środa, 22 maja 2013

*

Witam,


Co mogę napisać?
Życie. Życie. Życie.

Jestem, oddycham, funkcjonuję.

Nowe mieszkanie całkiem ok, może oprócz łóżka z "dołem" , ale zostanie ono wymienione. Powiedzmy, że się przyzwyczaiłam, chociaż nie wiadomo ile tutaj pobędę. Przecież życie bywa tak zaskakujące.
Ogólnie to głowa mnie boli na samą myśl o nauce, tydzień przerwy od miasta i rutyny sprawił, że odciełam się od wszystkiego. Trochę odpoczełam, pobawiłam się, poradowałam z małym szczęściem - synkiem koleżanki. Zniszczyłam sobie włosy, opaliłam się...Jednak nastał czas powrotu i teraz piszę sobie notatki z procesów pamięci, potem wezme się za psychologię rodziny i psychologię rozwojową. Nie chcę mi się, ale jak trzeba to trzeba. Oczywiście do końca nie wiem czy sprawdzenie wiaodmości będzie  z całego czy z części materiału i tego także nikt w grupie nie wie. Pozostaje mi sie uczyć całości. Yeah, uwielbiam to!

W najbliższym czasie zamierzam kupić laptopa, mój komputer jest na wykończeniu. Poza tym wejścia usb i do głośników mi wysiadły, nie mogę podłączyć nic ani nawet posłuchać muzyki, prawdziwa katorga.

Chciałabym aby plany z wyjazdem gdziekolwiek wypaliły. Byłoby cudownie. Jednak zobaczymy jak to wyjdzie, bo jak wcześniej wspomiałam - życie bywa zaskakujące.


Bywajcie ;*

8 komentarzy:

  1. Oby Ci się dobrze mieszkało! :)

    I powodzenia z ogarnianiem wszystkich materiałów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że nauka nie tylko mnie dopada. Ale to jeszcze nie teraz, znajdę czas po weekendzie.
    W jaki sposób zniszczyłaś sobie włosy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej :*

    Jak Ci się mieszka? Mam nadzieję, że jesteś zadowolona z nowego lokum! A jaki był pierwszy sen? :D

    I spokojnie - ja też się obżeram, jakoś nie potrafię z tym zerwać, Boże, Boże, przecież czas najwyższy! A na ćwiczenia nie mam czasu, naprawdę. Chociaż warto coś z tym zrobić... A co z tymi włosami?

    Ucz się, ucz. Ja też powoli biorę się w garść, bo mam 6 egzaminów i kilka zaliczeń... Damy sobie radę!

    U mnie OK. Nauka, czas się wziąć w garść, jak pisałam wyżej :P No a po jutrze jadę z moim facetem w góry, coby zregenerować siły do sesyjnej walki :D

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Juz myślałam, że znowu zniknęłaś :)

    Cieszę się że dołączasz do akcji i jesteś z nami !

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak wolałby chyba każdy :) Mnie się już też powoli marzy usamodzielnianie, ale póki co ekonomiczniej jest przy mamusi.

    Co słychać u Ciebie? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a no to dobrze że masz laptopa i blogspot ci działa :D ja sobie nie wyobrazam w tej chwili robić czegokolwiek na moim STARYM komputerze ... ( jest meeeegaaa STARY )

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że dopiero ślub będzie pretekstem do przeprowadzki :)

    Hahaha, domyślam się, że Supernatural to najlepsza opcja ze wszystkich. Ja muszę dziś spiąć poślady i zabrać się od razu za naukę :D

    U mnie w porządku, powoli wszystko zaliczam, walczę z przygotowaniami do sesji i marzę już o końcu czerwca i wakacjach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwierz mi mój komputer jest w totalnie gorszym stanie ma chyba z 8 lat ;d jak nie wiecej

    OdpowiedzUsuń

***

 Witam,  Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....