czwartek, 11 stycznia 2018

***

Witam,


Relacji z Łodzi nie będzie, ponieważ tam nie dotarłam. Weekend spędziłam z koleżanką w Częstochowie. Było miło, pizza, wino, drinki i książki. Sympatyczna atmosfera. Co do Łodzi... mam nadzieje, że jeszcze w tym miesiącu ją odwiedzę.


Poza tym w życiu się trochę komplikuje. Niczego nie mogę być pewna, ani pracy, ani relacji z ludźmi, totalnie niczego.
Mam nadzieje, że jakoś powoli wszystko się unormuje.
Dziś jadę się spotkać z opiekunką od pomocy rodzinie, mam nadzieje, że to jest ostatni raz!

Biorę jednak udział w wydarzeniu "przeczytam 52 książki w 2018" .
Trzy tytuły już za mną.



Trzymajcie się, pozdrawiam!

17 komentarzy:

  1. Szkoda, że plany się pozmieniały.
    Jestem przekonana, że 52 książki to Ty przeczytasz bez większego problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, co się dzieje, że taki ponury humor masz, hm? :)

    Ja 2018 zaczęłam powoli, bo z grubej rury, czytam "Niksy", które mają prawie 900 stron :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Najgorzej jest, kiedy znika grunt pod nogami... trzymaj się tam! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Człowiek chyba nigdy nie będzie miał stuprocentowego spokoju. Zawsze będzie coś nie tak... Powodzenia w wyzwaniu książkowym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta niepewność to taka wredna suka moim zdaniem. Z jednej strony działa jak adrenalina a z drugiej przeraża i szczerzy kły.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po najgorszej burzy wychodzi słońce. Oby już niedługo i u Ciebie zrobiło się lepiej, bo też nie można żyć non stop w ciągłym stresie i niepewności. Jak najwięcej takich miłych chwil jak te spędzone z koleżanką. Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w Łodzi jeszcze nigdy nie byłam, oby udało Ci się tam niebawem dotrzeć, ale fajnie, że mogłaś spędzić czas z koleżanką w dobrym towarzystwie :)
    Na pewno uda Ci się zrealizować wyzwanie książkowe, ale i tak życzę Ci powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  8. Chciałabym i ja wziąć udział w jakimś wyzwaniu książkowym. Ciekawa jestem, czy to by mnie bardziej motywowało do czytania, bo póki co to z tym niestety jest cieżko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miejmy nadzieję, że te komplikacje to tylko tymczasowy dołek i zaraz wszystko wyjdzie na prostą. Podziwiam Cię, że bierzesz udział w takim wyzwaniu i że już przeczytałaś aż trzy książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tylko szkoda, że wtedy z innymi rzeczami byłam w tyle. Odkąd nie ma mamy, to już normalnie nie wyrabiam xD

    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Życzę Ci żeby ten niezbyt optymistyczny początek roku, wróżył tylko lepszy ciąg dalszy!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Powodzenia w realizacji wyzwania, przyjemnego czytania Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Powodzenia z tą Łodzią :) Co jakiś czas na nowo odkrywam to miasto i nie żałuję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie też komplikacje na każdej płaszczyźnie, ale mam nadzieję, że wyjdę z nich z tarczą :) Powodzenia, aby Łódź wyszła!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak się sypie jedno tak za tym wszystko.. ale nabieraj siły! A co do wyzwania to może i ja bym się skusiła? :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Unormuje się, zobaczysz. ;) Tylko trochę cierpliwości trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak, tutaj też jest matematyka :D Dziwne upodobanie, naprawdę nie rozumiem, bo ja matmy nienawidzę, ale cóż :D
    Też tak myślę, naprawdę świetna jest ta książka!

    To trzymam kciuki, żeby dalej już było tylko lepiej!

    Mi też się zbytnio nie podobała, a jak widzę, że ludzie się zachwycają, że będzie ekranizacja, to pukam się w czoło, bo ja na pewno nie zamierzam jej oglądać :D

    ;*

    OdpowiedzUsuń

***

 Witam,  Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....