Witam w nowym roku 2017 !
Chyba ten rok przyniesie wiele radości oraz nowych przygód.
Z niecierpliwością czekam na wiosnę i lato. O wszystkim pewnie będę tutaj pisała jeszcze.
Impreza sylwestrowa przebiegła zgodnie z planem. Było sympatycznie i wesoło. W końcu była okazja spotkania się z niektórymi po prawie roku. Wiele się nie zmieniło, może niektórzy trochę zmądrzeli tylko.
Do domu wróciłam o szóstej rano, a po jedenastej obudziłam się niestety z wielkim bólem głowy. Efekt smacznych drinków z ginem. Jak łatwo się domyślić była to bardzo leniwa niedziela. Głównie polegała na leżeniu, oglądaniu filmów i jedzeniu.
Pierwszy tydzień nowego roku, tak jak ostatni starego bardzo pracowity. Do pracy jeździłam na ósmą, a kończyłam o dziewiętnastej. Na szczęście ten tydzień miał tylko cztery dni robocze. Mimo to i tak byłam przemęczona.
Z okazji wolnego piątku w czwartek spotkałam się ze znajomymi. Pojechaliśmy do koleżanki, która pilnuje bratu domu, bo ten wyjechał w ramach nowego roku w podróż. Był to klasyczny wieczór przy winie. Dla mnie to było nieco męczące bo nie miałam ochoty tam jechać, ale po północy wróciłam do siebie.
Wczoraj w końcu trochę odespałam. Cudowne uczucie. Po południu pojechałam do koleżanki z którą przez długi czas się nie widziałam. Wróciłam wieczorem, a do pierwszej z dziewczynami czekałyśmy na pizzę. Pierwsza i ostatnia w tym miesiącu, bo wiecie dieta wpada.
Teraz skupiam się na nauce, odkładaniu kasy na... wszystko i odnajdywaniu wewnętrznego spokoju.
Trzymajcie się !
sobota, 7 stycznia 2017
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
***
Witam, Sto lat mnie tutaj nie było. Ok, może ciut przesadzam - zaledwie rok. Blog zarósł , zrobiło się tutaj tylko cmentarzysko wspomnień....
-
Witam, Początek dnia nie był dla mnie zbyt przyjemny ze względu na wizytę w urzędzie dzielnicy. Oczywiście nic nie załatwiłam, bo niby ...
-
Witam, Chyba już czas na nową notkę. Rzecz jasna nie wiem o czym ma ona być. Nie będzie to jakiś długi, denny wywód, bo jutro muszę zawita...
-
Witam, Można powiedzieć, że połowa września za nami! Jak dobrze, że póki co pogoda dopisuje i mamy piękną złotą jesień. W prawdzie kilka r...
No to witaj w klubie, bo ja również miałam pracowity weekend - przy czym u mnie się On jeszcze nie skończył.
OdpowiedzUsuńA wiesz, że pizza też może być zdrowa:) Widziałam parę przepisów na pizze na "kalafiorowym cieście". Jeszcze jej nie robiłam, ale mam zamiar:)
A ja się cały tydzień leniłam a teraz ciężko mi pomyśleć że od jutra już praca...brrr
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żebyś znalazła swój wewnętrzny spokój! :) Cieszę się, że spędziłaś czas ze znajomymi..to ważne wbrew pozorom.
OdpowiedzUsuńoooo, poszukaj tego wewnętrznego spokoju i dla mnie! cieszę się, że Sylwester Ci się udał, wszytskiego dobrego w nowym roku <3
OdpowiedzUsuńDieta? No co Ty. :D Ja jeszcze nie jadłam pizzy w tym roku - to źle? :D Zjadłam za to chyba z tonę warzyw. :P
OdpowiedzUsuńOdkładanie kasy na wszystko brzmi całkiem fajnie, chyba się przyłączę. :P
Ja tam nie mogłabym sobie odmawiać, chociaż od czasu do czasu. :D
UsuńEeee, sport sportem, ale jakimś fast foodem też trzeba rok zainaugurować. :P
Nowy Rok spędziłam podobnie jak Ty - efekt wódki z Limon Ice Tea :) wchodziło jak nigdy, ale drugi dzień był masakrą :)
OdpowiedzUsuńU mnie ten rok zaczął się bardzo ekspresowo i mimo tego , ze do 9 stycznia miałam wolne to i tak zawsze było coś do zrobienia , ale lubię jak coś się dzieje :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia z szukaniem wewnętrznego spokoju i odpoczynku kochana ;*
U mnie również początek roku był bardzo pracowity.
OdpowiedzUsuńNa co chcesz odłożyć kasę?
Mam nadzieję, że wkrótce dowiem się, co to za plany masz na wakacje ;> I powodzenia w odkładaniu pieniędzy! :)
OdpowiedzUsuńJa ostatnio mam taki nawał pracy, że nie wiem, w co ręce włożyć :(
Trzymam kciuki! Ja w styczniu już 5 mam za sobą i 2 w trakcie, ciekawa jestem, ile wyjdzie ostatecznie :D
U mnie w sylwestra było nudno, byliśmy u znajomych, do 23 było fajnie, potem się porobili i zrobiło się słabo :(
Mam kilka książek z... internetu :D
No to książka idealna! Ja Evansa czytam jak potrzebuję oddechu, czegoś luźniejszego zarówno tematycznie, jak i stylowo (generalnie większość jego książek ma pozytywne zakończenie) :)