Witam,
Relacji z Łodzi nie będzie, ponieważ tam nie dotarłam. Weekend spędziłam z koleżanką w Częstochowie. Było miło, pizza, wino, drinki i książki. Sympatyczna atmosfera. Co do Łodzi... mam nadzieje, że jeszcze w tym miesiącu ją odwiedzę.
Poza tym w życiu się trochę komplikuje. Niczego nie mogę być pewna, ani pracy, ani relacji z ludźmi, totalnie niczego.
Mam nadzieje, że jakoś powoli wszystko się unormuje.
Dziś jadę się spotkać z opiekunką od pomocy rodzinie, mam nadzieje, że to jest ostatni raz!
Biorę jednak udział w wydarzeniu "przeczytam 52 książki w 2018" .
Trzy tytuły już za mną.
Trzymajcie się, pozdrawiam!
czwartek, 11 stycznia 2018
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
***
Witam, Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....
-
Witam, Początek dnia nie był dla mnie zbyt przyjemny ze względu na wizytę w urzędzie dzielnicy. Oczywiście nic nie załatwiłam, bo niby ...
-
Witam, Chyba już czas na nową notkę. Rzecz jasna nie wiem o czym ma ona być. Nie będzie to jakiś długi, denny wywód, bo jutro muszę zawita...
-
Witam, Można powiedzieć, że połowa września za nami! Jak dobrze, że póki co pogoda dopisuje i mamy piękną złotą jesień. W prawdzie kilka r...
Szkoda, że plany się pozmieniały.
OdpowiedzUsuńJestem przekonana, że 52 książki to Ty przeczytasz bez większego problemu :)
Kochana, co się dzieje, że taki ponury humor masz, hm? :)
OdpowiedzUsuńJa 2018 zaczęłam powoli, bo z grubej rury, czytam "Niksy", które mają prawie 900 stron :D
Najgorzej jest, kiedy znika grunt pod nogami... trzymaj się tam! :)
OdpowiedzUsuńCzłowiek chyba nigdy nie będzie miał stuprocentowego spokoju. Zawsze będzie coś nie tak... Powodzenia w wyzwaniu książkowym :)
OdpowiedzUsuńTa niepewność to taka wredna suka moim zdaniem. Z jednej strony działa jak adrenalina a z drugiej przeraża i szczerzy kły.
OdpowiedzUsuńPo najgorszej burzy wychodzi słońce. Oby już niedługo i u Ciebie zrobiło się lepiej, bo też nie można żyć non stop w ciągłym stresie i niepewności. Jak najwięcej takich miłych chwil jak te spędzone z koleżanką. Pozdrawiam! ;)
OdpowiedzUsuńJa w Łodzi jeszcze nigdy nie byłam, oby udało Ci się tam niebawem dotrzeć, ale fajnie, że mogłaś spędzić czas z koleżanką w dobrym towarzystwie :)
OdpowiedzUsuńNa pewno uda Ci się zrealizować wyzwanie książkowe, ale i tak życzę Ci powodzenia !
Chciałabym i ja wziąć udział w jakimś wyzwaniu książkowym. Ciekawa jestem, czy to by mnie bardziej motywowało do czytania, bo póki co to z tym niestety jest cieżko.
OdpowiedzUsuńMiejmy nadzieję, że te komplikacje to tylko tymczasowy dołek i zaraz wszystko wyjdzie na prostą. Podziwiam Cię, że bierzesz udział w takim wyzwaniu i że już przeczytałaś aż trzy książki ;)
OdpowiedzUsuńTylko szkoda, że wtedy z innymi rzeczami byłam w tyle. Odkąd nie ma mamy, to już normalnie nie wyrabiam xD
OdpowiedzUsuń:)
Życzę Ci żeby ten niezbyt optymistyczny początek roku, wróżył tylko lepszy ciąg dalszy!:)
OdpowiedzUsuńPowodzenia w realizacji wyzwania, przyjemnego czytania Ci życzę :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia z tą Łodzią :) Co jakiś czas na nowo odkrywam to miasto i nie żałuję :)
OdpowiedzUsuńU mnie też komplikacje na każdej płaszczyźnie, ale mam nadzieję, że wyjdę z nich z tarczą :) Powodzenia, aby Łódź wyszła!
OdpowiedzUsuńJak się sypie jedno tak za tym wszystko.. ale nabieraj siły! A co do wyzwania to może i ja bym się skusiła? :P
OdpowiedzUsuńUnormuje się, zobaczysz. ;) Tylko trochę cierpliwości trzeba.
OdpowiedzUsuńTak, tutaj też jest matematyka :D Dziwne upodobanie, naprawdę nie rozumiem, bo ja matmy nienawidzę, ale cóż :D
OdpowiedzUsuńTeż tak myślę, naprawdę świetna jest ta książka!
To trzymam kciuki, żeby dalej już było tylko lepiej!
Mi też się zbytnio nie podobała, a jak widzę, że ludzie się zachwycają, że będzie ekranizacja, to pukam się w czoło, bo ja na pewno nie zamierzam jej oglądać :D
;*