Witam,
Kwiecień nie zaczął się dla mnie zbyt dobrze. Być może lepiej się zakończy.
Chyba będę marudzić i się krzywić. Chociaż... może jednak wezmę się za siebie i ogarnę ten syf? tak na to wszystko patrząc - chyba już najwyższa pora.
Jednakże perspektywa dwóch dni nauki nie działa na mnie zbyt motywująco, może jedynie fakt, że spotkam się z ludźmi, będę bardziej realistyczna niż do tej pory.
Chyba znowu chce sie nawrócić, znowu należy spróbować, może właśnie Tam znajdę ukojenie.
Tylko czemu do cholery jest tak zimno?! nawet ogrzewanie ponownie włączyli - musi być zimno.
3majcie się Kochane CIEPŁO ! <3
piątek, 5 kwietnia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
***
Witam, Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....
-
Witam, Początek dnia nie był dla mnie zbyt przyjemny ze względu na wizytę w urzędzie dzielnicy. Oczywiście nic nie załatwiłam, bo niby ...
-
Witam, Chyba już czas na nową notkę. Rzecz jasna nie wiem o czym ma ona być. Nie będzie to jakiś długi, denny wywód, bo jutro muszę zawita...
-
Witam, Można powiedzieć, że połowa września za nami! Jak dobrze, że póki co pogoda dopisuje i mamy piękną złotą jesień. W prawdzie kilka r...
2 dni nauki to jeszcze wcale nie tak źle, poradzisz sobie! :)
OdpowiedzUsuńDasz radę, 2 dni nauki to wcale nie tak dużo! :)
OdpowiedzUsuńbędzie lepiej ! głowa do góry :)
OdpowiedzUsuńDwa dni to mało, gorzej z motywacją, żeby się do czegoś zabrać, nie?:P W końcu tyle innych ciekawych rzeczy jest do roboty zamiast nauki :)
OdpowiedzUsuńTeż odnoszę wrażenie, że najwyższy czas się nawrócić, tak naprawdę. No i właśnie, czas na to by dziękować, a nie wiecznie o coś prosić.
Ja już jestem po sesji, na szczęście, bo już nie wytrzymywałam tego całego napięcia.
No co Ty, dzisiaj jest bardzo ciepło. Obudziło mnie takie piękne Słońce! Aż chce się żyć. Szkoda tylko, że trzeba się uczyć :D Ale kolokwia same się jednakże nie napiszą...
OdpowiedzUsuńHm, czemu masz się krzywdzić?
Ejjjj!!! Mam pomysł! :D Możemy wziąć się razem, tak we dwie, ze ogarnianie "tego syfu". Co Ty na to? Żadnych słodyczy, żadnych piw, od których rosą brzuchy, bo się przy tym żre niemiłosiernie, żadnych czipsów, lodów, a za to codzienne ćwiczenia, więcej czasu dla siebie - czytanie, oglądanie książek i w ogóle! To chyba dobry pomysł? A jak któraś z Nas będzie miała ciężki dzień i będzie się poddawać, to pisze o drugiej, żeby tamta ją zatrzymała! :D
Deal? :D
ja czekam aż mi mój facet wreszcie coś ugotuje, sam z siebie :P On mi tylko pomaga :D
w sumie ostatnio jedna dziewczyna, która pisała na tenbicie opowiadanie coś mi o Tobie wspominała, podesłałam jej link do Twojego bloga, miała się do Ciebie odezwać, ale nie wiem czy to zrobiła :)
OdpowiedzUsuńtak, z Wrocławia :)