Witam,
Chyba już czas na nową notkę. Rzecz jasna nie wiem o czym ma ona być. Nie będzie to jakiś długi, denny wywód, bo jutro muszę zawitać o 7.40 w szkole i przez to należałoby położyć się nieco wcześniej spać.
Ostatnio nic się nie dzieje, dzień do dnia podobny. Moment euforii związany z usamodzielnieniem już minął, a za to pojawiła się irytacja. Wszystko wydaje się łatwe jak się o tym tylko mówi, w praktyce wygląda to trochę inaczej. Chwila, chwila... znowu będę smęcić jakie to życie jest złe?o nie! Nie mogę.
Mimo, że (jak wspomniałam już) nic fascynującego się nie dzieje ostatnio to staram się patrzeć na życie optymistycznie. Jest dosyć ładna pogoda jak na listopad ( dziś padało, ale co tam), gdzie nie gdzie widać jeszcze kolorowe liście. Cieszmy się z tego póki możemy!
Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem to w przyszły weekend pojadę na urodziny do koleżanki ze szkoły średniej i będzie sympatycznie. Potrzebuję tego, naprawdę tego potrzebuję. Mimo ostatnich "wrażeń" nadal mam parcie na jakiś rodzaj rozrywki. Czytanie książek, gazet oraz komputer mi nie wystarczają. Czyli chyba jestem człowiekiem.
Trzymajcie się! <3
piątek, 7 listopada 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
***
Witam, Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....
-
Witam, Początek dnia nie był dla mnie zbyt przyjemny ze względu na wizytę w urzędzie dzielnicy. Oczywiście nic nie załatwiłam, bo niby ...
-
Witam, Chyba już czas na nową notkę. Rzecz jasna nie wiem o czym ma ona być. Nie będzie to jakiś długi, denny wywód, bo jutro muszę zawita...
-
Witam, Można powiedzieć, że połowa września za nami! Jak dobrze, że póki co pogoda dopisuje i mamy piękną złotą jesień. W prawdzie kilka r...
jesteś, jesteś! podobno w tym roku zimy ma nie być, dopiero w styczniu minimalna temperatura to jakieś 2 czy 3 stopnie, więc ostatecznie bez tragedii!
OdpowiedzUsuńco do kwestii wiadomej, mam nadzieję, że to się poprawi!
też bym gdzieś wyszła, ale tyle zajęć teraz się szykuje :(
no i zawsze to kilka złotych więcej jednak :) a od obowiązków się wymigałam, bo jestem w pracy i nie mogę się zwolnić :P
haha, musimy sobie chyba energię wysyłać, żeby wytrzymać :D nie wiem jak ja ogarnę 8 godzin tam ;o
ja dzisiaj zeżarłam gruszkę i pomarańczki, ale nie były rewelacyjne, jeszcze za suche :(
hahaha, ja jestem stałym klientem Biedronki, ale innej, wtedy weszłam po pomarańczki, wracając z uczelni :(
;*
Każdy jest! No chyba nie miałaś wątpliwości? Jednak jedni lepszymi, drugimi gorszymi, chociaż w każdym idzie się doszukać cząstki dobra. :DD
OdpowiedzUsuńA pogoda ma być ładna! Więc trzeba cieszyć się z takich pięknych dni i czerpać jak najwięcej :D
OdpowiedzUsuńi jak tam w szkole? ;) coś ciekawego w ten weekend macie?
OdpowiedzUsuńkiedy euforia mija, wtedy człowiek wszystko widzi tak, jak jest, mam nadzieję, że jednak mimo wszystko jest dobrze, wiadomo, że wszystko ładnie wygląda, jak się o tym mówi, a jak się to już robi - zawsze pojawiają się jakieś schody czy kłody pod nogami, ale pamiętaj, że jesteś silną osobą i przetrwasz takie mniej ciekawe okresy i będzie dobrze! na pewno!
mam nadzieję, że uda Ci się wyjechać i spędzić weekend tak, jak tego potrzebujesz!
zdecydowanie tak, kiedy o kimś nie myślisz, on jak na złość robi coś, że Ty jednak zaczynasz choć przez chwilę o nim myśleć, a opisaną sytuację miałam już nie raz, i to właśnie z niejednym facetem, ale jakoś myślenie o tym konkretnym, o którym napisałam, już mi przeszło :P
udało Ci się tą maszynkę odpalić? wiesz, jedno garnkowe dania też są spoko! możesz czegoś poszukać, ale zdecydowanie wtedy przyda się większy garnek! ;)
tak, tak z rachunkami, ale to dużo no i to nie centrum, sama nie wiem, są okresy, że zrobiłabym wiele, by się stąd wynieść, ale czasem boję się szukać pokoi, bo jednak te oferty cenowo mnie przerażają, bo wtedy raczej kino, kawa na mieście zakup jakiś mniej potrzebnych kosmetyków, książek czy ubrań to byłby rarytas, a ja jednak tak nie chcę, nie mówię, że kilka razy w tygodniu mam pić kawę na mieście, raz w tygodniu kino i obfite zakupy muszę mieć by fajnie żyć, ale jednak stopować się cały czas w takich sprawach to jednak przykre, może nie mam tak, że bardzo moje życie obfituje w takich sprawach, ale zawsze na lajcie sobie mogłam na takie rzeczy pozwolić, nie musiałam myśleć o tym, że nie pójdę na kawę z koleżanką, bo np. jutro nie będę mieć na chleb i serek do niego, tylko mogłam iść, a trochę boję się, że będę musiała trochę tak podchodzić, więc na razie chyba zostaję w domu, w sumie na listopad mam kupiony bilet miesięczny, więc może po połowie będę patrzeć na jakieś oferty, ale w miarę rozsądnie. no i o jakiś podróżach to na pewno mogłabym zapomnieć, bo to jednak naprawdę niemało wychodzi.
czyli raczej nie książki w moim guście ;)
tak, właśnie w sumie mam luz w domu, chociaż moja mama ma czasem dziwne akcje, ostatnio dwa dni się mijałyśmy i nie miałyśmy ze sobą jak porozmawiać tylko przez telefon, więc 3 dnia postanowiłam, że pójdę spać trochę później, by jednak z nią chwile porozmawiać, to przyszła i zaczęłam się na mnie drzeć, sama nie wiem o co, o jakąś błahostkę, plus nie rozmawiałyśmy tyle, że mogła sobie darować, to powiedziałam jej maks dwa zdania i poszłam spać, ale było mi przykro, bo naprawdę o nic się rzucała :/ i czasem w takich sytuacjach mam ochotę się od niej wyprowadzić, bo czasem jednak naprawdę przesadza :/
tak, wiem, że włosy odrastają, ale nie pamiętam kiedy miałam aż tak długie włosy, chyba ostatnio w gimnazjum, więc cieszą mnie one :D więc na razie się nie wybieram, pewnie jakoś w grudniu się wybiorę, by jednak na święta wyglądać (rodzina, plus w klubie u mnie w mieście wielkie spotkanie wielu znajomych :D) no i sylwester, na którego na razie nie mam planów, ale jednak mam trochę zniszczone te końcówki, a trzeba będzie wyglądać :D więc jakoś za miesiąc pewnie pójdę?
no ja doszłam do wniosku, że na razie nie kupuję, bo kolo grudnia będą już wyprzedaże albo chociaż przeceny, więc zaoszczędzę. nawet jak zrobią -10%, to przy kozakach to 15/20 złotych różnicy!
OdpowiedzUsuńi jak zajęcia dziś? ;>
no dokładnie, ale i tak w dzień wyborów znowu będę do oporu tam siedziała, więc masakra, liczę, że do 1 będę w domu :P
nie skończyło się wcześniej, wyszłam po 8 i dopiero niedawno do domu wróciłam :(
no dokładnie, więc trzeba czekać do świąt, żeby były jakieś lepsze :(
hahaha, może! :D
;*
mam nadzieję, że praktyczne zajęcia będą tym, czego oczekujesz!
OdpowiedzUsuńa może to tylko taki przejściowy okres niezadowolenia? ja ostatnio staram się nie narzekać na to co mam, a czego zmienić nie mogę, tylko pogodzić się z tym, że chwilowo jest, jak jest, ale że wciąż pracuję na lepsze możliwości, wtedy jakoś tak mi łatwiej.
mam nadzieję, że się odezwą!
hehe, najlepiej teraz to, żebym jednak nie myślała, jakaś dziś smutna i trochę przybita wstałam, ale tak jakoś bez powodu ;/
najlepiej to trafić 6 w lotto i kupić sobie własne mieszkanko :D no ale to niestety mało realne, wiesz chyba na razie pozostanę na dojazdach, zresztą z tą moją pracą sama nie wiem, jak będzie, za jakiś czas pewnie będę czegoś nowego szukać, a wynajmując pokoju pewnie by pasowało, bym do końca czerwca minimum mieszkała....
no moja mama to z pewnością ma swoje humorki :/ i jak ona ma wolny weekend (bo ja mam zawsze, a ona tylko niektóre), to ustala mi co mam robić, raz miałam z bratem garaż posprzątać, ok spoko, nie spieszyło się nam, bo to było głównie do zrobienia a dopiero na wieczór mieliśmy plany, i jakoś wyszła rano wróciła koło 11 czy 12 i się wkurzała, że nie poszliśmy tam jeszcze i że pewnie tego nie zrobimy, kurde no mamy coś zrobić, to zrobimy, ale czasem aż tak, że co do minuty dysponować nam nie musi, czasem mnie to wkurza niemiłosiernie, bo mam przecież swoje sprawy! a odkąd z nią mieszkam, czyli już ponad 8 miesięcy to w sobotę - tak jak to się sprząta porządnie dom, to może ona 3 razy maksymalnie go sprzątała... a tak to zawsze ja, a sprzątała, jak mnie nie było po prostu :/ tak samo jak czasem nie umyję naczyń, to też ma o to pretensje :/ zazwyczaj to wszystko robię bez jakiś wyrzutów, ale jak już jej się coś nie spodoba, narzeka, że niby nic nie robię, to mnie szlag trafia :/
ej :d też mam do łopatek i dla mnie to już długie włosy :D to jest mam do końca łopatki włosy :D
no raczej właśnie się za miesiąc wybiorę, bo przydałoby się, strasznie mi się końcówki plączą, pewnie od tego, że są zniszczone :(
też mi się ten kolor lakieru bardzo podoba i zawsze na czasie jest ;)
OdpowiedzUsuńhappysad ma to do siebie, że się nie nudzi, chociaż ja czasem staram się go ograniczać żeby nie 'przesłuchać' jakiejś piosenki : D
pogoda tej jesieni jest cudowna.. u mnie też od wczoraj pada i jest szaro, ale przecież tak długo było ciepło i słonecznie. na prawdę jestem z tego powodu strasznie szczęśliwa, bo jestem pogodowym wrażliwcem :D
Nie zawsze jest kolorowo, ale trzeba odnajdywać te pozytywne strony życia. ;-)
OdpowiedzUsuńdokładnie! z drugiej strony, wcale bym się nie obraziła, jakby nie były potrzebne w ogóle :D
OdpowiedzUsuńo, a z czego ta kartkówka? :>
dzisiaj to już umieram, 2 dni pod rząd po 8 godzin pracy umysłowej to jednak za dużo dla mnie :(
i goździkami <3
;*
Tak euforia związana z usamodzielnieniem się mija po czym pozostają rachunki ;)
OdpowiedzUsuńChociaż moja trwała dość długo a potem wszystko się posypało i praca i współlokatorzy ;/
ten listopad.. najbardziej przygnebiajacy miesiac w roku
OdpowiedzUsuńlistopad to przygnebiajacy miesiac jak dla mnie..
OdpowiedzUsuńja mam, więc odkładać nie muszę, ale i tak liczę, że nie będę musiała kupować :D
OdpowiedzUsuńo matko, brzmi jak zło :D
a dziękuję :) minę mam jak ułom, ale przynajmniej nie jestem gruba już :P
a mi ze świętami, mój brat w szkole robił pomarańcze nabijane goździkami, rewelacyjnie pachniały <3
;*
Jeśli chcesz poczuć ten ból wyszukiwania wszystkiego w jutubie to zapraszam do zrobienia tego czaleńdżu. XD
OdpowiedzUsuńAle to było już lata temu ;) od dawna mieszkam z moim chłopakiem na swoim i dorabiamy się ;)
OdpowiedzUsuńfakt, niewiadomo o co dokładnie chodzi. nie pamiętam kiedys ostatnio w Pl widziałam piękną, zlotą jesień..
OdpowiedzUsuńi nikt bez doświadczenia Cię nie chce, ale jak go zdobyć?!chore to, takie koło trochę bez wyjścia :/ wiesz, może nie powinnam narzekać, udało mi się załapać staż krótko po skończeniu studiów, staż w zawodzie, zostałam tam po stażu i już zdobywam doświadczenie w postaci prawdziwej pracy, fajnie, naprawdę się cieszę, ale te zarobki są po prostu żenujące, naprawdę chętnie bym się wyprowadziła od mamy i usamodzielniła, tylko jak? za co? nie chcę sobie odmawiać pewnych rzeczy, nie chcę zastanawiać się czy mogę sobie kupić batonika, czy nie, co mi po takim życiu? dlatego zostaję na razie u mamy, będę dokładać się jej do rachunków, może uda mi się coś odłożyć, no i z czasem na pewno poszukam pracy gdzie indziej... nic innego mi nie pozostaje...
OdpowiedzUsuńzwłaszcza, że chcąc nie chcąc, każdy wypracowuje sobie własną technikę, mam nadzieję, że z czasem przywykniecie do wymagań tej kobiety
więc życzę udanego weekendu ;)
heh, ta 6 w lotto jest tak nierealna! ale kto wie, może któregoś dnia któraś z nas ją trafi? ;)
niestety, rachunki same się nie zapłacą, zalegać nie ma co, wiesz najpierw muszę jeszcze trochę doświadczenie zdobyć zanim będę czegoś szukać, ale pewnie ten czas szybko minie, a wtedy pewnie będę się z Wami dzielić tym, jak mi idzie z szukaniem pracy
niby ostatnio między nami jest w miarę ok, poza tym incydentem, co przyszła z pracy i na mnie krzyczała, a ja nic się nie odezwałam i poszłam spać, ale sama mama się śmiała, że to pewnie jakaś cisza przed burzą, chociaż mam nadzieję, że nie, nie mam teraz sił na kłótnie z nią
mi się marzą włosy do pasa, ale trochę to dla mnie mało realne :D zwłaszcza, że teraz też mam pocieniowane włosy i chcę je wyrównać, więc znowu będzie sporo zapuszczania!
ja swoje kozaki kupiłam 2 lata temu, no i w sumie są jak nowe, bo rzadko w nich chodziłam, rok temu chyba tylko raz je miałam na sobie też, więc nie są zniszczone wcale, ale one są takie trochę traperowate, a ja w takich nie chodzę (tzn. wcześniej chodziłam, bo musiałam, bo w inne mi się łydka nie mieściła), więc w sumie na mus i na już nie muszę kupować, ale chcę :P
OdpowiedzUsuńno to trochę ;> ja jutro mam kolokwium z angielskiego, a siły, weny ani niczego na naukę nie mam..
mogłam wyjść gorzej, to fakt, ważne, że wielkiej dupy już nie ma :D
wiesz, nie jadłam ich potem, ale wąchałam i było bosko <3
mówiłam Ci już, że kupiłam w lidlu fajną przyprawę do kawy? ;>
;*
Na 13 tygodni, leci już tydzień nr 5, jak odczepię z kalendarza następną nd to odetchnę, że już praktycznie połowa za mną, ale podejrzewam, że grudzień już będzie dla mnie ciężki, jednak 13 tygodni to strasznie długo ;/
OdpowiedzUsuńhalo halo koniec smęcenia, nie pozwólmy, żeby kolejny dół nas dopadł. życie może być piękne, jeżeli będziemy o nim tak myślały. mamy je tylko jedno! :)
OdpowiedzUsuńMuszę się sama z tym uporać. Ciężko mi jak cholera, ale nikt nic na to nie poradzi. Sama jestem sobie winna, bo pewne rzeczy powinnam inaczej rozegrać, a nie rozegrałam. Teraz mam za swoje. Z drugiej strony wcale jakaś wielka tragedia się nie stała - jeżeli spojrzeć na to ze strony obiektywnej osoby trzeciej, ale mimo wszystko, tak mnie w środku boli, taki tępy ból, jakby ktoś mnie tłukł pięścią w żołądek. I nie mogę z tym nic zrobić.
OdpowiedzUsuńChyba po prostu muszę się czymś zająć, znowu, może wreszcie na tyle skupię się na odchudzaniu, że uda mi się zejść do tych 55? W końcu nerwy sprzyjają.
Ja Ci powiem, że myślałam, że nie znam piosenek Iry, że znam 2, okazało się, że 2 to ja tylko nie znałam! Super było, naprawdę :)
przyda się, bo serio nie mogę się skupić na nauce. umiem słówka, ale to jest jakaś 1/3 albo nawet 1/4 materiału ;/
niekoniecznie, przy kupowaniu kozaków, to u mnie jest płacz i zgrzytanie zębów :D
no nie masz zbyt wielkiego wyjścia ;> ja niestety też ;/
wanilia, cynamon i GOŹDZIKI <3
;*
Ani na święta ani na sylwestra mnie nie będzie, ale takie jest życie, lepiej tu się przemęczyć i potem mieć kilka mscy spokój niż w PL zastanawiać dlaczego nie mogę pracy znaleźć ;/ źle nie jest, skreślam dni w kalendarzu, jak dotrwam do końca msca to już będzie więcej niż połowa za mną :) a grudzień pewnie szybko zleci ;)
OdpowiedzUsuńuśmiech! Ty się musisz uśmiechnąć :) Wiele ci to pomoże na co dzień, wiele :)
OdpowiedzUsuńPoczątki samodzielności bywają trudne, ale z czasem jest coraz łatwiej :) dasz radę :)
OdpowiedzUsuńMi to akurat obojętne, święta nie są dla mnie ważne, ale za domem tęsknię i kotami ;/
OdpowiedzUsuńnie robię, wciskam w siebie jedzenie, mimo, że nie mam ochoty. chyba z nerwów żołądek mi się skurczył, bo normalnie jak była na obiad zupa, to całą miskę zjadałam, a wczoraj nałożyłam sobie pół i nie mogłam wcisnąć ;o chyba wolę w tę stronę, niż gdybym miała się obżerać ;o
OdpowiedzUsuńnie kojarzę zupełnie ;>
ja wczoraj byłam na imprezie, graliśmy w planszówki, trochę na konsoli, wiesz - piwko, te sprawy, wróciłam do domu przed 3, a o 4 wstawałam do pracy, spałam całe 40 minut i jestem zombiakiem dziś <3
powiem Ci, że mam mieszane uczucia. nie napisałam 2 zadań, ale punktowanych chyba po 1, więc niewiele stracę, ale znowu w niektórych już powiedziała, że cała grupa miała literówkę, więc pewnie też tego nie zaliczy, ale mam nadzieję, że chociaż z 70% punktów uzbieram, bo jest tak, że będą 3 kolokwia, z czego ze wszystkich musisz mieć łącznie minimum 55% punktów, bo nie zaliczy Ci przedmiotu - a poprawiać nie można.
dokładnie. ostatnio poszłam, chciałam sobie poprawić humor, kupić coś ładnego, ale oczywiście nie było. ostatecznie może to i lepiej, bo okazało się, że ucięli nam godziny w pracy i już nie będziemy chodziły w każdy weekend, tylko w wybrane, no i tak teraz chyba w listopadzie już nie będę szła, więc automatycznie już nie 250 czy prawie 300, a 140.
u mnie to mama płaciła, więc wzięłam, sama pewnie bym nie kupiła :D
;*
Wiesz, mimo, że czasem się wydaje, iż nic się nie dzieje, to los szykuje nam często coś ekstra. Życzę Ci, by życie Twoje nabrało jak najlepszych obrotów, choć ja osobiście z tego spokoju bym się cieszyła
OdpowiedzUsuń