poniedziałek, 12 listopada 2012
dziś już wiem, że zabiłam w sobie tamto uczucie
I choćbym lada moment miała tego żałować to i tak chcę to przeżyć.
Tak, wiem, że to dziecinne, nie uczciwe i złe, ale .. to daję nadzieje na jakąś przygodę, zmianę.
Nadzieja jest złudna, wiem. Być może nic się nie wydarzy, może to tylko głupie wyobrażenia, słowa, ale jestem gotowa wejść w to.
Wiele ludzi powie, że jestem najgorszą i najgłupszą jędzą na świecie. Przecież mam niemal anioła tuż obok, który trwa przy mnie prawie dwa lata, który opiekuję się mną i kocha mnie w każdej sekundzie... Ile kobiet by tak chciało? Ile kobiet by mógł uszczęśliwić, wywołać na ich twarzach uśmiech? Myślę, żę dużo ludzi by go doceniło, ale nie ja. Ja chcę czegoś innego. Może to i zły krok w życiu, ale w końcu to moje życie i to ja będę płacić za swoje błędy.
Chęć nowego doznania, przygody jest silniejsza niż wszystko inne, chcę nasz koniec, który będzie jednocześnie naszym nowym początkiem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
***
Witam, Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....
-
Witam, Początek dnia nie był dla mnie zbyt przyjemny ze względu na wizytę w urzędzie dzielnicy. Oczywiście nic nie załatwiłam, bo niby ...
-
Witam, Chyba już czas na nową notkę. Rzecz jasna nie wiem o czym ma ona być. Nie będzie to jakiś długi, denny wywód, bo jutro muszę zawita...
-
Witam, Można powiedzieć, że połowa września za nami! Jak dobrze, że póki co pogoda dopisuje i mamy piękną złotą jesień. W prawdzie kilka r...
Nie bardzo to wszystko rozumiem, trochę tak piszesz.... hm, no jakby to stwierdzić na około :)
OdpowiedzUsuńNie mniej, można wywnioskować z notki, to, że chcesz zostawić tego chłopaka, z którym jesteś dla... nowej przygody?
Nie chciałabym tutaj pisać sprzecznych rzeczy, więc pytam się czy dobrze rozumuję? :)
Jak mi wyjaśnisz co i jak, to napiszę coś bardziej sensownego, najpierw muszę sobie to poukładać.
Buziory kochana! :*
Masz racę, takie odstępy między jazdami są beznadziejne, no ale co poradzić. Ważne, żeby zdać, innego wyjścia nie widzę :)
OdpowiedzUsuńDzięki!
Rozumiem Cię, jeżeli uczucie wygasło, nie ma co tego ciągnąć. W sumie, to dziwię Ci się, że trwacie jeszcze w tym i Jemu i Tobie to nie przeszkadza, bo przyznam szczerze, jak czytałam Twoje notki, to nie czułam w nich entuzjazmu, albo chociażby i w komentarzach, jak pisałaś o Nim, to normalnie widać, że coś tutaj jest nie halo :)
A co z tą nową przygodą? To jest ten chłopak, o którym mi kiedyś pisałaś, że go poznałaś w necie etc? Czy coś innego?
O raju, ale powiedz mi - poznałaś kogoś, czy chcesz po prostu czegoś nowego?
OdpowiedzUsuńMoże faktycznie?
OdpowiedzUsuńAle przyznam szczerze, że jestem ostatnią z ostatnich osób do udzielania jakichkolwiek rad w tej materii.
Musisz uczynić to, co podpowiada Ci serce.
Mam nadzieję że już się wszystko jako tako zacznie układać. Dostałam pracę i wiążę z nią duże nadzieje, mam nadzieję że uda mi się w niej dostać normalną umowę.
OdpowiedzUsuńHaha, dokładnie. Jak na złość. U mnie to szczególnie widać bardzo wyraźnie :P Wiesz że 6 dni czekałam na odzew z firmy w której byłam na rozmowie (i właśnie w niej teraz zacznie się moja 'kariera' zawodowa), i akurat dzisiaj, w jedyne 15 minut kiedy akurat byłam na innej rozmowie, oczywiście odezwali się z tej firmy. Dzwonili DWA RAZY. A potem przestali. Na szczęście mój przyjaciel tam pracuje, i powiedział im że nie mogłam odebrać, to zadzwonili po raz trzeci :)
Hehe, no proszę :) To sukienka jednak się przydała. Ale czarną sukienkę to chyba można prawie wszędzie założyć, nie?:)
No, jak pomaga i to sprawdzony sposób, to dobrze ;> Mnie na szczęście rzadko co łapie, a jak łapie, to szybko przechodzi.
I zaczęłaś już jedną z tych prac?
Tak, ukończyłam LO, o bardzo 'ciekawym' profilu kulturowo-etnograficznym :P Czytaj: dużo wosu, woku i historii, której nie znoszę z całego mojego serca. Nie wiem skąd mi przyszło do głowy żeby pójść na taki profil, jak nogą z historii byłam od zawsze, a poszłam na profil, gdzie historia jest rozszerzona. O głupoto moja ludzka :)
No w sumie, dobrze że masz chociaż maturę, ale z tego co wiem to dużo osób które były w technikum skupiały się albo na tym, albo na tym. Mój jest po technikum, i głównie skupił się na egzaminie zawodowym, a maturę zdał naprawdę bardzo słabo.
Aj, nie ma to jak pączek toffi :D I co, dostałaś go w końcu?:>
Ja miałam straszną faze kiedyś na pączki z różą albo czekoladą w środku.
Oj kochana, bez przesady ;> Pączek to raptem dodatkowe 0,5 kg, hehe :P Dasz radę to zrzucić:)
Ja to muszę się ostro za siebie wziąć, znowu ważę prawie 60 kg, niedobrze...
Chcesz zakończyć swój związek, czy jak?
Na razie są to tylko i wyłącznie plany, mam jednak nadzieję że wszystko uda się zorganizować na ten dzień, którego ustaliliśmy... No ale, życie pokaże :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :* No ja już właśnie zaczynałam tracić nadzieję, codziennie wypisywałam do mojego znajomego i pytałam go czy już coś wie, a tu dziś rano niespodzianka, w końcu :)
No i niby taka głupota a tak cieszy.
Oj tak, powinna. A ja takiej jeszcze nie mam!
Taka pogoda się właśnie nieciekawa robi, coraz zimniej jest, to nie dziwię się że coś Cię może łapać. Ja dziś na rozmowę w krótkiej spódniczce poleciałam, no i niby w grubych rajstopach ale czekając na przystankach wymarzłam się nieźle... Biegłam potem do domu ile sił w nogach, bo wiedziałam że będzie ciepło :D
Szkoda że się nie udało z tą 5. Ale no właśnie, tak wystawiają czasem ocenę z paru lat, bez sensu...
Ja kompletnie nie potrafię się uczyć historii, i nie umiem i nie lubię. Pamięciówki są straszne dla mnie, co innego matematyka, którą jak się zrozumie to jest nawet przyjazna :)
No to fajnie, że Ci się udało w końcu go znaleźć! Hehe. Ja mam chyba nawet gdzieś w sklepie obok pączki z toffi, wiesz?:D
Ja też wolę się nie załamywać, ale wczoraj właśnie stawając na wagę się załamałam. Ale przynajmniej wiem ile chcę zrzucić, i ile muszę :) Oby nie skończyło się tylko na marzeniach...
No i, jedząc pączki na pewno się nie schudnie, niestety! Ja sobie ostatnio oscypki kupiłam, smażone, z żurawiną, na cmentarzu jak byłam z rodzicami na Wszystkich Świętych i teraz rodzice kupują kilogramami te oscypki, żurawinę, i sobie smażymy na patelni i jemy :P Boże, nawet nie chcę wiedzieć ile one mają kalorii z tym całym tłuszczem i żurawiną...
Poważnie mówisz? Jesteś tego pewna? A może po prostu do waszego związku wkradła się już rutyna, dlatego tak czujesz?
Mam nadzieję że nie postąpisz zbyt pochopnie... ale Ty wiesz najlepiej co zrobić, co czujesz.
;*
To wszystko już jasne.
OdpowiedzUsuń