sobota, 25 lutego 2017

***

Witam,

Jak samopoczucie?
U mnie sporo zmian. Ogólnie to znowu czeka mnie przeprowadzka, ale spoko, na szczęście wszystko na luzie. Niestety pewnie przy tym 'ucierpi' znajomość ze współlokatorkami, ale ja nie pozwolę sobą pomiatać. Tamte czasy dawno minęły. W sumie już się wyniosłam, zostaje tylko przenieść rzeczy i wywiązać się z niby umowy.
Póki co zatrzymam się u siostry. Nie wiem na jak długo. Nie będę się tym przejmować, na szczęście mają pokój wolny.

Dziś ostatki. Atmosfera imprezowa panuje, ale ja jednak wolę delikatny stan. Wypiłam kilka drinków i teraz zamierzam obejrzeć jakiś film.
Planowałam trochę inną sobotę, ale wyszło jak wyszło. Przynajmniej się wyspałam.

Chyba ponownie wrócę do ulubionych metod. Mam zamiar trochę rozruszać ciało.
W głowie mam wiele pomysłów. Trochę szalonych, ale czym jest życie bez szaleństwa?

Trzymajcie się ciepło!

18 komentarzy:

  1. ja sie w te ostatki nigdzie nie bawilam
    rzucalam sie niemalze do 2 w nocy na lozku i nie moglam zasnac

    OdpowiedzUsuń
  2. Zbliżająca się wiosna jest idealnym czasem na rozruszanie się. Zupełnie, jakbyśmy budzili się z zimowego snu i musieli się porządnie poprzeciągać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje ostatni wczoraj spełzły na słuchaniu pozytywnej muzyki i czytaniu mniej pozytywnych tekstów. Chyba się starzeję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzisz, że w blogach właśnie to jest najpiękniejsze, że każdy podchodzi do nich... na swój własny sposób? Choć z drugiej strony, związani z nimi po latach jesteśmy chyba podobnie. :)

      Usuń
  4. Masz rację, nie można pozwolić sobą pomiatać.

    Ja ostatki spędziłam w pracy. Choć pewnie jakbym miała wolne to i tak nigdzie bym nie poszła.

    Również planuję się rozruszać. Zimą zdecydowanie się zasiedziałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy szaleć jak nie teraz? :) Trzymam kciuki :)
    I bardzo dobrze, że wyprowadziłaś się od osób, które źle na Ciebie działały.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w sumie nigdy nie obchodziłam ostatków, taką jestem nie imprezową osobą ;)
    I prawidlowo, w życiu nie można pozwolić, żeby ktoś nami zamiatał i dobrze robisz, że masz swoje zdanie i się tego trzymasz.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja się dokładnie rok temu wyprowadzałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najważniejsze to czuć się swobodnie w mieszkaniu, a z tego, co opowiadałaś, to do swobody tam było daleko, także dobrze robisz, że się wyprowadzasz!

    Co to za szalone pomysły? ;>

    Powiem Ci, że pewnie sama bym po to nie sięgnęła, ale dostałam recenzencki i fajnie się czytało :)

    O, to może nam się uda spotkać, mam nadzieję!

    Hm, brzmi ciekawie, ale ja chyba jednak nie wierzę w takie rzeczy :D Jasne, fajnie byłoby w ten sposób się leczyć, ale serio wydaje mi się to zupełnie nierealne :D

    Ja ruszyłam z kopyta, ale teraz znowu wzięłam się za ostatnią część Millenium, no i to niestety jest kobyłka, więc trochę potrwa, zanim skończę czytać :D 800 stron to nie takie hop-siup :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mieszkanie z siostrą wydaje mi się fajne. :) A co się stało, że się przeprowadziłaś?
    Podrzuć jakieś pomysły na rozruszanie się, bo jakoś nie mogę wystartować po zimie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. W ogóle Ci się nie dziwię, też nie zgodziłabym się na mieszkanie w salonie!

      Ćwiczyć to ja ćwiczę, ale nie mogę się przemóc, żeby wyjść na zewnątrz. :D Może to jeszcze nie ta pora.:P

      Usuń

    2. Idealnie. :) Mi też się właśnie najbardziej podobało, gdy miałam swój własny pokój. Chociaż dzielenie jednego przez dwa lata z koleżanką z technikum też nie było złe, jednak co własna przestrzeń to inny komfort. :D

      Może jak się faktycznie ociepli to się wynurzę z tego zimowego snu. :P

      Usuń
  10. Nie znosze przeprowadzek, remontów i tego typu rzeczy. Ale jeśli ma być lepiej, to czasami trzeba postawić ku temu odpowiednie kroki

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia w przeprowadzce to ciężkie ale daje też trochę radości :)
    Zapraszam na urodzinowy konkurs - do wygrania zestawy kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Powodzenia podczas przeprowadzki, oby dobrze się mieszkało :)

    OdpowiedzUsuń
  13. I jak poszło? ;>

    O matko boska, szalona :D Ja mam lęk wysokości taki, że jak wejdę na drabinę, to mi się całe kolana trzęsą, a Ty ze spadochronem będziesz skakać, nieźle :D

    Ja lubię Wrocław i jakoś nie wyobrażam sobie, żebym miała się dużo dalej wyprowadzić :D Dopuszczam ewentualnie pobliskie miejscowości, ale nic innego :)

    I jak, zaczęłaś? :D
    Ja wczoraj skończyłam ostatnią część "Millenium", więc teraz mogę się brać za mniej opasłe tomy :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Czy ja wiem, czy tak na swoim... po prostu przeprowadziliśmy się do mojego rodzinnego domu ;]

    OdpowiedzUsuń
  15. Ehh w ostatki siedziałam w domu :/
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń

***

 Witam,  Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....