piątek, 6 października 2017

***

Witam,

Jakże się cieszę, że żyję na świecie, w którym istnieje październik! Jakież to byłoby okropne, gdyby natychmiast po wrześniu następował listopad!  "
Ania z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery

Ten cytat jakoś mnie ujął mimo, że Anię przeczytałam parę miesięcy temu. Ciągle teraz mi gdzieś pojawia się przed oczami i postanowiłam rozpocząć nim post.

Mamy październik - o czym zapewne już wiecie. Na dworze podobno strasznie wietrznie, ale ja oczywiście nic nie wiem o niczym i nie boje się niczego.
Ten miesiąc rozpoczął się dla mojej rodziny lekkim szokiem, ponieważ mąż siostry miał rozległy zawał i trafił do szpitala. Mieliśmy kilka godzin grozy. Na szczęście chyba jest już dobrze.

Wydarzenie to wpłynęło na parę osób, w tym również na mnie. W związku iż siostra-szefowa teraz skupi się na mężu postanowiłam zwalić wszystkie obowiązki na swoich pracowników , a tak się składa, że należę do nich. Zabawne, że we wrześniu zastawiałam się co zrobić z życiem, pracą itd, a tutaj tak to się wszystko ułożyło.

Wszelkie wyjazdy muszę odłożyć na jakiś czas. Mam jednak nadzieję, że chociaż na jakiś weekend uda się mi gdzieś wyskoczyć. Może Toruń albo może  Zakopane?
 Na szczęście mogę nadal czytać spokojnie książki i rozwijać się.


Pozdrawiam!

24 komentarze:

  1. ojej jak siostra szefem to powinna dawać fory rodzinie:) ale w sumie nic dziwnego teraz ma inne kłopoty na głowie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Toruń? To blisko mnie! :) Ładne miasto! Mam nadzieję, ze z mężem siostry już w porządku? Ja nie przepadam zbytnio za październikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Mam nadzieję zatem, że już teraz będzie dobrze :) Polecam Toruń bez dwóch zdań :)

      Usuń
  3. Ten wrzesień to był niemal jak listopad - więc i tak przejście było okropne :/
    No niestety tryb pracy i życia większości osób prowadzi do różnych problemów zdrowotnych.
    Mam nadzieję, że się nie zaharujesz na śmierć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojj, ja Anie czytałam baardzo dawno, ale jest to jedna z ulubionych książek. Tobie życzę wytrwałości i cierpliwości a szwagrowi zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkim teraz serce siada... za szybko żyjemy...

    OdpowiedzUsuń
  6. ach do książek o Ani mam mega sentyment;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Współczuję mężowi Twojej siostry i Twojej siostrze. Mam nadzieję, że lepsza delegacja obowiązków w firmie pozytywnie wpłynie na ich zdrowie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję że będzie wszystko ok z mężem siostry. A Tobie życzę w takim razie wytrwałości!

    OdpowiedzUsuń
  9. kurcze leje cały tydzień u nas :( ja chce złotą jesień:(

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam nadzieję, że szwagier szybko dojdzie do zdrowia! Takie wydarzenia na pewno są wstrząsające... Ja teraz siedzę jak na szpilkach, bo mój chłopak ma operację i się denerwuję ;/

    Październik zaczęłam z rewelacyjną książką, do tej pory się zachwycam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze z wyglądem Kudłatego, który wygląda jak 100% Arab xD
    Dziękuję bardzo :)

    Niestety coraz ciężej jest zwolnić :(

    OdpowiedzUsuń
  12. To się nazywa pracoholizm... Ja czasem boję się, że mój chłopak jest na najlepszej drodze do takiego uzależnienia. Mam jednak nadzieję, że naprawdę wie, gdzie jest umiar.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj tak, dobrze, że żeby odprężyć się przy książkach nie trzeba wiele ;) Ale mam nadzieję, że w końcu będziesz też mogła dłużej odpocząć od pracy, gdzieś w górach :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Współczuję.. życzę szybkiego powrotu do zdrowia!
    Oj książki potrafią dać azyl. Ej ja też chętnie góry bym odwiedziła w Toruniu nigdy nie byłam :/
    Mój blog.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szybko zleciało a zanim się obejrzymy już będzie grudzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. oj czekam na ocieplenie bo ten deszcz ludzi już wkurza;p

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak pierwszy raz razem lecieliśmy, to mieliśmy taką zabawną sytuację, że babka przy odprawie zaczęła mówić do niego po angielsku. Uznałam to za normę. Coś tam powiedziałam do Kudłatego po polsku, na co babka zrobiła wielkie oczy i spytała "to pan mówi po polsku?" xD

    OdpowiedzUsuń
  18. Takie niezapowiedziane zwroty akcji najpierw człowieka denerwują, ale potem jak się już trzeba z tym nawałem pracy pogodzić, to się człowiek nawet cieszy, że ma jakieś nowe zajęcie. :P U mnie w pracy taki armageddon następuje średnio raz w roku. :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Każdy rodzaj uzależnienia to choroba. I każdy rodzaj uzależnienia jest zły dla zdrowia. Wszystko jest dla ludzi, lecz z umiarem.

    OdpowiedzUsuń
  20. Toruń lub Zakopane - woow, piękne miejsca. Wybierz się koniecznie! No, a co do zawału, ja ostatnio też przeżyłam taki szok, bo mój tata go przechodził. Koszmar!

    OdpowiedzUsuń
  21. Gorzej jak się trafi na jakieś patriotyczne dresy ;P

    OdpowiedzUsuń
  22. A dla mnie od razu po leci mogłaby być zima! Chyba, że jesień zdeklarowałaby się, że nie będzie deszczu :)

    OdpowiedzUsuń

***

 Witam,  Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....