dobrze zrozumiałam, to jemu chodziło o coś w stylu, że może nie jestem gotowa na to, żeby się z kimś wiązać, tylko wolałabym być sama? nie wiem w sumie, o co jemu chodziło ;o
u mnie w domu matka często ziemniaki robi, bo ona uwielbia i u mnie to się wiąże z tym, że często muszę sobie osobno coś gotować i w ogóle, wiesz, jak jestem w domu, to pół biedy, ale jak wracam z pracy czy z uczelni, to jem to, co mi podstawi :D
ja tak mam z Wrocławiem, że mieszkam tutaj od urodzenia, a ciągle znajduje miejsca, które mnie zachwycają! oczywiście wolę Wrocław latem, bo jest ładniej, w zimie jest szaro i ponuro (nie wszędzie), ale też lubię :D
coś Ty? powiem Ci, że jak tak to wszystko czytałam, to ze zdania na zdanie robiłam coraz większe oczy ;o grożenie kastetem? to brzmi jak patologia, którą powinno się zgłaszać na policję! nie dziwię się, że chcesz stamtąd odejść, też bym wiała, gdzie pieprz rośnie!
;*
Sama nawet miałam już o tym nie pisać, ale jakoś tak nie lubię pozostawiać nie zamkniętych spraw ;D
OdpowiedzUsuńW sumie... nawet się nie zastanawiałam nad tym, jaki bym ten ślub chciała mieć. Wszystko potoczyło się tak szybko, że nie zdążyłam nawet o tym pomyśleć.
Ja to bym wolała trzymać się od Warszawy z daleka xD
czas strasznie pędzi, nawet nie wiem kiedy minął mi styczeń!!!
OdpowiedzUsuńheh, skąd to znam! miałam na studiach 60 lasek i jazdy nie raz były, w sumie powinnam napisać, że dość często :P zawsze się jakaś znalazła, co jej coś nie pasowało :/ ale mam nadzieję, że przetrwasz ten czas :*
to dobrze, że się mniej stresujesz! tak się naprawdę lepiej żyje!
opcja "ogarnij się do wakacji"? coś mnie ominęło? o co chodzi? :)
ważne, że masz pracę! to naprawdę ważne! ja też staram się odkładać pieniądze, ale to nie jest łatwe, bo jak to zawsze bywa - zawsze coś wyskoczy! teraz jest ciekawy koncert i jadę na niego, a to kolejne koszty, a odkładam na ciekawe wakacje (które jeszcze nie wiem czy wypalą, ale na razie nie chcę o tym więcej mówić), ale jak nie wypalą, to jednak fajnie gdzieś mimo wszystko jechać...
zazdroszczę Ibizy!!!!!!!
staram się odnaleźć, są lepsze i gorsze dni, staram się odciąć od przeszłości, która trochę potęguje moje zagubienie, ale jak się pewnie domyślasz, to nie jest takie łatwe, ale cóż... staram się!